Onyx - pierwsze wrażenie.

Jako, że w moim posiadaniu znalazły się jedynie 3 saszetki produktów marki Onyx nie będę pisać ich recenzji gdyż uważam, że po przetestowaniu takiej ilości - w dodatku 3 różnych produktów ciężko wydać jest ostateczną opinię.

Jako pierwszy wypróbowałam No. 5 Przyspieszacz brązujący. Sprawdził się dobrze. Testowałam go w solarium stojącym z czasem 11 minut. Opalenizna wyszła szybko, skóra była aksamitna w dotyku. Ogólnie jestem zadowolona. Jedna saszetka wystarczyła mi na delikatne posmarowanie całego ciała. 


New York to druga z wypróbowanych. Jest ekstremalnym przyśpieszaczem... na tyle ekstremalnym, że podczas 13 minut w leżącym solarium sfajczyło mi skórę do krwistej czerwieni. Efekt utrzymał się 2 dni. Skóra mnie piekła, noszenia stanika sprawiało ból... myślałam, że zejdzie mi płatami ale zamiast tego pojawiła się śliczna śniada opalenizna. Mam mieszane uczucia... 

Ostatnia saszetka Mega Bronzer sprawdziła się równie dobrze jak pierwsza. Użyłam jej podczas opalania w solarium leżącym - czas 13 minut. Skóra była nawilżona i aksamitna w dotyku a opalenizna choć nie zmieniła się tak mocno jak po użyciu New York efekt bardziej mi się podobał ze względy na komfort i brak pieczenia skóry.

Jeśli podobnie jak ja opalacie się w solarium polecam zajrzeć na stronę Onyx gdzie znajdziecie wiele cennych informacji na temat opalania i sklep w którym możecie kupić saszetki i pełnowymiarowe produkty tej firmy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz



SZABLON BY: PANNA VEJJS.