PEELING CUKROWY Z MANGO I KOKOSEM / WELLNESS & BEAUTY ZUCKER-ÖL-PEELING MIT MANGOKERNÖL UND KOKOS

Od jakiegoś czasu przyglądałam się bacznie kosmetykom Wellness & Beauty które dojrzałam na sklepowej półce Rossmana. Początkowo mówiłam sobie, że wcale ich nie potrzebuję bo mam spore zapasy ale po którejś z kolei pozytywnej recenzji w sieci musiałam zakupić i sprawdzić czy aby na pewno są tak genialne. 


Wiadomym jest od dawna, że uwielbiam peelingi do ciała dlatego na ten produkt skusiłam się w pierwszej kolejności.
Jeszcze będąc w sklepie nie odpuściłam i przejrzałam jego skład w którym nie ma parafiny więc jak dla mnie to super wiadomość i pewność, że na moim ciele nie pojawią się liczne krostki i wypryski. 
 Bardzo spodobało mi się też opakowanie choć muszę przyznać, że spodziewałam się raczej szklanego i ciężkiego słoika a nie plastikowej tandety którą się okazał.
Po dłuższym stosowaniu zrozumiałam jednak, że szklany słoik już przy pierwszym kontakcie z podłogą rozsypałby się na milion kawałków a tak pomimo iż spadł już paręnaście razy mogę dalej się nim cieszyć i zużywać go do końca. 



Używam go maksymalnie dwa razy w tygodniu ze względu na to, że jest naprawdę mocnym zdzierakiem i łatwo można podrażnić nim skórę. Drobinki (cukier, sól i wiórki kokosowe) są różnej wielkości dzięki czemu gładkość i jedwabistość którą uzyskujemy mogę śmiało powiedzieć - uzależnia! 


Zapach jest bardzo przyjemny ale nie wprawia mnie w zachwyt. Mogę jednak wybaczyć firmie to małe niedociągnięcie jeśli tylko obiecają poprawę;-)


Kosmetyk mam już od dwóch miesięcy i muszę przyznać, że jest bardzo wydajny a w dodatku niedrogi. Wpisał się zdecydowanie w moich ulubieńców bez których nie wyobrażam sobie mojej codziennej pielęgnacji. 

ULUBIONY pigment INGLOT

Dzisiaj pokażę wam mój ulubiony pigment Inglot który mam od wiosny tego roku. Wygląda przepięknie ! Przyznam, jednak, że na chwilę o nim zapomniałam ale gdy tylko ponownie wpadł mi w dłonie nie mogłam się oprzeć i musnęłam nim swoje powieki. 


Trójwymiarowy odcień najlepiej sprawdza się latem i świetnie odbija światło. Błyszczy się brązem-zielenią i różem który najtrudniej jest uchwycić na zdjęciu ale na żywo daje mega efekt. 


Jeśli znacie jakieś fajne pigmenty koniecznie dajcie znać w komentarzach bo ostatnio bardzo się z nimi polubiłam i chętnie spróbuję czegoś nowego. Do tej pory testowałam jedynie te z Inglota, Kobo, Gosh, My Secret i Glazel. Które według was są najlepsze?

Jesteśmy na finiszu.

Nasze mieszkanko już prawie gotowe. Zostały jeszcze jakieś kosmetyczne poprawki i ułożenie gadżetów które uwieńczą całość. Jestem bardzo zadowolona z efektu. Najwięcej pracy będziemy mieli jeszcze z pomalowaniem futryn i odświeżeniem drzwi. 


Przysięgam, że już nigdy nie zdecyduję się na białe które w przeciągu 3-4 lat robią się kremowe. Czy producenci drzwi nie mogą się jakoś bardziej postarać i stworzyć coś co będzie wyglądało jak należy przez cały czas... 

Poszukuję też sklepu z fajnymi ramkami na zdjęcia i poszewkami na poduszki- znacie coś ciekawego? 

Prośba o radę.

Tym razem mam do was nietypową prośbę. Postanowiłam posłużyć się blogiem w wyborze hokerów (krzesła barowe) do naszej kuchni bo sami nie potrafimy się zdecydować. Choć jeszcze daleko nam do wykończenia całości powoli gromadzimy potrzebne rzeczy. Jako, że stół ma być w formie czarnego wiszącego blatu postanowiliśmy, że idealnie będą pasowały hokery. Przedstawię wam kilka naszych typów a wy dajcie znać które podobają wam się najbardziej. 





1 - to mój typ. 
2 - to typ mojego (prawie) męża. 
3 - wspólny typ ale najmniej pasuje do naszego wnętrza.
Czekam na wasze komentarze ;-)

Ultra Nawilżanie -B.B. Krem pierwsze wrażenie.

Dawno nie testowałam żadnego B.B. kosmetyku a plan by go pokazać mam już od ponad dwóch miesięcy. Gdyby tylko powstał jakiś program do zarządzania projektami które chcę zrealizować byłabym najszczęśliwsza na świecie! Zawsze mam masę pomysłów ale nie potrafię się zorganizować i ogarnąć w czasie. 


Od producenta: "AA Technologia Wieku Ultra Nawilżanie to innowacyjna linia kosmetyków, w której wykorzystano odkrycie Laboratorium Inżynierii Cząstek® oraz dobroczynne działanie składników odpowiadających na potrzeby osób pragnących zapewnić swej cerze optymalny poziom nawilżenia.


AA BB Krem to jeden z nowych produktów serii Ultra Nawilżenie. Przeznaczony do cery jasnej, dostosowuje się do jej kolorytu i pielęgnuje. Multifunkcyjny krem odpowiada na najważniejsze potrzeby skóry – nawilża ją, wygładza, rozświetla, koryguje niedoskonałości, wyrównuje koloryt i chroni przed szkodliwym wpływem promieniowania UV. Ponadto chroni pzred przesuszeniem- roślinny kompleks glukozy i ksylitolu ogranicza TEWL – przeznaskórkową utratę wody – i nadaje skórze miękkość oraz gładkość. Kolejny efekt to odżywienie- Witamina E odżywia skórę, a współdziałając z filtrami UV chroni ją przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Kosmetyk także wzmacnia funkcje ochronne, ponieważ Wieloskładnikowy mikrolipidowy system MLS tworzy mikrobarierę, która zapewnia spoistość komórkową, zwiększając tolerancję skóry na wpływ czynników zewnętrznych będących przyczyną nadwrażliwości."

Obietnice spore ale z doświadczenia wiem, że moja skóra nie lubi się z tego typu kosmetykami. Podeszłam więc do tego testu olbrzymią rezerwą wyrozumiałości.


Dla przypomnienia - moja skóra jest normalna w kierunku suchej z widocznymi naczynkami, niewielkimi przebarwieniami, wypryskami i olbrzymią tendencja do zapychania w okolicy nosa. Odkąd chodzę na solarium ciężko znaleźć mi produkty które nie podkreślają suchych skórek na czole i w okolicy ust pomimo iż przed nałożeniem podkładu czy kremu B.B. zawsze nawilżam swoją twarz bardzo starannie. 

Seria Ultra nawilżanie należy do moich ulubionych. Od lat sięgam po żel do mycia i demakijażu z tej firmy i jestem bardzo zadowolona. Kremów B.B nie testowałam więc byłam bardzo zaciekawiona gdy w moje ręce wpadł właśnie ten produkt. 


Jak widać na załączonym obrazku efekt jest bardzo delikatny i kryje w stopniu minimalnym więc u osób z dużą dawką przebarwień czy wyprysków się nie sprawdzi. Nawilżenie jest wyczuwalne zaraz po użyciu. Krem bardzo szybko się wchłania w skórę i nie pozostawia lepkiej warstwy- pewnie za sprawą bazowego składnika jakim jest woda. Utrzymuje się do trzech - czterech godzin a następnie znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Ja nie pudruje tego kosmetyku więc mogę sobie pozwolić na ponowne nałożenie na skórę w razie potrzeby. 

Podsumowując nie jestem zachwycona ale z pewnością będę go używać podczas wakacji bo efekt mnie zadowala i na wyjścia typu spacer z dzieckiem po świeże bułeczki jest w sam raz. Nie polecam go na wielkie wyjścia czy imprezy a także dla osób które są posiadaczami skóry tłustej jednakże dla cer suchych i dojrzałych może okazać się wart (przynajmniej) przetestowania. 

WESELE - KSIĘGA GOŚCI

Kiedy rozpoczęłam przygotowania do ślubu wiedziałam, że muszę ją kupić. Jako gość zawsze chętnie dzieliłam się swoimi refleksjami i przemyśleniami. Opisywałam wspólnie spędzone chwile, wspomnienia śmiesznych sytuacji które przeżyliśmy razem. Każdy ma swój pomysł na to jak podziękować młodej parze. Niektórzy tworzą wiersze, inni wpisują popularne cytaty i piosenki. Według mnie to cudowny pomysł pod warunkiem, że podejdziemy do niego z głową.



 Przeszukując internet w celu znalezienia tej jedynej wymarzonej natchnęłam się na wiele różnych dziwactw- między innymi księga gości w formie plakatu na odciski palców. Pomysł choć oryginalny, kompletnie do mnie nie przemawia. Wyobrażam sobie, że niedługo przy wejściu do domów weselnych powstaną bramy z punktem biometrycznym. Kontrola dostępu pozwoliłaby np. na określenie czy goście rzeczywiście cieszą się  że przyszli na wesele i czy dobrze życzą młodej parze - coś w rodzaju wykrywacza kłamstw... MASKARA. Nie bardzo podobają mi się też "drzewa genealogiczne", w którego liście wpisane są autografy gości. Jakoś nie wyobrażam sobie czegoś takiego powiesić w salonie a jeśli mam to zwinąć w rulonik i porzucić na strychu to chyba jednak mija się z celem.




Osobiście zdecydowałam się na klasyczną księgę gości która wyglądem pasować będzie do motywu przewodniego i wystroju namiotu. Już nie mogę się doczekać, aż zobaczę te wszystkie wpisy! 

Poszukiwanie pracy i przydatne szkolenia.

 Z pewnością mogę ten rok nazwać rokiem rewolucji w moim życiu. Oprócz rzeczy o których wam opowiedziałam postawiłam także na rozwój własnej osoby. Aktywnie poszukuję stałej pracy i uczestniczę w darmowych szkoleniach oferowanych przez urząd pracy i inne placówki w moim mieście. Zawsze chętnie podejmowałam nowe wyzwania, brałam udział w różnego rodzaju warsztatach z których mogłam wyciągnąć jakąś naukę, nowe umiejętności czy po prostu poznać większe grono osób o podobnych zainteresowaniach. 


Jedno z ciekawszych szkoleń w których wzięłam udział było skierowane przede wszystkim do osób które posiadają własne firmy lub są pracownikami hotelów i restauracji ale właściwie każdy mógł w nich uczestniczyć i podnieść swoje kwalifikacje. W programie szkolenia oprócz podstawowej obsługi komputera (dla mnie mega nuda) była także obsługa różnego typu oprogramowania typu word, excel (taki standard) i programy crm z którymi wcześniej nie miałam do czynienia.  Cmr to program do zarządzania relacjami z klientami które mają ułatwić pracę i zadbać o klienta tak aby wrócił do danego hotelu, restauracji czy dalej był klientem naszej firmy. Po sztywnej części warsztatów nastąpiła luźniejsza część na której uczyliśmy się jak rozmawiać przez telefon, jak wyglądać w pracy- były nawet godzinne zajęcia z makijażu "do pracy" więc mogłam się trochę powymądrzać na tle innych dziewczyn. Przy okazji poznałam nowych ludzi i dostałam kilka zleceń na makijaże ślubne. Ogólnie wszystko wyszło mi na plus a dzięki uprzejmość Pani urzędniczki mogłam postarać się o zwrot kosztów dojazdu i tych związanych z opieką nad dzieckiem w czasie mojej nieobecności. 

Nowi przyjaciele w domkowie.

Pisząc ostatniego posta z serii "Gorzkie żale" zapomniałam dodać, że nasze domkowo ma nowych lokatorów. Są nimi śliczne skalary na które ostatecznie się zdecydowaliśmy. Aron jest zachwycony, kot również. Mam pewną wizję którą chcę zrealizować odnośnie wnętrza i podświetlenia akwarium dlatego na efekty pracy będziecie musieli jeszcze trochę poczekać.   


Nie jestem znawcą rybek, fascynatką akwarystyki itd., dlatego potrzebowałam mało wymagające stworzonka które nie będą bardzo brudzić wody jednocześnie będą elementem dekoracyjnym w naszym salonie. 

Utrzymanie czystości ma tutaj zapewnić filtr akwariowy i małe "glonojady" których jeszcze nie posiadamy ale być może w przyszłości zdecydujemy się na powiększenie rybiej rodzinki. Póki co to jest niemożliwe bo lokatorzy się nie polubili i podgryzają sobie ogony. Nie wiem czym to jest spowodowane ale jak tak dalej pójdzie to zjedzą się żywcem... 

Gorzkie żale.

Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że spośród wszystkich moich zajęć, blogowanie zeszło na drugi plan. Mimo to nie rezygnuję i staram się znaleźć codziennie chociaż kilka minut na przegląd najnowszych wpisów i napisanie paru słów ale sami widzicie, że idzie mi to bardzo ciężko. Macierzyństwo jest bardzo absorbującym zajęciem, które wymaga zaangażowania 24 godziny na dobę siedem dni w tygodniu. Do tego dochodzi remont, ślub, wesele, różne sprawy rodzinne i piętrzące się problemy.


Pisałam wam już jakiś czas temu, że padły nam w aucie hamulce (jakiś tam cylinderek hamulcowy się zapiekł czy coś) i musieliśmy włożyć sporo pieniędzy w naprawę. Na dodatek może  się okazać, że niedługo będziemy musieli zmienić miejsce zamieszkania i cały remont pójdzie na marne. Wszystko wyjaśni się w najbliższych dniach. Jestem cała zestresowana i ciągle odczuwam ucisk wszystkich wewnętrznych narządów ze stresu. Nie mogę spać, jeść i ogólnie jestem kłębkiem nerwów. Jedyne co pociesza mnie każdego dnia to myśl o tym, że gdy ten młyn już minie, będzie już tylko przyjemnie i radośnie ;-) 


"Olejem napędowym" jest dla mnie również Aron bez którego w tym momencie nie miałabym siły wstać z łóżka... macierzyństwo - mimo że mega absorbujące - jest jedną z najlepszych rzeczy jaka przytrafiła mi się w życiu.

Podarki od www.witeks.pl


Dzisiaj przyszła do mnie paczka od sklepu http://witeks.pl/ w której znalazłam  kubeczkowe akcesoria do picia kawy. Jako, że miałam możliwość wybrać dla siebie 3 produkty zdecydowałam się na :


-Kubek 450ml z pokrywą silikonową (różowy) KLIK 


-Kubek termiczny Take and Go 500ml - (szary) KLIK


-Kubek Paris 390ml (różowy) KLIK


Jestem mile zaskoczona jakościom produktów które otrzymałam. Prezentują się bardzo nowocześnie i elegancko. Już nie mogę się doczekać aż wypróbuję każdy z kubeczków. Najbardziej jestem zadowolona z termicznego kubka który będę zabierać ze sobą do ogrodu oraz spacery- jest super lekki i wydaje się być wygodny w użytkowaniu;-)

Mój sposób na jędrną i zdrową skórę.

Odkąd pamiętam miałam bzika na punkcie jędrnej i zdrowej skóry twarzy, szyi i dekoltu ale z ręką na sercu muszę się przyznać, że resztę ciała traktuję trochę po macoszemu. Wbrew pozorom nigdy nie testowałam i nie używałam całej masy kosmetyków która miałaby pomóc. 


Bacznie obserwowałam i nadal obserwuję potrzeby mojej skóry i staram się dostarczyć jej tego czego w danym momencie potrzebuje. Sposób w jaki się odżywiamy ma ogromny wpływ na naszą urodę. Na nic zdadzą się drogie kremy jeśli nasze jedzenie nie będzie bogate w różnego rodzaju witaminy i minerały dlatego staram się aby moja dieta była zbilansowana i zawierała różne składniki takie jak np. antyoksydanty które są grupą  różnych związków, witamin i polifenoli. Usuwają one z naszego organizmu wolne rodniki, działają przeciwzapalnie i chronią skórę przed promieniowaniem UV. 


Najsilniejszym z antyoksydantów który znam jest resweratrol znajdujący się między innymi w czerwonym winie, orzeszkach ziemnych i skórkach winogron (których ja niestety nie lubię). Do przeciwutleniaczy zaliczamy też kawę, zieloną herbatę, 


jagody acai (świetne jako przekąska), kakao oraz czosnek który jednak niechętnie stosuję w swojej kuchni ze względu na intensywny i trwały "zapach" jaki pozostawia.
Właściwości antyoksydacyjne posiada także koenzym Q10 który produkowany jest naturalnie przez nasz organizm. Niestety z czasem wytwarza się go coraz mniej dlatego warto sięgnąć od czasu do czasu po produkty bogate w ten koenzym takie jak: ryby, podroby, produkty pełnoziarniste, oleje, otręby, brokuły, szpinak.


Do diety włączyłam także pokarmy zawierające 
krzem i cynk czyli  np.banany, kaszę gryczaną, owoce morza 
fasolę, ryby, orzechy i mięso. Przeciwdziałają one cellulitowi i wzmacniają naczynka krwionośne oraz neutralizują wolne rodniki. Ponadto wspomagają produkcję kolagenu tak samo jak najbardziej znana przez wszystkich witamina C. Znajdziemy ją w samych najsmaczniejszych owocach i warzywach takich jak: papryka, czarne porzeczki, truskawki, kiwi, szpinak, brukselka, kalafior i cytrusy itd.


Produkty bogate w witaminę B ujędrniają i uelastyczniają skórę od środka ale także spowalniają procesy starzenia. Znajdziemy je w pestkach dyni, słonecznika (dodaję je często do różnych sałatek), sezamie, orzechach brazylijskich, warzywach strączkowych, awokado, łososiu, drożdżach, mleku i jajach. Podobne działanie ujędrniające ma też witamina E, która dodatkowo przeciwdziała procesom zapalnym, chroni włókna kolagenowe i łagodzi skutki działania promieni UV. Aby dostarczyć ją skórze warto sięgnąć po jagody, orzechy, migdały, oleje, kapustę, tłuste ryby np. wędzoną makrelę (mniam !).

Witamina A w postaci dobrze przyswajalnego retinolu jest w jajkach, maśle, wątróbce (nie lubię wątróbki ale raz w miesiącu zmuszam się do zjedzenia małej porcji). Można dostarczyć ją również w postaci beta-karotenu który w organizmie jest przekształcany w retinol. Znajdziemy ją więc  w żółtych, pomarańczowych i czerwonych owocach i warzywach (marchew, pomidor, morele, papryka) 


i w zielonych warzywach (sałata, szpinak, brokuły).


Do nawilżenia skóry od środka przydają się nienasycone kwasy tłuszczowe które dodatkowo ograniczą negatywny wpływ toksyn. Znajdziemy je w tłustych rybach morskich, orzechach i pestkach (np. dyni), olejach i awokado. 

NAJWAŻNIEJSZE JEDNAK JEST CZYTANIE ETYKIET, WYBIERANIE DOBRYCH JAKOŚCIOWO PRODUKTÓW KTÓRE NIE ZAWIERAJĄ SZKODLIWYCH KONSERWANTÓW, PESTYCYDÓW ITD. 

Najbardziej należy uważać na: jabłka, seler, pomidory, ogórki, winogrona, ostrą paprykę , nektarynki (importowane), brzoskwinie, ziemniaki, szpinak, truskawki i słodką paprykę gdyż zostały zakwalifikowane do listy warzyw i owoców najbardziej nasiąkniętych chemią, czyli takich które najlepiej kupować u znajomych sprzedawców, lokalnie i ekologiczne.



Do diety warto też dołączyć wodę (około 2-3 l na dobę). Jak wiadomo z lekcji biologi ciało człowieka aż w 70% składa się z wody. Jedna trzecia tej mokrej zawartości organizmu  znajduje się w płynach pozakomórkowych (np. krew, limfa), a dwie trzecie są obecne wewnątrz komórek. Jeśli nie dostarczymy skórze odpowiedniej ilości wody, zacznie się łuszczyć i pojawią się zmarszczki. Regularne spożywanie odpowiedniej ilości wody pomoże w usuwaniu toksyn oraz szkodliwych produktów przemiany materii. Ponadto nawilżona cera posiada młody wygląd. Miękka, gładka skóra jest optymalnie nawodniona, gdy zawiera od 20% do 30% wody. Natomiast objawy suchej skóry występują, gdy zawartość wody wynosi około 10% do 20%. Przyznam, że z piciem bywa u mnie różnie ale odkąd mam przypominającą o tym aplikację w smartphonie idzie mi znacznie lepiej. 



Staram się również wybierać dobrą wodę mineralną która nie ma mniej niż 1000 mg/dm³ składników mineralnych (Wysowianka, Celestynka, Iwoniczanka, Muszynianka). Jeśli jednak nie mam do niej dostępu chętnie sięgam po wody marki "Biedronka", "Lidl" ponieważ często są nieco bogatsze w składniki niż popularne wody np. Żywiec Zdrój.



Jeśli chodzi o kosmetyki staram się używać ich jak najmniej- zwłaszcza w pielęgnacji twarzy. Dlatego w mojej łazience znajdziecie żel do mycia twarzy, jeden góra dwa kremy, serum, peeling, glinkę i pojedyncze maseczki których używam bardzo rzadko. Staram się wybierać dobre jakościowo produkty (niekoniecznie drogie) i nie zmieniać ich co dwa tygodnie tylko sukcesywnie zużywać i dopiero wtedy sięgać po następne. Dzięki temu dobrze wiem jakie składniki się u mnie sprawdzają i czy są warte kolejnego zakupu. 

Koniecznie dajcie znać jak wy dbacie o swoją cerę!  

Post bierze udział w konkursie „Piękna cera z Importmanią“ organizowanym przez http://importmania.pl/

Styl Skandynawski.

Dziś dotarliśmy do połowy remontu. Czuję, że wszystko nabiera rozpędu i będzie już z górki...


Farba na którą się zdecydowaliśmy okazała się być niedostępna i 2 razy droższa niż założyliśmy na początku. Reasumując musieliśmy pokombinować. W efekcie kupiliśmy białą farbę i czarny pigment. Jeśli jutro uda nam się drugi raz stworzyć ten sam kolor to będzie już prawie koniec naszej ciężkiej harówki... 

Dla odmóżdżenia przeglądam sobie wnętrza w stylu skandynawskim które bardzo mi się podobają. Pierwsze było moją inspiracją gdy urządzaliśmy się na początku. Oczywiście z braku czasu i funduszy nie dopieściliśmy wszystkich szczegółów ale teraz się to zmieni. 
Dodatkowo planuję zakupić ramki różnej wielkości w których poukładam nasze zdjęcia i napisy z naszymi ulubionymi powiedzonkami i wpadkami. 


Żałuję, że nie uda nam się wymienić za jednym zamachem okien ale "nie od razu Rzym zbudowano".


Myślicie, że przemalowanie paneli to dobry pomysł? Myślę o czarnym macie ale nie znam się za bardzo i boję się, że zniszczę całkiem dobrą podłogę (ma jakieś 2 lata). Jeśli macie doświadczenie w tej kwestii chętnie zastosuję się do waszych rad. Piszcie śmiało!!! 

Kosze i torby sznurkowe na wakacje.

Od dawna mam ochotę na kosz i torbę wakacyjną. Nie wiem dlaczego ale nie jestem w stanie kupić torebki w jakimś odjechanym kolorze. Zawsze sięgam po te kremowe, czarne, brązowe ewentualnie szare choć z zainteresowaniem przyglądam się neonom. 

Kosze podobają mi się od bardzo dawna. Nigdy nie zdecydowałam się na zakup bo zawsze wydawało mi się, że są przeznaczone tylko na plażę. Ten kosz z przepiękną kokardą w grochy pochodzi z Primarka i można upolować go w całkiem fajnej cenie na allegro. Jest super i myślę, że sprawdzi się też na letnie spacery i zakupy w mieście. 


Na sportowo leginsowe wyjścia przyda się też torba sznurkowa ( ta ze zdjęcia pochodzi ze sklepu http://yups.pl/torby ) która po złożeniu nie zajmuje dużo miejsca i będzie świetną alternatywą dla reklamówki na małe zakupy.

Lubicie koszyki i torby sznurkowe? Myślicie, że warto kupić coś droższego czy też jest to tylko fanaberia sezonowa która w przyszłym roku mi się nie sprawdzi??

Test podkładu: Maybelline Dream Wonder 40 Nude

Ponieważ udało mi się troszkę opalić ciało na solarium muszę nieźle się nagimnastykować aby szyja i twarz były w takim samym odcieniu. Zwykle osłaniam twarz papierowym ręcznikiem więc jest bardzo biała dlatego przyszedł czas na przetestowanie ciemniejszych podkładów które do tej pory leżakowały na dnie szafki. 


 Maybelline Dream Wonder to podkład który jak obiecuje producent ma być niewidoczny na twarzy i idealnie stopić się  odcieniem naszej skóry oraz ma dać krycie średnie do pełnego. Kolor który mam to 40 Nude - jest dość pomarańczowy jak na podkład ale postanowiłam, że i tak go wypróbuję w wersji "podomowej"... 


Konsystencja podkładu jest bardzo rzadka a aplikator choć nietypowy świetnie sprawdza się przy takiej lejącej spoistości. Poniżej przygotowałam dla was kilka zdjęć na których będziecie mogli sami zobaczyć i ocenić czy podkład jest wart zakupu oraz poznać moją opinię na temat tego kosmetyku. 


Jak widać na załączonym obrazku moja skóra posiada lekkie przebarwienia i niewielkie niedoskonałości które aż tak bardzo nie rzutują na ogólnym wyglądzie mojej cery. Na co dzień wymagam od podkładu aby wyglądał bardzo naturalnie, świeżo i zniwelował wszelkie różnice w pigmentacji. Lubię podkłady o wykończeniu satynowym, rozświetlającym i średnio przepadam za płaskim matem... 


Po nałożeniu podkładu okazało się, że jego wykończenie jest satynowo-matowowe i bardzo podkreśla suche partie. Przyznam, że do tej pory nie spotkałam się z podkładem który w taki sposób uwidoczniłby wszystkie suche miejsca. Patrząc w lustro czułam się okropnie ale po dokończonym makijażu okazało się, że na zdjęciach bez zbliżenia wygląda całkiem korzystnie. 


Prawdziwy dziwoląg wśród kosmetyków do makijażu. Uważam, że będzie dobrym kosmetykiem dla kobiet z cerą normalną bądź mieszaną skłonną do przetłuszczenia w strefie "T" a u posiadaczy cery suchej - tak jak ja kompletnie się nie sprawdzi. Znacie ten podkład?? Jak oceniacie jego wykończenie?? 


SZABLON BY: PANNA VEJJS.