Kultowe mydło i świeca Bath & Body Works

Jak wiecie lubuję się w ładnych zapachach. Nic więc dziwnego, że gdy w moje ręce trafiła świeca Bath&Body Works niezwłocznie postanowiłam ją wypróbować.



Miniaturowa wersja  jak obiecuje producent ma palić się  nawet do 15 h. Posiada bezołowiowy knot oraz metalowe wieczko które pozwala gasić ją bez zbędnego dymienia w pomieszczeniu. Uwielbiam takie rozwiązania! Świeca wykonana jest z  ekskluzywnej mieszanki wosku roślinnego i olejków zapachowych o bardzo wysokim stężeniu. Od razu da się to wyczuć. Zapach jest bardzo intensywny- zwłaszcza w tak małym mieszkaniu jak moje.


Puki co paliłam ja pięć razy i jestem w połowie słoiczka. Nie wiem jak przekłada się to na czas ale wydaje mi się że spokojnie było to 6-7 godzin łącznie. Jeśli obawiacie się cytrusowych zapachów ten bez wahania możecie wypróbować. Nie przypomina łazienkowych odświeżaczy powietrza. Pachnie jak sok cytrynowo pomarańczowy. Określiłabym go kwaśno- świeżym odprężającym zapachem wakacji. Wprawia dosłownie w błogi nastrój. Z pewnością jeśli będę miała okazję być w Warszawie poszukam go w sklepie Bath & Body Works.
Póki co pozostaje mi przeglądanie strony online:
https://bbw-online.pl/ i planować zakup kolejnych świec tej marki. Są warte każdej złotówki a na promocji 3 za 2 można się nieźle obkupić. Najbliższą wizytę planuję na początek lipca więc mam nadzieje, że uda mi się załapać na jakieś letnie promocje.



Kolejnym kultowym kosmetykiem który wpadł w moje dłonie jest mydło w piance. Nazywa się "Endless Weekend". Pachnie bardzo kwiatowo i świeżo. Należy do grupy tych które spodobają się zdecydowanej większości. Woń która roztacza się po aplikacji jest bardzo delikatna więc zapach który pozostaje na dłoniach nie jest dla nas w żaden sposób męczący i nie będzie przeszkadzał w ciągu dnia.



Opakowanie jest bardzo solidnie wykonane. Pompkę z łatwością można zablokować ponownie więc ułatwia to przewożenie lub chroni mydełko przed zmarnowaniem np. jeśli w domu są jakieś małe łobuzy które lubią łazienkowe "zabawy". Mydła w piance należą do bardzo wydajnych. Patrząc na moje zużycie jestem pewna, że spokojnie posłuży mi jeszcze dwa - trzy miesiące.

FB kilk
Insta klik

xoxo


CeraPlus Solutions płyn micelarny do cery naczynkowej oraz Ciało Plus Baby Solutions żel do mycia ciała i włosów.

 

Jak pewnie zauważyliście staram się sumiennie rozliczać z każdej otrzymanej rzeczy i pokazywać wam coraz to nowsze ciekawe produkty.  Marka CERA PLUS to u mnie nowość. Kosmetyki otrzymałam na spotkaniu blogerek w Krakowie(grudzień 2015). Dziś pora nieco przybliżyć wam dwa dobrodziejstwa które z łatwością można nabyć w aptekach za niewielką ilość pieniążków.






Żel do mycia ciała i włosów Baby Ciało Plus Solutions to produkt który możemy stosować u dzieci od 1 dnia życia. Mój syn do takich maleństw (już) nie należy ale jego skóra również wymaga odpowiedniej pielęgnacji. Kosmetyk zawiera w swoim składzie ekstrakt z rumianku, olej sojowy, Panthenol i Witaminę PP dzięki czemu jego skóra jest delikatnie natłuszczona i odświeżona. Nie pojawiają się na niej przesuszenia a włosy są miękkie i pachnące. Produkt nie szczypie w oczy i jest bardzo wydajny dzięki pompce która wylewa idealną ilość produktu. Jedno naciśnięcie wystarcza na umycie całego ciała i włosów. Serdecznie polecam wypróbować.





Drugi produkt o którym zdecydowanie warto wspomnieć to płyn micelarny do cery naczynkowej Cera Plus Solutions. Jest równie wydajny, świetnie sprawdza się do przemywania twarzy o poranku jak i jako uzupełnienie wieczornego demakijażu. Zawiera w swoim składzie aloes, wodę z oczaru wirginijskiego oraz ekstrakt z kasztanowca dzięki czemu świetnie koi, wycisza i nawilża wrażliwą skórę. Pozostawia przyjemne uczucie odświeżenia które u mnie jest bardzo pożądane w tego typu produktach. Niestety pomimo jego wielu zalet nie jest w stanie pobić mojego nowego  ulubieńca o którym pisałam wam wcześniej---> tutaj.

xoxo

URODA-Melisa-Tonik bezalkoholowy do cery delikatnej, wrażliwej.

Melisa należy do jednych z bardziej lubianych ziół. Dlaczego? Jest łatwo dostępna, można posadzić ją w doniczce na balkonie/ ogrodzie, ładnie wygląda i pachnie. Oprócz wszystkich wcześniej wymienionych zalet ma też masę zastosowań. Ja najczęściej wykorzystuję ją do tworzenia pysznej herbatki/naparu który wypijam kilka razy w tygodniu przed snem. Dodatkowo w okresie letnim jest świetnym dodatkiem do schłodzonej wody.


Na kwietniowym spotkaniu blogerek marka Uroda obdarowała nas serią kosmetyków "Melisa". Moją uwagę przyciągnął od razu tonik bezalkoholowy do cery delikatnej. Włączyłam go do pielęgnacji już następnego dnia. Dziś z przykrością stwierdzam, że zużyłam jego ostatnią kroplę.

Największą zaletą kosmetyku jest na pewno jego wydajność. Stosowałam go prawie dwa miesiące dwa a czasem trzy razy dziennie. Z prawie 1/3 zrobiłam odlewkę dla koleżanki która chciała go przetestować. Zwykle podobne produkty wystarczały mi na maksymalnie 2-3 tygodnie.

Świetnie odświeża, chłodzi i przynosi ulgę zmęczonej skórze. Da się to zauważyć od razu. Nie trzeba czekać na efekty.
Nigdy wcześniej nie spotkałam się z podobnym uczuciem. Po nieprzespanej nocy jest dosłownie zbawieniem dla skóry!  Radzi sobie również z lekkim makijażem więc można zabrać go w podróż. Niewątpliwą jego zaletą jest na pewno niska cena 200ml płynu kosztuje bowiem średnio 7-8zł. Moim zdaniem sprawdzi się w przypadku skóry normalnej, suchej, naczyniowej  jak i dojrzałej.


Dla mnie to hit który pozostanie ze mną na lata! Już rozglądam się na nowym opakowaniem choć przede mną jeszcze jeden produkt do testowania.

Zakupy Inglot, Top Drogeria, LadyMakeUp, Rossmann cz.1

Ostatnio zrobiłam sporo zakupów kosmetycznych które chciałabym wam sukcesywnie pokazać na łamach mojego bloga. Na instagramie zdradziłam już sporo szczegółów ale zachowałam również w tajemnicy kilka smaczków które dopiero dzisiaj ujrzą światło dzienne.


Najciekawsze z moich zdobyczy które zobaczycie w pierwszej części to produkty polskiej marki INGLOT. Odkąd mam sklep firmowy pond nosem czuję się jeszcze bardziej skuszona...


...do tego stopnia, że kiedy wybieram się tylko po jedną rzecz wracam z siateczką innych mniej potrzebnych mi do życia kosmetyków. Cóż poradzić, że w takich miejscach dostanie oczopląsu jest nieuniknione i nie sposób przejść obojętnie obok takich kolorowych cudowności...


 
Produkty po które sięgnęłam po raz kolejny to podkład HD oraz mgiełka witaminowa bez której nie wyobrażam sobie już życia. Świetnie niweluje efekt pudrowości i nawilża skórę. Dla mnie to must have!



Pomijając fakt, że firma tworzy genialne cienie prasowane od których jestem uzależniona chętnie wybieram również pigmenty i cienie sypkie. Do mojej kolekcji dołączyły trzy nowe kolory.


W sklepie internetowym topdrogeria.pl skusiłam się na kilka kosmetyków kolorowych marki Sleek którą od niedawna możemy również dorwać w perfumerii SEPHORA.
Wybrałam aż trzy paletki róży do policzków i jeden zestaw do konturowania.

Wrzuciłam również do mojego "koszyk" kilka par rzęs Demi Wispies od Ardell które mam nadzieje posłużą mi dobrze w najbliższym czasie i urozmaicą moje makijaże.



W Rossmannie zakupiłam również jeden z moich ulubionych tuszy wodoodpornych idealny na sezon letni- Maybelline The Colossal Go Extreme. Według mnie to najlepszy tusz drogeryjny o takim właśnie zastosowaniu. Nie rozmazuje się i nie odbija nawet gdy polejemy się wodą pod prysznicem. Dla mnie ideał.


Często sięgam również po kosmetyki marki Isana. Uwielbiam ich limitowane edycje żeli pod prysznic. Tym razem skusiłam się na wszystkie trzy zapachy. Mają ładne opakowania i cudowny zapach a co najważniejsze spełniają swoje zastosowanie. Cena szaleńczo niska- poniżej 3zł. Używam jako płyn do kąpieli i żel do mycia ciała.


Moim uznaniem cieszy się również inna seria Rossmannowskich kosmetyków. Alterra podbiła moje serce serią z granatem. Od maski do włosów jestem wręcz uzależniona i gdy tylko brakuje mi zaskórniaków na ulubioną serie Anti-age z Organique (kliknij tutaj) zawsze po nią sięgam. Tym razem dobrałam również pastę do zębów dla mojego syna. Póki co również się sprawdza.



W sklepie LadyMakeUp.pl zamówiłam ulubiony fixing spray do makijażu. Bez niego wyjście w upalne lato na jakąkolwiek imprezę stanowi zbyt duże ryzyko.



Na koniec prawdziwy mix produktowy. Pianka/ mus samoopalający od Lirene całkiem fajnie się sprawdza- na pewno niedługo pokażę wam efekty w oddzielnym wpisie. Oczywiście nie umywa się do Vita Liberata (kliknij tutaj) ale jak na taką niską cenę - może być. Uriage Eau Thermale mam po raz pierwszy. Używam jej w trakcie stosowania maseczek z glinką oraz dla ochłodzenia w upalne dni. Zwykle wybierałam wodę termalną La Roche Posay ale ta akurat była na całkiem dobrej promocji więc się skusiłam.
Ostatni produkt w tej części to pasta do układania włosów GoldWell o której z pewnością jeszcze usłyszycie.
Niebawem druga część zakupów.

xoxo

Bath & Body Works

Jakiś czas temu pokazywałam wam na moim wall'u tajemniczą torbę z Bath&Body Works która jest zapowiedzią nowych testów. Cieszę się, że będę mogła pokazać wam coś nowego bo kosmetyki które otrzymałam są rewelacyjne! 


Krem do rąk i żel antybakteryjny miałam okazję już intensywnie używać więc niedługo spodziewajcie się pierwszych recenzji. Póki co zapraszam na krótką prezentację produktów które otrzymałam.





Koniecznie dajcie znać jakie są wasze doświadczenia z kosmetykami B&BW oraz jaką recenzję chcecie zobaczyć w pierwszej kolejności. 


xoxo


Yankee Candle - oud oasis.

 Oud Oasis zamówiłam z czystej ciekawości. Do tej pory nie miałam w swojej kolekcji nic podobnego. Skusiła mnie jedna z recenzji którą zobaczyłam w sieci i wiedziałam, że muszę zakupić ten zapach. Zamówienia dokonałam jak zawsze w sklepie goodies.pl


  Nutą główną zapachu jest tutaj kadzidło. Gdy się o tym dowiedziałam niekoniecznie byłam pozytywnie nastawiona ale w życiu trzeba wszystkiego spróbować więc się skusiłam.
Jak miłe było moje zaskoczenie gdy zapach zaczął się uwalniać. Nie potrafię go jednoznacznie zidentyfikować gdyż mam wrażenie, że zmienia się stopniowo i uwalania coraz to nowsze nuty. Osobiście wyczuwam tutaj słodki karmel, kwiaty, trochę nuty drzewnej i może szczyptę słodkiej wanilii. Kadzidła kościelnego to na pewno mi nie przypomina. Zapach jest z jednej strony delikatny, relaksujący ale również bardzo intensywny.  


 Po wypaleniu wosku mam ochotę na dużą świecę ale boje się, że nie będzie ona równie intensywna. Na goodies.pl duży słój kosztuje 98zł a wosk 8zł. Więc różnica cenowa jest dość spora i chyba ponownie skuszę się na większą ilość wosków które będę mogła roztapiać w sowim uroczym kominku. 

 
Jeden wosk dziele na dwa kawałki i palę średnio 4-5 razy i z pewnością mogłabym dłużej gdyby nie fakt, że lubię jak zapach uwalnia się szybko i jest bardzo intensywny. Moim zdaniem to jeden z takich zapachów który warto wypróbować lub podarować w prezencie. 

xoxo 



SZABLON BY: PANNA VEJJS.