Pierre Rene MASCARA VOLUMATOR GIGATNIC BRUSH

Przetestowałam już tyle mascar, że mogłabym na ich temat napisać książkę. Trudno mnie zaskoczyć a tym bardziej oczarować. Zrazić też mnie trudno bo potrafię sobie radzić nawet z najbardziej upierdliwymi produktami a jaki jest tusz z Pierre Rene o którym dziś mowa o tym dowiecie się już za chwilę.


Słowem wstępu nadmienię, że szczoteczka jest naprawdę jedną z największych klasycznych z jaką miałam do czynienia tak więc krótkim rzęsą i małym oczom od razu mówię "bye bye" bo na pewno się nie sprawdzi... no chyba, że któraś lubi efekt pandy to może zostać i czytać dalej.

Plusem dla długo-rzęsych i dużo-okich będzie na pewno to, że szczoteczka fajnie wyczesuje, nie skleja mocno rzęs tworząc tzw. pogrubienie i kolor jest bardzo intensywnie czarny. Tusz nie rozmazuje się, nie osypuje w ciągu dnia i sprawdza się  idealnie na co dzień. Nie tworzy grudek których ja wprost nie znoszę! 
Zdecydowanie jest to kosmetyk na którym można polegać. Cena 21 zł. 


Efekt jaki możemy uzyskać jest według mnie w pełni zadowalający. Jak widać na załączonym obrazku moje rzęsy (bez odpowiedniego makijażu) są praktycznie niewidoczne choć należą raczej do długich i gęstych. Niestety ich naturalny kolor jest tak jasny, że wydaje się wręcz przezroczysty. Obecnie są w fazie wzrostu więc nawet w makijażu mogą wydawać się nieco liche.


Po nałożeniu produktu widać znaczną różnicę. Są to dwie cienkie warstwy jeśli można tak powiedzieć. Przeczesałam jedno, drugie oko następnie zamoczyłam szczoteczkę na nowo w tuszu i zrobiłam to samo bez zbędnego certolenia się i starania aby każda z rzęs była wywinięta w sposób idealny. 


O tym czy efekt wart jest niewiele ponad 20zł musicie ocenić same. Ja dostałam ten tusz na Meet Beauty ale jestem pewna, że jeśli kiedykolwiek wykończę zapas tuszu który posiadam pomyślę nad zakupem nowego opakowania.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz



SZABLON BY: PANNA VEJJS.