O tym się nie mówi...

Przyznam wam się szczerze, że nigdy nie byłam fanką produktów marki NIVEA. Nie sposób było doszukać się w moim kosmetycznym zbiorze choćby małego kremu czy mydełka ale na chwile obecną wiele się zmieniło w tej kwestii.
  

Około dwa- trzy miesiące przed chusteczkami do demakijażu (klik) zaczęłam używać anty persirantu z serii protect&care. Dziś rozpoczęłam swoja czwartą buteleczkę i z czystym sumieniem mogę polecić ten kosmetyk. Dla mnie jest wystarczająco dobry gdyż nie borykam się z nadmierną potliwością i nie potrzebuję jakieś mega petardy która zablokuje mnie niczym niewidzialny korek. Ma ładny kremowy zapach i świetnie nawilża skórę. Odkąd go używam przestały mi się wytwarzać podskórne krosty pod pachą które niestety często wyrastały jak grzyby po deszczu gdy używałam nieodpowiedniego zbyt przesuszającego produktu.



Kolejnym moim odkryciem w temacie kosmetyków NIVEA a zarazem najnowszym jest pianka pod prysznic Silk mousse która otula nasze ciało kremową i bajecznie puszystą pianą. Jest idealna na lato gdyż pozostawia skórę delikatnie nawilżoną. Nie wiem jak Wy ale w sezonie letnim nie lubię wcierać w siebie żadnych produktów typu olejki, balsamy. Mam wrażenie, że się nie wchłaniają a moja skóra po ich użyciu jest ciągle nieprzyjemnie lepka i wilgotna. Dzięki Silk Mousse nie mam już tego problemu. Nawilżam się i myję za jednym zamachem. Dodatkowo dzięki niej nie musze sięgać już po dodatkowe produkty takie jak pianki czy kremy do golenia nóg. Uwielbiam takie wielofunkcyjne kosmetyki które dbają nie tylko o mój portfel ale również o wystrój łazienki bo im mniej kosmetyków się w niej znajduje tym wygląda schludniej.

Oba produkty kupicie w każdym supermarkecie, drogerii i większości sklepów internetowych. Cena 7-15zł w zależności od tego jaka pojemność i czy jest na promocji. Serdecznie polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz



SZABLON BY: PANNA VEJJS.