Jak polubić prasowanie? recenzja PACHNĄCA SZAFA- Aromatyzowana woda do prasowania – Paris Paris.


prasowanie, najlepsze żelazko, tanie żelazko, jak polubić prasowanie

Zdecydowanie nie lubię prasować, prawie tak samo bardzo jak kiedyś nie lubiłam kąpieli w wannie. Idąc tym tropem postanowiłam zainwestować i zmienić swoje nastawienie. Po wymianie "biedronkowego" żelazka na Philips Performer Plus obowiązek jakim jest prasowanie stał się zdecydowanie znośniejszy. Nie jest to jeszcze mój wymarzony sprzęt ale jestem już o krok bliżej celu i z pewnością następnym w które zainwestujemy będzie to właściwe. Póki co aby uprzyjemnić sobie godziny spędzone na prasowaniu zaczęłam używać odpowiednich kosmetyków. 

łatwe prasowanie, płyn ułatwiający prasowanie ubrań, tkanin, zagnieceń


Aromatyzowana woda do prasowania Paris Paris ma ładny delikatny zapach który relaksuje i odpręża. Nie plami ubrań i dzięki zmiękczającym składnikom ułatwia prasowanie zagnieceń. Jestem nią zachwycona. Posiada wygodny atomizer który ułatwia rozpylanie za pomocą delikatnej mgiełki która osiada na tkaninie. 

woda do prasowania, aromatyzowana woda do prasowania, pachnąca szafa, Paris, Paris

Woda kosztuje 12,60 za 500ml pojemności i już zauważyłam, że jest bardzo wydajna. Kusi mnie jeszcze zakup wersji Różany Ogród ponieważ mam słabość do tego kwiatu. W sklepie aromatowo.pl znajdziecie również inne zapachy takie jak : cyprysowa aleja, herbaciana zieleń, lawendowe wzgórze i zanzibar (kliknij tutaj). Dla mnie to super alternatywa zwłaszcza dla tych którzy nie mogą używać ładnie pachnących płynów do płukania tkanin lub po prostu nie lubią ich specyficznej woni. Woda aromatyzowana to świetna alternatywa. Daje delikatny zapach i nie podrażnia skóry. 



AVA żel-kompres na powieki i pod oczy ze świetlikiem lekarskim i lukrecją.


Dzisiaj słów kilka o produkcie który na pewno nie przypadnie do gustu każdemu. Mi jednak spodobał się na tyle, że postanowiłam o nim wspomnieć w osobnym wpisie. Jego specyficzna konsystencja przypomina, klejący się żel który dość długo się wchłania i pozostawia delikatnie lepką warstwę. Zdecydowanie nie spodoba się osobom które lubią "szybkie numerki" rach-ciach i po kłopocie. Potrzebuje dobrych dwudziestu- trzydziestu minut aby kompletnie przestać się lepić. 

Nawilżenie określiłabym jako dobre jednak dla osób które borykają się z dużymi problemami suchości wokół oczu polecałabym coś bardziej tłustego i bogatego.

Skład nie jest przesadnie długi (Aqua, Glycerin, Phenoxyethanol, Sodium Carbomer, Butylene Glycol, Euphrasia Rostkoviana Extract, Glycyrrhiza Glabra Root Extract, Ethylhexylglycerin, Laminaria Hyperborea Extract) ma w sobie kilka fajnych składników ale czy powala na kolana? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami. 


Jeśli chodzi o moje upodobania jest okej. Sprawdza się i na pewno zużyję go do końca. Według  mnie może stanowić całkiem niezły dodatek do codziennej pielęgnacji skóry wokół oczu. Jest bardzo wydajny ja jestem dokładnie w połowie słoiczka a stosuje go prawie dwa miesiące. 

BOMB COSMETICS - "Jesteś szalona" i "Lato miłości"




Jak przystało na maniaczkę wszelkiego rodzaju kąpielowych gadżetów swoją przygodę z testowaniem kosmetyków które otrzymałam od sklepu aromatowo.pl rozpoczęłam od kuli i babeczki do kąpieli z firmy BOMB COSMETICS. Znajdziecie je tutaj -> klik i tutaj-> klik



Sama kupuję dość często tego typu rzeczy gdyż uwielbiam relaksować się w wannie przy blasku świec i z kieliszkiem czerwonego winka w dłoni. Rozpuszczenie kuli to dodatkowy a zarazem nieodłączny element wieczoru domowego spa. Średnio zużywam jedną kulę/babeczkę tygodniowo ale tym razem zaszalałam i postanowiłam szybciej je dla was przetestować.  



Jako pierwsza w mojej wannie rozpłynęła się babeczka "Jesteś szalona"  o niezwykle eleganckim aromacie kwiatowo-owocowym który delikatnie unosi się w powietrzu. Zawiera  naturalny olej jaśminowy który niesamowicie nawilża i koi suchą skórę. Po jej użyciu nie potrzeba wcierać balsamu.  



Druga kula "Lato miłości" rozpłynęła się dwa dni później. Użyłam jej na potrzeby regeneracji nie tyle skóry co kiepskiego samopoczucia które towarzyszyło mi po ostrym babskim wieczorze. Zapach intensywnie jeżynowy który bardzo pobudza i orzeźwia. Zawiera brokatowe gwiazdki oraz olejki eteryczne: wetiweria i imbir które są nie tylko niezłym afrodyzjakiem ale również tonizują skórę.  

Zarówno kula jak i babeczka przypadły mi do gustu. Chętnie zakupię kolejne. Moim zdaniem nie odstają jakością od ulubionych organique które w mojej łazience goszczą najczęściej. Jestem bardzo zadowolona i serdecznie polecam ich zakup. 

P.S. Pamiętajcie o kodzie rabatowym
(na pasku bocznym po prawie stronie) który upoważnia was do zakupów w sklepie aromatowo.pl z 10% zniżką.


 



Pierre Rene MASCARA VOLUMATOR GIGATNIC BRUSH

Przetestowałam już tyle mascar, że mogłabym na ich temat napisać książkę. Trudno mnie zaskoczyć a tym bardziej oczarować. Zrazić też mnie trudno bo potrafię sobie radzić nawet z najbardziej upierdliwymi produktami a jaki jest tusz z Pierre Rene o którym dziś mowa o tym dowiecie się już za chwilę.


Słowem wstępu nadmienię, że szczoteczka jest naprawdę jedną z największych klasycznych z jaką miałam do czynienia tak więc krótkim rzęsą i małym oczom od razu mówię "bye bye" bo na pewno się nie sprawdzi... no chyba, że któraś lubi efekt pandy to może zostać i czytać dalej.

Plusem dla długo-rzęsych i dużo-okich będzie na pewno to, że szczoteczka fajnie wyczesuje, nie skleja mocno rzęs tworząc tzw. pogrubienie i kolor jest bardzo intensywnie czarny. Tusz nie rozmazuje się, nie osypuje w ciągu dnia i sprawdza się  idealnie na co dzień. Nie tworzy grudek których ja wprost nie znoszę! 
Zdecydowanie jest to kosmetyk na którym można polegać. Cena 21 zł. 


Efekt jaki możemy uzyskać jest według mnie w pełni zadowalający. Jak widać na załączonym obrazku moje rzęsy (bez odpowiedniego makijażu) są praktycznie niewidoczne choć należą raczej do długich i gęstych. Niestety ich naturalny kolor jest tak jasny, że wydaje się wręcz przezroczysty. Obecnie są w fazie wzrostu więc nawet w makijażu mogą wydawać się nieco liche.


Po nałożeniu produktu widać znaczną różnicę. Są to dwie cienkie warstwy jeśli można tak powiedzieć. Przeczesałam jedno, drugie oko następnie zamoczyłam szczoteczkę na nowo w tuszu i zrobiłam to samo bez zbędnego certolenia się i starania aby każda z rzęs była wywinięta w sposób idealny. 


O tym czy efekt wart jest niewiele ponad 20zł musicie ocenić same. Ja dostałam ten tusz na Meet Beauty ale jestem pewna, że jeśli kiedykolwiek wykończę zapas tuszu który posiadam pomyślę nad zakupem nowego opakowania.


Pachnące prezenty od aromatowo.pl




Wczoraj doszła do mnie pachnąca paczka od sklepu aromatowo.pl w której znalazłam wiele cudowności do sprawdzenia i pokazania na blogu. 

Dodatkowo otrzymałam stały rabat w wysokości -10% do każdego zamówienia. Tak więc jeśli w przyszłości postanowicie kupić coś w tym sklepie pamiętajcie, że z prawej strony mojego bloga oraz w zakładce współprace kod będzie cały czas widoczny i gotowy do wykorzystania. 

https://www.instagram.com/dziewczynazjasla/

W pudełku znalazłam produkty dobrze znanej marki Pachnąca Szafa.  Pierwszym z nich jest Woda do Prasowania o zapachu "Paris Paris" która totalnie mnie zaskoczyła. Jest bardzo delikatna zupełnie inna od wszystkich francuskich mdlących śmierdziuszków które poznałam do tej pory. Nie mogę się doczekać aż wyprasuje nią pościel. 


Dyfuzor "Różany Ogród" pachnie nieziemsko! Jeśli niebo ma jakiś zapach to dokładnie tak go sobie wyobrażam. Otulający, słodki -całkiem podobny do marmolady jaką moja Babcia nadziewała pączki gdy byłam mała. Mam ochotę skropić nim ciało i patrzeć jak innym cieknie ślinka na mój widok ;-D  yyy?! tzn. zapach.. 

Pozostając w temacie róży otrzymałam również Naturalny Olejek Eteryczny z firmy Optima Plus o zapachu drzewa różanego który ma mocniejszą woń i w którym ja wyczuwam coś więcej niż tylko tytułową różę. Dla mnie pachnie poranną rosą na świeżo skoszonej trawie w ogrodzie różanym. Wybrałam go ze względu na właściwości które działają kojąco na migrenę, uczucie apatii, zmęczenia, stresu a nawet bezsenność. Często korzystam z dobroczynnego działania różnych olejków. W mojej szafce z różnościami zawsze mam te o zapachu eukaliptusa, mięty i jałowca. Korzystam z nic zawsze gdy zachodzi potrzeba. 



Zawsze byłam ciekawa granulek do kominka. Widziałam je u mojej blogowej koleżanki Izy. Nie wiem z jakiej firmy były te które miała ale moje są z Regent House. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej firmie więc ciesze się, że mogę testować coś zupełnie nowego. Wybrano dla mnie wersję "Candle Light" mam nadzieję, że przypadnie mi do gustu.

Do tego wosk z firmy Kringle. Jak wiecie mój krótki romans z woskiem tej firmy skończył się równie szybko jak się zaczął ale mam nadzieje, że tym razem będzie inaczej. Plan jest taki: niedzielne śniadanko, Ja i On, świeże bułki z dżemem i gorące kakao w tle palący się wosk o zapachu "Hot ChocoLate". Mam nadzieje, że wyjdzie dokładnie tak jak to sobie zaplanowałam.  

Otrzymałam również kominek z firmy Pachnąca Szafa który świetnie sprawdzi się do palenia granulek, wosków jak i do olejków eterycznych w fajnym niestandardowym kształcie. 



Na koniec zostawiłam sobie największe smaczki czyli kule do kąpieli z Bomb Cosmetics na które miałam ochotę od bardzo dawna ale jakoś nie było okazji aby je zakupić. Otrzymałam zapachy o nazwie "Jesteś szalona" i "Lato miłości".Jak wiecie do tej pory wybierałam te z Organique czy okażą się lepsze?- zobaczymy :)

Zakupy: Biedronka, Rossmann, Wispol


Zawsze mam problem z przypomnieniem sobie co i gdzie kupiłam. Nie będę więc czekać aż ubiera mi się tego cała sterta i przejdę do rzeczy. Na pierwszy ogień  drogeria Wispol. 


Hitem zakupów z pewnością będzie coś na co czaiłam się od dawna. Mowa oczywiście o pigmencie Pierre Rene i żelowej bazie która ułatwia przyczepność. Do tego fioletowo-buraczkowa pomadka w moim ulubionym ostatnio kolorze od Hean. Kupiłam ją właściwie tylko dlatego, że nie mam zbyt wiele kosmetyków tej marki a chciałabym coś przetestować.


O dziwo Rossmann jakoś specjalnie mnie nie zaskoczył. W tym miesiącu skusiłam się jedynie na żel pod prysznic który traktuję od jakiegoś czasu jak płyn do kąpieli ze względu na bardzo ciekawy i świeży zapach. 


Zdecydowanie najwięcej drobiazgów wpadło w moje ręce podczas spożywczych zakupów które robiłam w Biedronce. Skusiłam się na kolejne opakowanie soli do kąpieli tym razem w niebieskiej Morskiej  wersji. Do tego pianotwory których byłam bardzo ciekawa ale powiem wam, że szału nie ma więc pewnie już do nich nie wrócę.


Serum witaminowe z firmy Delia to coś o czym chciałabym napisać troszkę więcej w przyszłości ale zdradzę wam tylko, ze jeśli macie suchą skórę to warto je kupić już teraz. Jest naprawdę niesamowite i działa już od pierwszego użycia!


Na koniec rzeczy do domu. Foremka silikonowa z wyprzedaży i pędzel do smarowania. Uwielbiam akcesoria z tego tworzywa. Świetnie sprawdzają się w mojej kuchni a w cenie 5 złotych za sztukę żal było się nie skusić. 


Na koniec koc trójkolorowy, dość cienki bo takiego właśnie mi brakowało. Mam gruby przeszyty od spodu polarem ale czasem było mi pod nim za gorąco. Skusiłam się więc na lżejszą wersję. Bez problemu można wykorzystać go jako narzutę na łózko. Po bokach ma świetne dekoracyjne frędzelki które nadają mu nieco więcej uroku. Świetna jakość za niecałe 40zł- polecam. 

Pędzle i zabawka z dresslink.com - prezentacja ♥


Zgodnie ze styczniową "My wishlist" dziś przychodzę z prezentacją produktów które zamówiłam na stronie Dresslink  To już moje drugie zamówienie ze strony. O pierwszym pisałam wam tutaj---> klik. Nadmienię tylko, że wtedy przesyłka bardzo się udała i nadal jestem zadowolona. Zabawki służą (choć niektóre lekko się rozczłonkowały) a ubranka lekko przy krótkawe nadal wyglądają rewelacyjnie (nie sprały się i nie zmechaciły) więc mam spore oczekiwania odnośnie rzeczy które zamówiłam teraz. 

Pierwszy set składa się z dziesięciu pędzli do twarzy. Na pierwszy rzut oka wyglądają całkiem korzystnie i nie mają niedoróbek... Są równie ciężkie jak popularne Hakuro i naprawdę nie sprawiają wrażenie taniochy. Wszystkie posiadają niesamowicie miękkie włosie syntetyczne. 


Pięć większych pędzli będę używać na pewno do podkładu i pudru mineralnego. Nie lubię  myć ich codziennie więc każdy zapas zostanie spożytkowany. 


Pięć mniejszych pędzli z całego setu dorównuje miękkością pozostałym jednak są one nieco rozcapierzone co nie bardzo mi się podoba. Mam nadzieję, że po kąpieli i odpowiednim suszeniu zyskają nieco ładniejszy kształt. Pokładam nadzieję, że sprawdzą się do pudrowania okolicy pod oczami, nakładania korektora i konturowania nosa w moim codziennym makijażu.  



 Kolejny zestaw, bardzo podobny jednak rozmiarowo mniejszy przeznaczony jest do oczu. Kształt pędzli jak widać na zdjęciu jest zdecydowanie lepszy. Jakościowo włosie syntetyczne jest takie samo jak w przypadku większego setu.



Garść linków do sprawdzenia:
♥Dresslink:  http://bit.ly/1RXT4R1
♥$0.01 Items:  http://bit.ly/1WzN28a
♥Free Shipping Items:  http://bit.ly/1nCgi2c

dodam tylko, że recenzja na pewno się pojawi jak tylko zacznę ich używać. Jeśli się sprawdzą przygotuję taki zestaw na rozdanie dla was.

Na koniec prezentacja zabawki do kreatywnego spędzania czasu z moim synkiem. 




Już dawno szukałam takiej kompaktowej tablicy magnetyczno-kredowej. Niestety wszystkie były gigantyczne. Ta jest niewiele od kartki z bloku. Składa się na płasko więc można ją ze sobą zabrać dosłownie wszędzie i łatwo przechowywać. 

Nowe hybrydy Semilac 085 Deep Ocean + syrenka.

zdobienia nails paznokcie dziewczyna z jasła

Wczoraj wasze zainteresowanie wzbudziło zdjęcie moich nowych hybryd które pojawiło się na instagramie. Stylizacja to efekt uboczny wieczornej nudy. Gdybym wiedziała, że będę fotografować lustrzanką swój ''wyczyn" bardziej bym się postarała. Bądźcie wyrozumiałe-daleko im do ideału. 

Niedługo idę na kurs poćwiczyć zdobienia. Jestem totalnym laikiem w tej kwestii więc przyda mi się kilka cennych rad i ćwiczeń pod okiem profesjonalistów.

zdobienia, nails, dziewczynazjasla

To co uzyskałam tym razem to zasługa lakieru Semilac 085 Deep Ocean w połączeniu z efektem "syrenki". Wygląda zjawiskowo- prawda?! 


Znikające komentarze? Q&A- zadaj mi pytanie.

http://www.amstar.pl/wp-content/uploads/2015/09/INFO_Komentarze.jpg

Jak widzicie na blogu dużo zmian. Dzięki VejjsBlog mam to czego chciałam i mam nadzieje, że wam się podoba. Zachęcam do wyrażenia swojej opinii w komentarzu na dole.

Niestety nie obeszło się bez strat. Zniknęły wszystkie komentarze google+ które zostawialiście pod moimi postami. Jest mi strasznie przykro ale nie będę mogła już na nie odpowiedzieć dlatego jeśli macie jakieś pytania do mnie lub chcielibyście mi o czymś powiedzieć to teraz jest na to odpowiednia pora. Czekam z niecierpliwością ;-)

ZIAJA MED Kuracja naczynkowa na noc.


Właśnie kończę kurację kremem z serii naczyniowej. Jestem zadowolona ponieważ krem już po kilku użyciach zaczął działać prewencyjnie na moją skórę. Nie pojawiły się żadne nowe "pajączki" które przed stawaniem wychodziły na moich policzkach jak grzyby po deszczu. Zauważyłam też, że delikatnie zbladły i są mniej widoczne. Niestety jestem świadoma, że po użyciu kremu (nawet droższego) efekt nie jest w stanie zniknąć całkowicie i na to wcale nie liczę. Nie miałam rumienia więc nie mogę wypowiedzieć się na temat tego czy jest w stanie go zlikwidować lub złagodzić ale takie informacje na pewno znajdziecie na wizażu. 

Krem intensywnie nawilża. Nadaje się na noc jak i nadzień. Nie koliduje z makijażem ponieważ jest na bazie wody dzięki czemu szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej powłoki.

Jestem pozytywnie zaskoczona jego działaniem. Nie spodziewałam się, że za cenę trzynastu złotych dostanę tak dobrą kurację. Z pewnością jeszcze do niego powrócę.  

Yankee Candle Home Sweet Home.


Odkryłam właśnie swojego nowego woskowego ulubieńca. Kupiłam go jeszcze w zeszłym roku ale widzę, że cały czas jest dostępny w sklepie Goodies (klik). Pędzę więc do was z krótką recenzją bo może ktoś niedługo będzie składał swoje zamówienie i przyda mu się odrobina inspiracji i rad co do koszyka włożyć. 

home sweet home

Już przed odpaleniem wpasował się w moje preferencje do tego stopnia, że szkoda było mi go napocząć i długo czekał na swoją kolej. 

home sweet home

Kiedy pierwszy raz zdecydowałam się na użycie przepadłam. Nutami zapachowymi  jak dowiemy się ze strony jest cynamon, świeżo zaparzona herbata oraz korzenne przyprawy. Ja czuję tam jeszcze cytrynę gdyż zapach nie jest typowo korzenny ma w sobie nutkę cytrusów które nadają mu świeżości i lekkości. Na pewno nie jest to coś podobnego do piernikowo-ciasteczkowych świątecznych zapachów które niekoniecznie do mnie przemawiają. 

home sweet home

Po odpaleniu zapach szybko roznosi się po mieszkaniu. Jest wyczuwalny (w skali intensywności do 10 daje mu 8) ale nie drażniący. Przypadnie do gustu większości osób więc nie musimy się martwić, że niespodziewani goście którzy przekroczą próg mieszkania dostaną mdłości ;-) Mam chęć na duży słoik i pewnie zamówię go podczas najbliższych zakupów w sklepie Goodies. 

Zakupy : promocje na kolorówkę w Naturze.

Natura coraz częściej ma promocje na kolorówkę. Ekscytacja wydarzeniem pewnie spadła dzięki czemu nie ma tak takich tłumów jak w Rossmannie ale dla mnie to zdecydowany plus. Dodatkowo jestem miło zaskoczona bo sklep który odwiedziłam były wszystkie testery a inne produkty były szczelnie oklejone taśmą więc nie było opcji by ktoś wsadzał w nie brudne paluchy. 


Na mojej liście zakupów było kilka pozycji. Udało mi się odhaczyć wszystkie. Zakupiłam aż 5 pomadek - dwie z nich dla moich kumpeli którym bardzo spodobała się szmina w kolorze Monaco z limitowanej kolekcji Kobo którą mam już od jakiegoś czasu. Ja dla siebie dokupiłam jedną w kolorze Nicea.


Do tego dwa kolory ze stałej kolekcji 104 English Rose i 105 Velvet Rose oraz polecana kiedyś mocno konturówka Pierre Rene Lip Matic w kolorze 03.


Skusiłam się również na róż Catrice który przeżywa właśnie swój renesans w sieci oraz na korektor w nr 1 na który czaiłam się od dawna. Niestety do tej pory zawsze był wyprzedany.


Na każdej promocji sięgam też po wkłady KOBO. Wybrałam 2 matowe kolory i jeden przepięknie mieniący się brąz. Kolorki od najjaśniejszego 145,117, 208. Biała magnetyczna pata Inglota została już zapełniona- czas wybrać się po kolejną :)



SZABLON BY: PANNA VEJJS.