Under The Palms

Mieszkano posprzątane. Pora na ostatnią "wisienkę na torcie". Nowy zapach  to coś czego zdecydowanie potrzebuje mój nos aby w pełni wypocząć i się zrelaksować. Za oknem szaruga i chlapa dlatego dla kontrastu postanowiłam użyć czegoś co przywoła trochę wakacyjnego słońca.
W słoju w którym trzymam woski mało jest letnich zapachów... Dokopałam się jednak do Under The Palms z Yankee Candle i postanowiłam go sprawdzić.


Nigdy nie leżałam pod palmami więc nie wiem jak to z nimi jest naprawdę... Mogę sobie jedynie to wyobrazić. Jestem zwolennikiem aktywnego wypoczynku. Dlatego z przyjemnością przeglądam oferty wycieczek krajowych i zagranicznych. Póki co najlepsze oferty znalazłam na stronie  http://www.jaworzyna.com.pl/ . Nigdy nie miałam do czynienia z Jaworzyna Tour ale z opinii znajomych wiem, że to solidna firma która słynnie głównie z organizacji wakacji dla dzieci.



Wracając do zapachu... jest rześki, świeży trochę jak wiosna i początek lata ale również pachnie trochę kremowo przez co ma się wrażenie, że zapach należy do tych otulających.  Roznosi się równomiernie po pomieszczeniu ale po czasie zaczyna przeszkadzać. Nie jest wyjątkowy, więc prawdopodobnie już do niego nie wrócę...

Kuracja, pielęgnacja - podsumowanie.


Od sześciu lat zapuszczam włosy. Powiedziałabym, że z marnym efektem. Mam wrażenie, że ich długość od tego czasu się nie zmienia. Głównie za sprawą wzmożonego wypadania i łamiących się końcówek które stały się moją zmorą. Próbowałam już licznych środków i preparatów które dawały mało widoczne efekty. Metodą prób i błędów udało mi się opracować odpowiedni plan działania. Wypadanie zostało zminimalizowane, końcówki się nie kruszą a włosy są gładkie i lśniące. Jestem bardzo zadowolona z obecnie stosowanej pielęgnacji i suplementacji dlatego jeśli jesteście ciekawi jak osiągnęłam swój cel zapraszam do dalszej części wpisu.


Aby włosy mogły rosnąć zdrowie i lśniące musiałam zahamować proces wypadania. Sięgnęłam więc po plastry do włosów Dermastic™ (do kupienia tutaj-> klik). Jest to produkt który stosowany systematycznie w okolicy owłosienia głowy powstrzymuje wypadanie.  Przyznam szczerze, że byłam sceptycznie nastawiona ale szybko przekonałam się o pozytywnym działaniu tego produktu.


Wykonane są z oddychającego tworzywa które do złudzenia przypomina matową taśmę klejącą. Idealnie przywierają do skóry i rozpraszają składniki aktywne/substancje odżywcze mające na celu wzmocnienie cebulek włosów, powstrzymanie wypadania włosów, a także wspomaganie ich odrastania. Niedawno zakończyła swoją ośmiotygodniową kurację i jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że kurację trzeba będzie powtórzyć. Nic nie trwa wiecznie- niestety...


Dla podtrzymania efektu stosuję BIOXSINE Derma Gen (klik) serum przeciw wypadaniu włosów. Póki co sprawdza się. Jedyny minus włosy mogą wydawać się lekko tłustawe w miejscach w których użyjemy olejku.


Mniej więcej w tym samym czasie co na plasterki postawiłam na picie wody.  Już po dwóch tygodniach widziałam efekty. Włosy stały się bardziej błyszczące nawet bez użycia odpowiednich preparatów do stylizacji. Efekt z każdym tygodniem był bardziej widoczny również na skórze. Jestem więc podwójnie zadowolona. Wypicie 2 litrów wody + 0,7- 1 l innych płynów nie stanowi dla mnie obecnie żadnego problemu. Wprowadziłam również drobną suplementację o której postaram się napisać oddzielny wpis w najbliższym czasie.

Największa zmiana dokonała się jednak w codziennej pielęgnacji. Staram się nie męczyć włosów urządzeniami i akcesoriami które mogą wpływać niekorzystanie na ich stan. Całkowicie zrezygnowałam ze zwykłych standardowych gumek w które zaplątywały się i łamały końce. Obecnie używam wyłącznie invisibobble a włosy rozczesuję tangle teezerem który nie targa i nie wyrywa moich włosów wraz z cebulkami.


Szampon z którym zaprzyjaźniłam się na dobre to BIOXSINE DermaGen (klik). Stosuję go praktycznie za każdym razem. Przeznaczony jest dla kobiet które farbują swoje włosy i borykają się z ich wypadaniem. Z pewnością dołożył również swoją cegiełkę podczas kuracji. Zawiera w sobie keratynę (naturalny budulec włosa ) dzięki czemu po jego użyciu włosy są bardziej elastyczne oraz błyszczące. Oprócz tego znajdziemy w składzie olejek cytrynowy oraz ekstrakt z limonki który wzmacnia, nadaje gładkość, grubość i zapewnia optymalne nawilżenie. Zapach jest mocno średni dlatego kiedy jestem nim totalnie zmęczona robię sobie pojedynczą przerwę na coś bardziej pachnącego (np. Alttera z Granatem). Co drugie mycie przed użyciem BIOXSINE stosuję dodatkowo Garnier z cytryną i białą glinką aby dokładnie oczyścić skalp głowy i włosy z wszelkich zanieczyszczeń.


Jeśli chodzi o maskę do włosów moim faworytem jest Alttera Bio owoc Granatu oraz PiloMax Henna Wax (klik). Obie świetnie wzmacniają strukturę włosa. Sprawiają, że lepiej się rozczesują, są bardzo miękkie w dotyku i gładkie. Ta pierwsza dodatkowo może pochwalić się niesamowitym zapachem. UWIELBIAM ! 


To już cała tajemnica mojej codziennej pielęgnacji i walki z wypadającymi włosami.

xoxo




SZABLON BY: PANNA VEJJS.