Hybrydy.

Pierwszy raz zrobiłam sobie w czerwcu i od tego czasu czuję miętę. Dawnej wydawało mi się, że noszenie jednego lakieru przez tydzień czy dwa to prawdziwy szczyt lenistwa za który trzeba słono zapłacić.


 Dziś cofam wszystko co złe wypowiedziałam na temat hybryd bo uważam, że ta metoda jest boska i choć wymaga więcej wprawy to naprawdę warto się postarać i wykonać samemu taki mani lub po prostu za niego zapłacić! Paznokcie rosną jak na drożdżach i są mega twarde więc dla osób chcących zapuścić pazur to jakaś deska ratunku gdy inne rzeczy zawodzą. 



Na moim instagramie możecie na bieżąco podziwiać co obecnie noszę i jakich lakierów używam. Sprawcą dzisiejszych biało-różanych jest moja kumpela (którą bardzo serdecznie pozdrawiam)!  28 SIERPNIA wybieram się na  ślubny mani ale jeszcze nie zdecydowałam jak będzie wyglądał. 


 Jestem w trakcie poszukiwań inspiracji. Z jednej strony chciałabym coś szalonego a z drugiej eleganckiego i klasycznego. Czy da się to jakoś połączyć?


 Założyłam też snapa więc jeśli chcecie to serdecznie zapraszam do moich ziomków - zostawcie tylko swoje nazwy bym mogła się do was odezwać.  

Odpicowanie przed ślubne - Włosy.

Mam na ich punkcie prawdziwego bzika. Uważam, że na świecie nie ma nic bardziej seksownego niż kobieta w rozpuszczonych długich - najlepiej sięgających pasa włosach. Od kilku lat starałam się zapuszczać i utrzymywać je w dobrej kondycji ale ostatnio przez upały mocno się odwodniły i były jakieś nie swoje. 


Wybrałam się więc do mojego ulubionego salonu fryzjerskiego Strefa Fryzur i kazałam ściąć zbędny przesuszony nadbagaż. Jako, że zawsze wyznaczam zadania specjalne tym razem zabrałam ze sobą doczepki które zamówiłam jeszcze wiosną (na stronie doczepiane.pl). Chciałam aby zdefiniowano ich kształt pod moje cieniowanie. Udało się i wyszło rewelacyjnie! Teraz kiedy tylko będę miała ochotę wpinam je we włosy i wyglądam jak zupełnie inna kobieta przy czym efekt jest na tyle naturalny, że mój facet nic nie zauważył. 


Poznałam też świetną serię kosmetyków Tame Frizz KMS California. Nie należy ona do najtańszych ale muszę stwierdzić, że zdziałała cuda. Moje włosy są pierwszy raz w życiu tak błyszczące i lejące, że aż trudno w to uwierzyć. Nie puszyły się nawet po długim prysznicu i po lekkim zamoczeniu wodą. Awesome! Na pewno je kupię gdy w moim portfelu pojawi się odpowiednia ilość gotówki. 

Wedding Day z Yankee Candle

Pisałam wam ostatnio o wielkim dylemacie odnośnie zakupy świecy marki Yankee Candle. Wybór na Goodies jest tak duży, że zupełnie nie mogę się zdecydować. 


Jako, że nie potrafię podjąć decyzji postanowiłam wypróbować dla pewności wszystkie woski raz jeszcze. Tym razem padło na "weeding day" który jak sama nazwa wskazuje byłby idealny. Bardzo podoba mi się połączenie mieszkanki kwiatowej i słodkich owoców ale nie wiem czy jest to ten zapach który chciałabym zapamiętać tego dnia i mieć go w głowie na zawsze. Nie mniej jednak mam zamiar kupić samplery które odświeżą powietrze w toaletach podczas tego wyjątkowego dnia. Myślicie, że to dobry pomysł? 

Clean Cotton Yankee Candle

Pierwszy wosk Yankee Candle który kupiłam sobie samodzielnie to właśnie Clean Cotton. Do dziś jest w moim każdym zamówieniu. Poleciłam go już wszystkim z mojej rodziny. Absolutny hit! 


Sprawdza się o każdej porze roku ale ja lubię najbardziej palić go wczesną wiosną zaraz po porządkach. Czuję się wtedy jakbym wyszorowała szczoteczką do zębów całe pomieszczenie. Jest najlepszym odświeżaczem. Sprawia wrażenie, bardzo czystego i zadbanego domu. Każdy kto przychodził do mnie na makijaż zwracał uwagę na jego zapach. Podobnie jak jak" snow in love" znajduje się w każdym moim zamówieniu w sklepie goodies.pl i nie zrezygnuję z niego nigdy. 

Pęknięta rura.

W naszej łazience pękła rura. Całe pomieszczenie zalane a na parterze mega zacieki. Pisałam wam o tym na facebook'u. Wszystko mokre. Ślub za dwa tygodnie a część domu będzie nadała się do malowania. 


Gdyby nie fakt, że znajomy współpracuje z firmą która wypożycza osuszacze (http://www.osuszacze.watersmile.pl/wynajem/) bylibyśmy w czarnej dziurze... Całe szczęście szybka interwencja przyniosła pozytywne skutki i obejdzie się na szybkich poprawkach. Kilka puszek farby załatwi sprawę i jeśli wszystko potoczy się po naszej myśli zdążymy na czas...

Czym maluję brwi ? MAKE UP FOR EVER - Aqua Brow nr 40 Czarny brąz

Długo planowałam zakup słynnego już w świecie korektora do brwi marki Make Up For Ever i zanim zdecydowałam się na zakup przetestowałam różnej maści cienie, kredki i żele koloryzujące do brwi. Większość z nich sprawdzała się na co dzień ale w ekstremalnych warunkach imprezowych zawsze dawały plamę. Również podczas robienia zdjęć; kiedy przykładałam wizjer do oka zawsze starałam część produktu i miałam nietęgą minę kiedy okazało się, że moja brew zmyła się w połowie. Nie zawsze pamiętałam o tym by zabrać ze sobą coś do szybkiej poprawki. Najczęściej ze skwaszona miną siedziałam i myślałam tylko o szybkim powrocie do domu.


 Za którymś razem powiedziałam sobie, że muszę coś z tym zrobić - otworzyłam portfel i zamówiłam swoją pierwszą Aqua Brow. Bolało- 105zł piechotą nie chodzi ale już po pierwszym użyciu wiedziałam, że to dobra inwestycja. Od tego czasu zawsze maluję swoje brwi tym wynalazkiem. Nie wyobrażam sobie już powrotu do kredki czy cienia. Nigdy nie miałam tak wydajnego produktu. Mam go od kwietnia i wcale nie czuję zużycia. Najlepiej zainwestowane 5ml w tym roku!


Koniecznie dajcie znać czym Wy podkreślacie/malujecie swoje brwi. Jestem ciekawa czy używacie tego korektora czy też może tańszych zamienników. A może wolicie kredki i cienie? Co polecacie- chętnie wypróbuję ;-)


Chilling z Yankee Candle Snow In Love

Marzę o ochłodzeniu. Nie wyobrażam sobie, że za dwa tygodnie podczas naszego ślubu będą takie upały... to bardzo męczące dlatego tym razem w wolnej chwili sięgnęłam po wosk "Snow In Love" który należy do tych które zamawiam dosłownie za każdym razem gdy tylko skończą się jego zapasy. 


Otulający, śnieżno-pudrowy sprawia, że czuję się jakbym spacerowała po sosnowym lesie pełnym zimowego puchu. Zastanawiam się czy nie sprawić go sobie w prezencie w wersji max. Myślę, że pięknie wyglądałby na reportażu ślubnym a jednocześnie świetnie odświeżał pomieszczenia. Mam jednak dylemat bo podoba mi się jeszcze kilka innych  wersji zapachowych. Czasu coraz mniej a ja wciąż nie podjęłam decyzji który chcę wybrać?!

W sklepie Goodies.pl jest tyle cudowności, że chciałaby się nawrzucać do koszyka tak wiele ile tylko dałoby się radę unieść ;-)

Mój sposób na rzęsy - Miss Sporty- Studio Lash Instant Volume

Jakiś czas temu digitalgirl w swoich filmikach polecała niedrogi tusz marki Miss Sporty. Czaiłam się na niego bo ciągle był wyprzedany ale po którejś z kolei wizycie w drogerii udało mi się go dostać. Właśnie kończę moje trzecie opakowanie i postanowiłam, że nie będę go dłużej trzymać w sekrecie i podzielę się z wami moim sposobem na super spojrzenie! 


Bardzo często komplementujecie moje oczy. Zwracacie uwagę na długie i gęste rzęsy. Niestety bez tuszu są naprawdę mało widoczne ze względu na swój jasny kolor dlatego czarna maskara to mój must have bez którego nie ruszam się z domu.  


Silikonowa szczoteczka ułatwia rozczesywanie i rozdzielanie rzęs od nasady aż po same końce. Dzięki niej nie mamy efektu sklejenia a włoski mimo wszystko są pogrubione. 


Tusz jest bardzo wydajny i przy codziennym stosowaniu spokojnie możemy cieszyć się nim nawet przez dwa miesiące. Niska cena(niecałe 14zł) zachęca do kolejnego zakupu. Przyznam szczerze, że odkąd go kupuje nie mam chęci na testowanie nowych tuszy do rzęs a nawet jeśli nadarzy się ku temu okazja nigdy nie jestem w pełni zadowolona. 


Efekt oceńcie sami. Ja jestem bardzo zadowolona. Zdjęcia do tego wpisu zrobiłam jeszcze zanim zaczęłam ponownie używać odżywki RevitaLash. Teraz efekt jest jeszcze bardziej piorunujący.

Jeśli znacie tusz który was zachwycił koniecznie dajcie znać w komentarzu. Być może podczas jakiejś fajnej promocji skuszę się i wypróbuję go na swoich rzęsach. Pozdrawiam!
http://www.metal-gum.com/

P.S. Niedługo robię sobie przerwę od bloga. Ślub już za dwa tygodnie! Niby wszystko załatwione ale zdarzają nam się jeszcze niewielkie niedociągnięcia które na bieżąco naprawiamy. Każdego dnia mam coś do zrobienia i przyznam szczerze, że jestem już trochę zmęczona. Jutro luźniejszy dzień. Muszę umyć okna, następnie będę oglądać z mamą wymarzoną szklarnię która stanie w ogrodzie. Obecnie posiadamy jedną warzywną w której rosną pomidory i papryka. Co będzie w nowej? Tego jeszcze nie wie nikt... 
Na koniec dnia planujemy grilla z rybą i pieczarkami w roli głównej. Odwiedzą nas moi kuzyni więc na pewno pojawi się jakiś reportaż. W sobotę równie miły dzień bo dowiedzą nas znajomi z Krakowa ;-)  A od poniedziałku zaczyna się kocioł... 

Zdradziłam.

Przyznaje się... Zdradziłam. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Zarzekałam się, że nigdy nie wejdę do wanny po tym jak w mojej łazience pojawił się prysznic ale te upały mnie omamiły i wykończyły. Prysznic nie zdaje egzaminu. Kąpiel w lodowatej wodzie to jest to! Podobno klimat nam się zmienił i z roku na rok będzie gorzej. Czas chyba pomyśleć o klimatyzatorze i o dużej wannie. 


Nie wiem jak wy ale ...ja źle znoszę wysoką temperaturę. Woda w naszej studni zaczyna wysychać i boje się, że niedługo jej zabraknie. Co robić ? Co robić? ! Czy u was też takie problemy z wodą? 

To już za tydzień !

W przyszłym tygodniu odbieramy klucze do mieszkania. Oczywiście nie poszło tak gładko jak umawialiśmy się z właścicielem na początku. Stare meble zostają w mieszkaniu. Część z nich możemy wynieść do piwnicy która docelowo miała być miejscem na przechowywanie naszych rowerów i wózka -.-  Jakby tego było mało remont nie jest niemożliwy gdyż trzeba wymienić całą instalację... 


Nawet nie wiecie ile miałam planów co do kuchni... myślałam nawet nad wynajęciem firmy do której link znajdziecie powyżej (koszty miały być podzielone). Bardzo podobają mi się ich aranżacje- zwłaszcza kuchni i salonu. Ale jak zwykle musiałam zejść na ziemię. Mam nadzieje, że na początku przyszłego roku uda nam się  zmienić mieszkanie na ładniejsze i większe ale o tym będę was informować na bieżąco...

Sally Hansen- Airbrush Legs. Recenzja i efekt przed i po zastosowaniu.

 O Rajstopach w spreju słyszałam już lata temu. Myślałam o nich jako o kolejnym beznadziejnym wynalazku. Nawet nie kusiło mnie by go wypróbować. Drogeria ekobieca podarowała nam między innymi próbkę tego kosmetyku na majowym spotkaniu blogerek. Byłam wtedy dość mocno opalona dlatego fant mnie nie zachwycił ale włożyłam go do szafki i postanowiłam, że na pewno wypróbuję...


W czerwcu po intensywnym peelingowaniu moja opalenizna nieco zbladła. Użyłam ich pierwszy raz i oniemiałam z zachwytu. Chodziłam po domu i wszystkim pokazywałam jakie mam śliczne nóżki. Przetrwały niespodziany deszcz i brak parasola. Pomyślałam BINGO! Będą idealne na wesela i wszelkie imprezy. Kupiłam więc pełnowymiarowe opakowanie i od tego czasu się z nimi nie roztaję. Chodzą ze mną na wszelkie imprezy, ważne wyjścia i wesela. Planuję posmarować nimi nogi w dniu swojego ślubu są niesamowite i bardzo wydajne. Próbka wystarczyła mi na 4 aplikacje! Pełnowymiarowy produkt używałam już kilka razy i równie dobrze się spisuje i póki co nie czuję zbyt dużego ubytku w ilości. Kolor który sobie upodobałam to "Medium Glow". W moim rossmannie dostępne są tylko III odcienie tego cud wynalazku i ten jest tym pośrednim. 


Jeśli nie razi was wygląd moich grubych nóżek zapraszam do obejrzenia zdjęć w których pokażę jak prezentują się moje nogi przed a jak po aplikacji tego produktu. 


Różnicę widać od razu. Nie trzeba się przyglądać a co najlepsze nie trzeba czekać na efekty jak w przypadku samoopalacza. Nogi wyglądają dużo lepiej, powiedziałabym nawet, że sprawiają wrażenie optycznie szczuplejszych. Nie posiadają zapachu więc można stosować go zaraz przed wyjściem z domu. Nie plami ubrań co mnie bardzo zaskoczyło i nie schodzi plamami. Aby go zmyć wystarczy woda, mydło lub żel pod prysznic i najzwyklejsza gąbka. Jedyny minus jest taki, że lubi wycierać się na stopach od pasków na sandałach więc przy zmianie obuwia na wygodniejsze podczas imprezy trzeba go poprawić albo udawać, że nasza opalenizna jest naturalna i pojawiła się podczas spacerów. 


Używacie rajstop w spreju? Jak podoba się wam efekt który uzyskałam? Czekam na wasze komentarze ;-) 
P.S. Na http://importmania.pl/ natchnęłam się ostatnio na wałeczek "Derma Roller 540 igły"  którym można poprawić wygląd nóg. Fajnie byłoby go przetestować ale nie wiem czy warto. Jeśli ktoś orientuje się w temacie to będę wdzięczna za wszelkie rady.  

ZOEVA Complete Eye Set Zestaw 12 pędzli w etui - pierwsze wrażenie.

 Długo zbierałam się do zakupu pędzli ZOEVA ale na brak "narzędzi" nie narzekam więc nie było pośpiechu. Przemyślałam sobie dokładnie który zestaw jest mi potrzebny i który najbardziej mi się podoba.
 

 Zawartość portfela skutecznie zweryfikowała moje marzenia i zamiast tych za 739zł mam te za 249zł ale i tak jestem zadowolona. 


W skład zestawu wchodzą:

Concealer Buffer 142 -Długość rączki 14,5 cm, włosia 1,5 cm, średnica 1,4 cm. (TAKLON)
Luxe Defined Crease 224 - Długość rączki 14,6 cm, włosia 1,7 cm. (WŁOSIE NATURALNE I SYNTETYCZNE)
Smudger 226 - Długość rączki 16 cm, włosia 0,8 cm. (TAKLON)
Luxe Soft Definer 227 -  Długość rączki 14,5 cm, włosia 1,2 cm. (WŁOSIE KOZY)
Crease 228 - Długość rączki 14,5 cm, włosia 1,8 cm, średnica włosia 0,8 cm. (KOZA)
Luxe Pencil 230 -  Długość rączki 15,5 cm, włosia 0,9 cm, średnica włosia 0,5 cm. (WŁOSIE KUCA PONY)
Petit Crease 231 - Długość rączki 14,5 cm, włosia 1,5 cm, średnica włosia 0,7 cm. (WŁOSIE KOZY)
 Luxe Smoky Shader 234 -Długość rączki 14,3 cm, włosia 1 cm. (WŁOSIE KOZY)
Detail Shader 237 -  Długość rączki 15,3 cm, włosia 0,7 cm. (KOZA)
Fine Liner 315 -  Długość rączki 15,7 cm, włosia 0,5 cm, średnica 0,2. (NYLON)
Wing Liner 317 - Długość rączki 15,3 cm, włosia 0,4 cm - 0,8 cm. (NYLON)
Brow Line 322 - Długość rączki 16 cm, włosia 0,3 - 0,6 cm. (TAKLON)


Pędzle są ze mną od tygodnia i jeszcze wszystkich nie używałam. Dawkuję sobie przyjemności po ociupince więc nie chcę wydawać żadnych osądów na ich temat. Poprzeczkę mają ustawioną wysoko bo niektórzy ich poprzednicy są ze mną od ponad pięciu lat i ciężko będzie ich pobić! 


Wpadłam też na pomysł by zakupić metalową szafkę na narzędzia na stronie http://erabox.pl/ która posłuży mi jako niezniszczalna szafka na kosmetyki. Z doświadczenia wiem, że te okleinowe z popularnych sklepów meblowych nie zdaja egzaminu i szybko się niszczą  a ja potrzebuję czegoś co będzie wyglądało dobrze przez całe lata a w razie gdybym straciła zainteresowanie lub wpadła na jakiś inny cudowny pomysł mogła znaleźć zastosowanie w garażu czy piwnicy. 

Odzież sportowa.

Choć mój plan na wielkie odchudzanie nie wypalił bardzo polubiłam się z ćwiczeniami i odzieżą sportową. Jesienią planuje powrót na spining. Mam nadzieję, że podołam bo ta forma aktywności fizycznej bardzo wpasowała się w mój gust. Najpierw planuję jednak zakupić sobie wygodne buty. Bardzo podobają mi się Adidas Madoru Wmns B33650. Na stronie http://www.butydobiegania.pl/ nie są nawet jakoś masakrycznie drogie ale jeszcze się waham i chyba poczekam aż je troszkę przecenią. Nie spieszy mi się a gdyby coś mam jeszcze całkiem dobre NB. 




Póki co udało mi się zakupić nowe leginsy na zalando. Wybrałam adidas Performance które były akurat na wyprzedaży. Koszt 105zł (przecena ze 179zł) więc można by powiedzieć deal miesiąca.



Obecnie nie mam upatrzonej żadnej bluzki. W szafie też nic nie zalega. Do tej pory korzystałam z koszulek z działu basic w H&M. Niestety przy takim wysiłku jak spining nie dają rady i okropnie widać na nich mokre plamy. Ciężko kupić w sklepie coś na duży biust i spore kształty. W Polsce wychodzi się z założenia, że ćwiczą tylko ludzie w rozmiarze od XS do XL i jak ktoś nie mieści się w ten przedział to ma olbrzymi problem ze znalezieniem jakiegokolwiek ciucha... 

Mam nadzieje, że uda mi się skompletować cały zestaw już niedługo. Bardzo zależy mi aby pokazać się tutaj na blogu! 

Dom opieki.

Na moją skrytkę pocztową dotarły właśnie kolejne oferty reklamowe. Wśród nich pojawił się http://domyopiekiolimp.pl/ i zastanawiam się co wy myślicie o tego typu placówkach. Kiedy o tym myślę dopada mnie przygnębienie. Zastanawiam się kim są ci wszyscy ludzie których sytuacja zaprowadziła właśnie tam z dala od bliskich. Czy nie mają rodziny które mogłyby im pomóc? Gdzie dzieci?!  

fot. http://sciaga.pl/tekst/111483-112-niemowle-dziecinstwo-i-starosc
W drodze do Rzeszowa mijam takie miejsce. Zawsze spoglądam w jego kierunku z nadzieją, że zobaczę kogoś w ogrodzie. Niestety nigdy jeszcze mi się to nie przydarzyło. Zastanawiam się co ludzie robią w takim miejscu? Czy żyją normalnie, wychodzą, spacerują czy siedzą zamknięci jak w klatkach? 

Oczywiście mówi się, że takie ośrodki są dużym ułatwieniem dla rodzin obarczonych opieką, że zapewniają, komfort, towarzystwo, rozrywkę i całodobową opiekę ale czy naprawdę ludzie myślą, że starasz osoba będzie czuła się lepiej niż w domu? Nie wiem co musiałoby się przydarzyć w moim życiu bym oddała tam bliskich. Serce chyba by mi pękło na milion kawałków. 


UPDATE. 

Oczywiście nie oceniam tutaj nikogo. Wyrażam swoje zdanie i przekazuję emocje które cisną mi się na usta gdy patrzę na takie miejsca. Wiem i rozumiem, że życie pisze różne scenariusze. Być może wydaje mi się, że w życiu pozjadałam wszystkie rozumy i jestem na tyle silna, że choćby nie wiem co się działo dam radę. 

Mam nadzieję, że życie mnie oszczędzi i nigdy nie będę musiała stać przed takim wyborem. Na pewno nie jest to łatwa decyzja i nie podejmuje się jej w minutę. Wiem, że starość rządzi się swoimi prawami. Są choroby które nie każde plecy są w stanie udźwignąć. Rozumiem to naprawdę. W życiu widziałam wiele. Bywałam nawet wolontariuszem w Jasielskim hospicjum w czasach gimnazjalnych i naprawdę szanuję wybory każdego. 



Wiem też, że na świecie jest mnóstwo ludzi zadowolonych z działania takich placówek. Wiele osób na starość samemu podejmuje decyzję o przeniesieniu się do takiego ośrodka choćby nawet dla towarzystwa innych osób w podobnej sytuacji i wiadomo, że czasem jest to najlepsze wyjście. 
Obserwuję od dłuższego czasu, że nowo powstałe placówki takie jak ta wyżej wymieniona przypominają ośrodki wczasowe i są w coraz to wyższym standardzie. Nie przypominają już tych które pamiętam z dzieciństwa (obskurne i obdrapane). Telewizory, nowa pościel, kwiaty w oknach , pokoje jednoosobowe z łazienką wszystko jak w normalnym mieszkaniu starszej osoby tyle, że posiłek jadany jest wspólnie. 

Ginger Dusk Yankee Candle

Jeśli lubicie ciepłe, rozgrzewające zapachy z nutką imbiru i owoce cytrusowe to świetnie trafiliście!


 Ginger Dusk to prawdziwy zapach plaży o zachodzie słońca. Czuć w nim rozgrzany do czerwoności piasek i delikatne nuty owoców cytrusowych. Według mnie taki zapach sprawdza się o każdej porze roku dlatego niebawem zamówię go ponownie ;-) Nie jest duszący ale czuć go na tyle dobrze aby każdy kto wchodzi do pomieszczenia poczuł tą cudowną woń i mógł się nią nacieszyć. Ewidentnie kojarzy się z tropikalnymi wakacjami i słodkim lenistwem! Polecam !

Ten wosk i inne do kupienia tutaj -> KLIK 

Prezenty weselne.

Jeśli szukacie pomysłu na prezent koniecznie zobaczcie co znalazło się na mojej "wedding wishlist". Mam nadzieję, że przyda się wam jako inspiracja podczas poszukiwań prezentów na wesele znajomych lub kogoś z rodziny. 



Oprócz oklepanych prezentów typu sztućce, garnki mamy równie oklepane serwisy obiadowe i kawowe. Ten na zdjęciu tak strasznie mi się spodobał, że zapragnęłam go mieć. Niestety wyprzedano zastawę obiadową który na pewno znalazłaby się na szczycie listy. Ekspres ciśnieniowy z funkcją spieniania mleka na wysokie szklanki to moje marzenie odkąd zaczęłam namiętnie popijać kawę. Nie wyobrażam sobie dnia bez kupka ciepłej kawy o poranku. Wiem, że to marzenie raczej się nie spełni gdyż ceny są kosmiczne ale warto czasem pomarzyć! Z nietypowych prezentów marzy mi się stojak na wina- najlepiej metalowy w kolorze srebrnym lub chromowanym by pasował do naszych mebli i dodatków. Najtańszy z przygotowanych wariantów to album- niekoniecznie ślubny. Jako, że jestem maniakiem robienia zdjęć na pewno zapełnię go pięknymi zdjęciami. Albumów nigdy za wiele ;-) Dla leniuchów zaproponowaliśmy również "karty podarunkowe" do takich sklepów jak Duka, Zara Home, TKMax, Home & You.  

Chill i ostatnie chwile z mojego miejsca.

Marzyłam odkąd pamiętam o przeprowadzce do dużego miasta. Nie sądziłam, że to marzenie tak szybko się spełni. Łapie więc ostatnie chwile z "mojego miejsca" i spędzam czas z bliskimi. 


Wczoraj grillowaliśmy u dziadka, dom obok domu moich rodziców gdzie jeszcze mieszkamy. Pewnie nie wiecie, że obok nas mieszka cała najbliższa rodzina. W domu dziadka mieszkałam pierwsze cztery lata swojego życia. Ten dom będzie zawsze bliski mojemu sercu choć nie jest już tak pełny jak był kiedyś. Brak w nim ukochanej babci. Wujek się wyprowadził, my się wyprowadziliśmy... Czas wszystko  
pozmieniał. 


Do tej pory martwiłam się o to jak zadomowi się Aron w nowym miejscu. Teraz zastanawiam się jak ja sobie poradzę bez bliskich wokół. Spędziłam tutaj 23 lata swojego życia. Nigdy nie opuszczałam rodzinnych stron na dłużej niż kilka tygodni. Gdzie się nie ruszyłam było z kim pogadać, gdzie się zatrzymać na kawę, kogo poprosić o pomoc czy radę. Tam w nowym miejscu będziemy zupełnie sami i to chyba najbardziej mnie przeraża choć nie przeprowadzamy się na koniec świata zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji która niedługo nastąpi. Ślub i wesele oczywiście potęguje stres... 


Staram się na tym nie skupiać i delektować się każdą najmniejszą chwilą spędzoną w gronie najbliższych... Jabłoń która stanowi tło do tego przepięknego ujęcia moich chłopaków pamiętam od zawsze. Siedziała pod nią prababcia, babcia, moja mama a teraz siedzę ja i mój syn. Pamiętam jak w dzieciństwie powieszona była na niej huśtawka którą uwielbiałam. Wujek parkował pod nią traktor na którym bawiłam się z kuzynką. Tyle wspomnień związanych z jednym drzewem w ogrodzie. Aż sama się dziwię, że tyle jestem w stanie sobie przypomnieć gdy na nią patrzę. Kończę lepiej te sentymentalne wywody bo zaraz pomyślicie, że jestem jakąś ciepłą kluchą- a nie jestem! ;-) Kluchą może... ale nie ciepłą ! :-P





Na koniec fotoreportaż z zabawy Arona. Wymyślił sobie turlanie jabłek po deskach. Oczywiście musiałam je donosić cały czas bo leniowi się nie chciało!  




Ulubione owocowe przekąski i baton dla osłody.

Lato to taki czas w którym możemy pozwolić sobie na włączenie do naszej diety więcej świeżych owoców. Najlepiej jeśli pochodzą one z własnej uprawy w ogrodzie lub zaprzyjaźnionego źródła. Na bok powinno się odstawiać wszelkie owoce pakowane w supermarketach pochodzenia niewiadomego. 


Do moich ulubionych przekąsek należą więc borówki. Cieszę się, że mamy ich aż trzy krzaki koło domu. Mocno obrodziły więc wystarczy dla każdego. Aron jest ich prawdziwym smakoszem. Potrafi zjeść na raz kilka garści. 


Jako drugie na podium będą zdecydowanie maliny. Pyszne zarumienione w promieniach słońca, słodziutkie - uwielbiam je zjadać ale część na pewno zamrożę by móc delektować się nimi również w zimie. Świetnie smakują jako dodatek do koktajli, pierogów, kompocików ale również w pojedynkę prosto z krzaka. Marzy mi się sernik na zimno z malinami... mmm pycha! 


Niedawno skończyły się również czerwone porzeczki. Uwielbiałam je zjadać z Aronem prosto z krzaka. Są takie pysze i naprawdę żałuję, że nie ma ich cały rok.


Kiedy dopada mnie ochota na inny rodzaj słodkości chętnie sięgam po batony proteinowe z którymi zapoznałam się już dawno podczas gdy uczęszczałam na treningi personalne. Zrobiłam wtedy spory zapas na stronie http://www.body4you.pl/ i do dziś wyjadam zapasy. 


Uwielbiam też suszone owoce i mieszanki orzechów które do kupienia są w Rossmannie. Zaspokajają ochotę na słodycze jak nic innego! Może nie są najbardziej dietetyczne ale wcale mi to nie przeszkadza! 

Jakie są wasze ulubione przekąski? 

Bourjois Velvet Matte "ping pong" królowa wśród pomadek ślubnych 2015.

Gdybym mogła wybrać jeden rodzaj makijaży który najbardziej lubię wykonywać na sobie lub innych to zdecydowanie wybrałabym ślubniaki. Zawsze chciałam pójść na kurs tego konkretnego makijażu niestety nie było mi dane i do tej pory obchodzę się "smakiem". 


Większość z was jednak wie, że zajmuję się właśnie malowaniem innych w weekendy. W tym roku panował wyjątkowy urodzaj na śluby więc zleceń było od groma. Gdybym miała wskazać wam najczęściej wybieraną pomadkę przez panny młode, świadkowe lub zwykłych gości weselnych bez wątpienia waszym oczom ukazałaby się pomadka Bourjois Velvet Matte w kolorze "ping pong". Nie sądziłam, że będę ją brała pod uwagę planując swój mejkap na ten wyjątkowy dzień. 

DLA CIEKAWYCH : Cienie: KOBO , Rzęsy Ardell, Brwi Aqua Brow MakeUp Forever, Podkład Perfect Stay + Estee Lauder Double Wear Maximum Cover, Puder Kryolan, Bronzer Astor Skin Match, Rozświetlacz My Secret, Tusz do rzęs: Maybelline Volum Express Waterproof, Pomadka Bourjois Velvet Matte "ping pong" , Korektor pod oczy Smashbox HD, konturówka Golden Rose, Baza Smashbox HD, Baza Benefit The-POREfessional

Testowałam ją kilkadziesiąt razy na sobie i innych i wiem, że zda egzamin śpiewająco! Do tej pory nie spotkałam się z bardziej trwałą pomadką. Nie wysusza nadmiernie i nie podkreśla suchych skórek co jest olbrzymim plusem gdyż wiele kobiet ma tendencję do skubania skórek. Ma lekkie wykończenie przez co jest niewyczuwalna i pozwala nam na pełen komfort użytkowania. Co prawda źle znosi tłusty rosół i sosy do mięs ale przy odrobinie wprawy na pewno się nie rozmaże.  


SZABLON BY: PANNA VEJJS.