Nie przyjmuję w domu gości, którzy są chorzy.

Zalążki wpisów lifestyle na moim blogu sięgają zamierzchłych czasów. Poczułam chęć wyrażenia swojego zdania gdy na moim prywatnym facebooku rozpętała się burza. Pewnie nikogo nie zdziwi fakt, że brały w niej udział same kobiety. Faceci rzadko angażują się w takie bzdury. Wcale im się nie dziwię. Żałuję naprawdę, żałuję ze po pierwszych dwóch wypowiedziach nie usunęłam go w czorty. Cała "akcja" dotyczyła blogerki szczesliva pt. "Nie przyjmuję w domu gości, którzy są chorzy." Skwitowałam ten wpis słowami " proponuje trzymać pod kloszem". Tyle...
Nie czytałam nawet komentarzy pod jej wpisem i nie będę. Dlaczego?
Bo szczerze sam wpis wydał mi się absurdalny. W głowie mi się nie mieści że można wyrzucić kogoś z domu bo zakaszlał, kichał w obecności naszej rodziny. Z całym szacunkiem ale nie każdy lekkie przeziębienie traktuje jako CHOROBĘ ZAKAŹNĄ którą należy tłumić w czterech kątach własnego mieszkania bo raczej żaden lekarz nie dałby skierowania na izolatkę z takiego powodu. Szczerze w tej kwestii średnio obchodzi mnie zdanie i racje innych. Jeśli szukam porady swoje zapytania kieruję do konkretnych osób lub szukam odpowiedzi wśród bardziej doświadczonych matek na forach... w przypadku tego drugiego trudniej o konkrety. Ile ludzi tyle opinii ale dziś nie o tym...

Nie przyjmuję w domu gości, którzy są chorzy.

Oczywiście zdaje sobie sprawę, że ludzie różnie podchodzą do tematu. Dlatego szanuję ich zdanie i jeśli wiem, że ktoś sobie nie życzy mojej/naszej obecności gdy nie mamy 100% pewności że tryskamy zdrowiem nie będę pchać mu się na chatę ale niech nie oczekuje że moje/nasze życie stanie w miejscu. Nie twierdzę też, że z dzieckiem przeziębionym, kaszlącym, kichającym i smarkającym w rękaw należy wszędzie chodzić ale przyznam wam się szczerze, że jeszcze nigdy (podkreślam w kwestii przeziębienia) lekarz nie zabronił nam normalnego funkcjonowania (chodzenie do żłobka, spacery, zakupy). Infekcje, katar w wieku mojego syna są w zupełności normalną sprawą choć nie należą do najprzyjemniejszych. Też miałam ochotę strzelić sobie kulkę  gdy budził się tryliard razy w nocy. Serio. Jego marudzenie w ciągu dnia i "cierpienie" doprowadzało mnie do łez. Nie zamierzam narażać go UMYŚLNIE na niebezpieczeństwo ale jeśli zdarzy się sytuacja, że zaskoczę kogoś kto akurat będzie chory( cały czas na myśli mam przeziębienie) nie ucieknę jak poparzona i nie będę klnąc pod nosem, że mnie nie uprzedził.Nie będę też klnąc i nie wyrzucę człowieka gdy kichnie w obecności mojego syna. Nie będę również przeprowadzać ewakuacji gdy moje dziecko na placu zabaw, bawialni, przedszkolu, żłobku spotka zakatarzone dziecko czy pociągającego i kaszlącego rodzica, nauczyciela. 

Nie przyjmuję w domu gości, którzy są chorzy.

Dzieci są naszym największym darem, nadzieją, szczęściem - całym światem. Wiele rzeczy mi się nie podoba ale nie będę umoralniać każdego napotkanego na swojej drodze i prosić go o to by zamknął się ze swoją zakichaną gromadką bo zarazi moje dziecię. Nie będę rzucać w jego stronę obelgami i nie będę oczekiwać od całego świata, że podporządkuje się pod moje upodobania i przekonania. Nie będę również przekonywać i wypisywać obelg na autorkę wpisu która wyprosiła znajomych z własnego domu - dlaczego? Bo w swoim życiu i swoim domu może robić co tylko zechce. Z pewnością średnio Was interesuje co ja na ten temat myślę.

Takie jest moje zdanie.
Twoje może być inne.
Szanuję je więc Ty uszanuj moje.
Jeśli czujesz, że chcesz napisać komentarzu zrób to. Zastrzegam jednak, że nie będę odpowiadać. Każda historia jest inna. Każdy ma inne doświadczenia i spostrzeżenia. Tutaj nie ma co gdybać i szukać racji. Nie mam ochoty wdawać się w dyskusję bo jestem pewna, że nie doprowadzi ona do zmiany mojego i waszego zdania.

Nie przyjmuję w domu gości, którzy są chorzy.

Dlatego też wybaczcie, że nie będę pytać co myślicie na ten temat...
xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz



SZABLON BY: PANNA VEJJS.