Makijaz i pierwsze wrażenie. (W7, Jadwiga, Catrice, Makeup Revolution)

Uwielbiam testować kolorówkę dlatego gdy tylko otrzymałam te cudeńka wiedziałam, że sprawdzę je w pierwszej kolejności i zmaluje dla was makijaż.



Po rozpakowaniu produktów zmacałam wszystkie wzdłuż i wszerz.
Zaczęłam od palety która choć wizualnie bardzo mi się podoba zdecydowanie mocno traci na jakości cieni. Liczyłam, że neonowe kolory które przeważają będą intensywne i mocno na pigmentowane dzięki czemu będę mogła uzyskać niesamowicie zwariowany mejkap. Klapa! Na bazie (używam obecnie smashbox) nie wyglądają oszołamiająco i nadal pozostają w połowie transparentne.  Zrezygnowałam i postanowiłam na błyszczące klasyczne odcienie brązu i złota które również choć w mniejszej części znajdziemy w palecie. Plus za duży nudziak który z przyjemnością  będę używać i mega fajne lusterko. (Do kupienia tutaj-> klik)


Puder Jadwiga do cery suchej i normalnej miałam od dłuższego czasu na oku. Fajnie, że mogę go teraz przetestować. Wstępnie przyznam, że jestem zadowolona. Podoba mi się jak wygląda na buzi a raczej to, że szybko wtapia się w podkład i jest niewidoczny. Nie tworzy efektu "ciastka" i jak na pierwszy raz szacun. Jeśli się sprawdzi będzie to mój ideał. 30g za 25zł? To byłoby spełnienie marzeń . (Do kupienia tutaj-> klik)

Highlighter W7 również miło mnie zaskoczył. Myślałam, że gdy go otworzę oślepi mnie błysk wielkich drobinek a tu miła niespodzianka. Jest bardzo drobno zmielony i daje jeszcze ładniejszy i delikatniejszy efekt od mojego faworyta z My Secret. To będzie miłość - na bank! (Do kupienia tutaj->klik)


Na koniec coś co z pewnością będzie moim największym rozczarowaniem podczas dzisiejszego testu. Catrice Velvet Matt Lip Cream  nie jest ani mat ani velvet choć kremowej konsystencji nie można jej odmówić. Niestety dla mnie to zwykły bardziej kryjący błyszczyk. Znam co najmniej pięć lepszych tanich produktów które dłużej się utrzymują i są w 100% matowe. Kolor na plus. Może sprawdziłaby się lepiej u kogoś kto ma spierzchnięte i popękane wargi bo ma kremowo -masłowatą konsystencję dla mnie bez szału. (Do kupienia tutaj ->klik)

xoxo


P.S. Pamiętajcie, że to test i pierwsze wrażenie. Ostateczny osąd i recenzję wydam za jakiś czas. Bądźcie czujni i dajcie znać czy używacie któregoś z tych kosmetyków i jak się u was sprawdził.


"Historia pszczół" Maja Lunde

Jedną z pozytywnych stron blogowania jest odkrywanie nowych rzeczy. Obecnie nie skupiam się jedynie na kosmetykach ale chętnie sięgam również po inne produkty. Ostatnio bacznie przyglądam się nowościom książkowym i nadrabiam zaległości. Nie mogę powiedzieć, że czytam wszystko jak leci od deski do deski- niestety. Jeśli lektura nie zaciekawi mnie po pierwszych kilkunastu/kilkudziesięciu stronach ląduje na półce i jest duża szansa, że nigdy więcej do niej nie powrócę... Natomiast jeśli znajdę w niej choć skrawek interesującego mnie tematu przepadam bez reszty i nie mogę oderwać wzroku.

https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Bee-apis.jpg#/media/File:Bee-apis.jpg

"Historia pszczół" to powieść zawierająca w sobie historie trzech rodzin na różnej płaszczyźnie czasowej. Opowiada ona o niesamowitej walce od której zależy przyszłość naszej cywilizacji jednocześnie przeplatając i ukazując relacje rodzinne, meandry ludzkich myśli, uczuć, psychiki, szarość i prostotę zwykłych dni oraz niesamowitą pasję jaką odnajdują w sobie bohaterowie William, George i Tao. Wszystkie te rzeczy zostają poruszone w sposób niezwykle naturalny i osnuty równoległą i porywającą opowieść o niezwykłych owadach, ich miejscu w przyrodzie oraz cywilizacji.

Marzenia głównych bohaterów choć różne zderzają się z bolesną rzeczywistością jednak upór w dążeniu do wyznaczonego celu, pasja i nadzieja którą posiadają głęboko w swoim sercu nie pozwala im umrzeć i zatrzymać się w miejscu. Pokazuje jak ogromne znaczenie w życiu każdego ma rodzina oraz dobre relacje między jej członkami. Poruszyła mnie bez reszty. Niesie pozytywne przesłanie choć momentami bywa smutna i daje nam wyraźnie sygnały ostrzegawcze by na dobre zmienić coś w swoim życiu.


Pobudza wyobraźnie dzięki lekkiemu językowi jest zrozumiała dla wszystkich. Serdecznie polecam ją każdemu kto lubi ten rodzaj książek. 520 stron naprawdę interesującej powieści na długie jesienne i zimowe wieczory. Pochłonęłam ją w dwa dni, nie byłam się w stanie oderwać nawet na moment.

http://www.smakizpolski.com.pl/wp-content/uploads/2014/08/pszczoły-w-ulu.jpg

"Jedna pszczoła bowiem jest niczym, cząstką tak małą, że całkiem pozbawioną znaczenia, natomiast razem z innymi jest wszystkim. Bo razem stanowią pszczelą rodzinę."

Do kupienia np. tutaj -> Klik.

xoxo



Dary losu! Rzeszowskie spotkanie blogerek.

Zgodnie z obietnicą dziś pokażę co za sprawą blogerskiego spotkania znalazło się w moim posiadaniu. Będzie to taka mała zapowiedź testów, recenzji a być może również niewielkiego rozdania ponieważ część z tych produktów już opisywałam, używałam i fajnie byłoby się z kimś podzielić tym co już mi się nie przyda :) Zaczynamy !








KIK











































Hean

































⦁ Chaber
Fb Chaber







Wszystkim którzy umilili nasze spotkanie jeszcze bardziej serdecznie dziękuję. Jesteście kochani!

xoxo


P.S. Jakie recenzje chcecie zobaczyć w pierwszej kolejności ??


SZABLON BY: PANNA VEJJS.