Dylematów ciąg dalszy...

fot. http://blekitna.tv/wp-content/uploads/2015/06/1965467_714269635290214_1178511888_o.jpg

Pozwólcie że znów przynudze Was swoimi refleksjami na temat czekającej mnie przeprowadzki. Prawda jest taka, że choćbym nie wiem jak się starała, ten temat zawsze mam gdzieś z tyłu głowy. Nie da się od tego uciec. Weźmy na przykład niedawno ukończony remont w naszym obecnym mieszkaniu. Muszę się tu przyznać, że zdopingowało nas do niego wesele a ściślej reportaż ślubny. Mój przyszły mąż uciekał od tego tematu jak kocur przed wodą ale w końcu rozsądek wziął górę nad niechęcią i wzięliśmy się do roboty. Obyło się bez burzenia ścian czy ingerencji w instalacje wodną (choć plany takie były na "po weselu") ale i tak jesteśmy zadowoleni bo zmiana na lepsze jest bardzo wyraźna. No ale co z tego?? co z tego że mamy wymarzoną cegłę na ścianie, co z tego że wynegocjowałam z trudem szary kolor ścian, skoro trzeba to nasze odnowione gniazdko opuścić?? Takie myśli nachodzą mnie zawsze, gdy rozglądam się po naszym salonie siedząc w ulubionym fotelu... No właśnie! meble... przecież są jeszcze wybrane przez nas z takim pietyzmem mebelki! Komoda, łóżko "małżeńskie", sofa, fotel... Wszystko jest teraz za duże! Wynajmować będziemy kawalerkę o powierzchni 30 m kw. Meble, w które jest ona wyposażona  nie nadają się do użytku - wyglądają jakby pamiętały latające po niebie pterodaktyle... No i jesteśmy w kropce bo wszystko trzeba kupować od nowa! Teraz, przed weselem każdy dodatkowy wydatek wywołuje gęsią skórkę, a co dopiero gdy pomyśli się o kupnie nowych mebli... Z drugiej strony sofy prezentowane przez sklep internetowy KDCmeble należą do moich wymarzonych więc... znów planuję wycieczkę do kolektury ;-) Przyznacie sami że od tych wszystkich dylematów może rozboleć głowa. Trzeba też przyznać że brak mebli to nie jedyny mankament naszego przyszłego lokum. Kuchnia i łazienka delikatnie mówiąc nie są najnowocześniejsze. Wspomnę tylko, że gdy Jarek zobaczył kuchenkę gazową wykrzyknął z radością że na takiej samej mama gotowała mu grysik gdy był dzieckiem... Przydało by się coś z tym zrobić ale nasz kolega nie dawno urządzał tymczasową kuchnię (wynajęte mieszkanie) u siebie i wydał na nią... 5000 zł! MASAKRA! Tak poza tym: czy remontowanie i wyposażanie nieswojego mieszkania ma w ogóle sens?? Głowa mi zaraz pęknie! POMOCY!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz



SZABLON BY: PANNA VEJJS.