Gorzkie żale.

Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że spośród wszystkich moich zajęć, blogowanie zeszło na drugi plan. Mimo to nie rezygnuję i staram się znaleźć codziennie chociaż kilka minut na przegląd najnowszych wpisów i napisanie paru słów ale sami widzicie, że idzie mi to bardzo ciężko. Macierzyństwo jest bardzo absorbującym zajęciem, które wymaga zaangażowania 24 godziny na dobę siedem dni w tygodniu. Do tego dochodzi remont, ślub, wesele, różne sprawy rodzinne i piętrzące się problemy.


Pisałam wam już jakiś czas temu, że padły nam w aucie hamulce (jakiś tam cylinderek hamulcowy się zapiekł czy coś) i musieliśmy włożyć sporo pieniędzy w naprawę. Na dodatek może  się okazać, że niedługo będziemy musieli zmienić miejsce zamieszkania i cały remont pójdzie na marne. Wszystko wyjaśni się w najbliższych dniach. Jestem cała zestresowana i ciągle odczuwam ucisk wszystkich wewnętrznych narządów ze stresu. Nie mogę spać, jeść i ogólnie jestem kłębkiem nerwów. Jedyne co pociesza mnie każdego dnia to myśl o tym, że gdy ten młyn już minie, będzie już tylko przyjemnie i radośnie ;-) 


"Olejem napędowym" jest dla mnie również Aron bez którego w tym momencie nie miałabym siły wstać z łóżka... macierzyństwo - mimo że mega absorbujące - jest jedną z najlepszych rzeczy jaka przytrafiła mi się w życiu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz



SZABLON BY: PANNA VEJJS.