Kwas Glikolowy. Moje doświadczenia + recenzja kosmetyków.

W maju miałam przyjemność nawiązać współpracę z diagnosis dzięki której otrzymałam znane mi od dawna kosmetyki GlinSkinCare. Wybrałam dla siebie emulsję i krem złuszczający z 5 i 10% kwasem glikolowym oraz krem ochronny SPF30. Jako, że okres letni nie sprzyja kwasom odpuściłam temat i postanowiłam przeczekać. Wraz z nadejściem jesiennej szarugi zabrałam się do testowania.

Kwas glikolowy moje doświadczenia i recenzja kosmetyków.

Kwas glikolowy

o którym dzisiaj mowa  należy do grupy AHA i jest stosowany w stężeniach od 5 do 70%.
W stężeniach do 15%  kwas glikolowy ma bardzo efektywne działanie nawilżające, złuszczające na powierzchowną warstwę rogową naskórka, oraz wspomaga odnowę i regenerację skóry właściwej poprzez pobudzanie aktywności fibroblastów. Wyższe stężenia (20%-35%) oprócz działania nawilżającego i oczyszczającego skórę (np. trądzikową) daje efekt powierzchniowego peelingu.Wysokie stężenia (50%-70%) złuszczają naskórek i silnie pobudzają procesy regeneracje w skórze właściwej.Wielokrotne i długotrwałe stosowanie tego kwasu ma bardzo korzystne działania na skórę właściwą prowadząc do zwiększenia jej grubości o około 25%. Przy długotrwałym stosowaniu (6 miesięcy i dłużej) preparatów zawierających kwas glikolowy dochodzi do odbudowy włókien sprężystych i poprawy elastyczności skóry. Równolegle obserwuje się zwiększoną produkcję włókien kolagenu, co prowadzi do spłycenia zmarszczek i elastycznych właściwości skóry.

Skuteczność działania AHA zależna jest od:

rodzaju kwasu, stężenia pH, postać (płyn, żel, zawiesina, krem) , częstość stosowania, stan skóry przed stosowaniem/zabiegiem, podłoże w którym jest stosowane, czasu działania kwasu na skórę. Kwas glikolowy jest najbezpieczniejszym specyfikiem służącym w terapii regeneracji skóry i leczeniu melasmy (czyli przebarwień występujących głównie u kobiet.), jeżeli przestrzega się procedury jego aplikacji. Należy pamiętać, że kwas kwasowi nierówny.

Dla osób które nigdy nie miały do czynienia z kwasami (tak jak ja) najrozsądniej jest zacząć od początku czyli 5% i 10% stężenia i stopniowo je zwiększać.  Dla osób lubiących ryzyko maksymalne stężenie na początek nie powinno być większe niż 20-25% ale szczerze nie polecam ryzykować. Wyższe stężenia przeznaczone są do zaprawionych w boju kobiet które posiadają już doświadczenie, są odpowiednio przygotowane lub oddają się w ręce sprawdzonego specjalisty w profesjonalnym gabinecie.

Działanie niepożądane to

głównie zaczerwienienia i pieczenie skóry bezpośrednio po zabiegu. Zdarza się również, że powstają rany. Przeważnie znaczy to, że stężenie było zbyt wysokie lub czas działania zbyt długi. Aby tego uniknąć należy przygotować skórę stosując wcześniej kosmetyki z niską zawartością kwasów - np. toniki lub delikatne kremy. Zauważymy dzięki temu, jak reagujemy na dany kwas oraz przede wszystkim czy nas on nie uczula. Osoby z opryszczką, odmrożeniem, stanami zapalnymi ropnymi, otwartymi ranami, kobiety w ciąży oraz karmiące piersią oraz chorujące na grzybicę, łuszczycę i zażywające doustnie retinoidy (kwasowe pochodne witaminy A.) pod żadnym pozorem nie powinny stosować kwasów.

Moje doświadczenia.

Swoją przygodę rozpoczęłam pod koniec września. Uważam, że jesień (lub wczesna wiosna) to idealny moment na rozpoczęcie kuracji. Nie powinno się bowiem stosować kwasów w okresie letnim i zimowym. Przyznam się szczerze, że jestem dość strachliwą osobą i przed rozpoczęciem przygody wykonałam szereg testów punktowych na skórze. Jak to się mówi ? - Przezorny zawsze ubezpieczony. Kiedy uzyskałam 100% pewności skumałam, że mogę rozpocząć kurację. Na początek zdecydowałam się na emulsję z 5% kwasem glikolowym którą nałożyłam na dwie godziny. Odczucia były mało przyjemne przez pierwsze minuty. Pamiętam, że odczuwałam spore mrowienie jak po ugryzieniu mrówek. Skóra jednak nie była zaczerwieniona gdy zmyłam produkt. Stopniowo wydłużałam czas aż doszłam do momentu w którym mogłam nałożyć ją na całą noc czyli +/- 8 godzin. Gdy czułam, że moja skóra oswoiła się z kosmetykiem wprowadziłam co drugi dzień krem z 10% kwasem glikolowym po którym zaczęłam widzieć już mocniejsze efekty. Po około 2 tygodniach stosowania tego "kompletu" zauważyłam, że moja skóra jest niesamowicie gładka. Po kolejnych tygodniach zmniejszyła się znacząco liczba zaskórników co w widoczny sposób poprawiło jej wygląd.

Kwas glikolowy moje doświadczenia i recenzja kosmetyków.

Delikatnie pilingujący krem do twarzy na noc z 10% kwasem glikolowym GlinSkinCare (klik) przeznaczony jest głównie do skóry dojrzałej i suchej (moja jest normalna w kierunku suchej). To po jego użyciu zauważyłam najbardziej widoczne efekty. Plastikowa tubka mieści 30ml i kosztuje 49zł. Wydajność jest bardzo dobra gdyż krem należy nakładać cienką warstwą i delikatnie wetrzeć w skórę.

Co to jest kwas glikolowy i w jakim celu się go stosuje ?

Emulsja tak jak wspomniałam wyżej z 5% kwasem glikolowym (klik) to kosmetyk od którego rozpoczęłam przygodę. Jeśli jesteście młode, nie macie dużych problemów ze skórą możecie na nim zakończyć swoją kurację. Delikatnie złuszczy i nawilży skórę. 100ml kosztuje 74zł i spokojnie starczy wam na dwie kuracje (jesień i wiosna) w ciągu roku.

Kwas glikolowy moje doświadczenia i recenzja kosmetyków.

Ochrona przeciwsłoneczna.

Bardzo istotnym elementem podczas procesu złuszczania skóry jest używanie kremu ochronnego. Ja zaopatrzyłam się w SPF 30 (klik) który zapewnia mi ochronę UVA I UVB. Dodatkowo mogę stosować go pod makijaż gdyż nie pozostawia białego filmu i tłustej skóry, szybko się wchłania, chroni przed słońcem i miejskimi zanieczyszczeniami a co najważniejsze nie zapycha porów.
Koszt 45zł za 125ml.

Efekty które zauważyłam u siebie:

Usunięcie martwego naskórka, delikatne rozjaśnienie skóry i niewielkich przebarwień (pozostałości po wypryskach), zamkniecie rozszerzonych porów w okolicy nosa i zmniejszenie ilości paskudnych zaskórników na nosie, wygładzenie skóry, lepsze wchłanianie kosmetyków nawilżający.


Produkty do kupienia np. tutaj -> klik

Jak dbać o cerę w trakcie kuracji?


Przygotowuję dla was obszerny wpis o tym jaką pielęgnacje stosuję podczas kuracji kwasem. Pojawi się jeszcze w tym tygodniu. Serdecznie zapraszam do komentowania. Dajcie znać jakie są wasze doświadczenia z kwasami, czy znacie produkty marki GlinSkinCare i czy zdecydowalibyście się na używanie większych stężeń kwasu w domu.


xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz



SZABLON BY: PANNA VEJJS.