Konturowanie twarzy.

Gdybym miała kilka(naście ;) zer więcej na koncie chciałabym zaszaleć i zrobić coś tylko dla siebie. Coś co sprawiłoby, że poczułabym się świetnie sama ze sobą! Jak wiadomo każdy ma jakieś kompleksy. U jednych będzie to garbaty nos,  blizna, zmarszczki lub znamię na twarzy.  Ja akceptuję siebie w pełni  z każdym kilogramem na plus czy na minus ale jest coś co zmieniłabym gdyby tylko było to możliwe . Nie mam jakiegoś ogromnego parcia na te sprawy ale chciałabym spróbować drobnego zabiegu jaki oferuje medycyna estetyczna. Wszystko jest dla ludzi należy znać umiar i wyznaczać sobie twardo granice których za żadne skarby świata nie będzie nam wolno przekroczyć.
Ostatnio przeczytałam gdzieś, że za 4 tysiące złotych można wykonturować sobie twarz własnym… tłuszczem! (którego notabene mi nie brakuje) czyli np. uwydatnić policzki, zlikwidować lub zminimalizować zapadnięcie policzków, żuchwy i ogólnie poprawić owal twarzy. Byłam w szoku! Codziennie gimnastykuję się i majstruję coś z kosmetykami używając przeróżnych bronzerów i rozświetlaczy a przecież mogłabym to załatwić jednym, nieco ponad półgodzinnym zabiegiem. Kuszące- pomyślałam i zagłębiłam się w temacie. Szukając informacji na ten temat trafiłam na stronę https://www.tourmedica.pl/kliniki/modelowanie-twarzy-wlasnym-tluszczem/ z której dowiedziałam się, że zabieg jest bardzo skuteczny i bezpieczny dla naszego zdrowia. Tłuszcz pobiera się najczęściej z wewnętrznej powierzchni ud oraz okolicy nadłonowej co może nie brzmi zbyt zachęcająco ale efekt wydaje mi się, że jest wart poświęcenia i minimalnego bólu jaki na pewno pojawi się bezpośrednio po zabiegu. Po cesarce dowiedziałam się, że jestem wzorowym pacjentem , szybko dochodzę do zdrowia i z łatwością radzę sobie z bólem więc może powinnam przyoszczędzić troszkę gotówki i zafundować sobie taką przyjemność?  Ostateczny efekt jest widoczny kilka dni po zbiegu,  jest trwały a ubytek wszczepionych komórek związany jest jedynie z naturalnymi procesami starzenia się organizmu . Do tego minimalne naciągnięcie skóry by zlikwidować opadającą powiekę, powiększenie ust i byłabym chodzącym ideałem.

Jak już pewnie się domyślacie jestem zwolenniczką drobnych poprawek zarówno u osób które potrzebują zlikwidować oznaki starzenia, blizny powypadkowe jak i osób które zrobią to dla lepszego samopoczucia.  "LIPOFILLING" czyli "wypełnienie tłuszczem jest na pewno bezpieczniejsze od zapikowania implantów i kusi mnie z minuty na minuty coraz bardziej. Zabieg jest na tyle przyjazny, że nie zostawia na twarzy żadnych blizn i można go powtarzać wedle upodobań i efektu który chcemy osiągnąć. Patrząc z finansowego punku widzenia najbardziej opłacalny jest dla nas modelarz całej twarzy wraz z wypełnieniem zmarszczek i drobnych blizn ale także najpopularniejsze wypełnianie cieni pod oczami które przeszkadzają niejednej kobiecie w codziennym funkcjonowaniu. W Polsce podchodzi się jeszcze z dużym dystansem do medycyny estetycznej choć z roku na rok zainteresowanych przybywa. Pewnie wielu z was czytając ten tekst pomyśli, że upadłam na głowę bo jestem „piękna” taka jaka jestem i nie powinnam nić zmieniać skoro akceptuję siebie i swoje ciało i wyzwie mnie od wariatek ale co zrobię taka już jestem. Lubię próbować nowych rzeczy i chętnie skuszę się na coś co może jeszcze bardziej mnie udoskonalić. Jestem z tych które chętnie udoskonalają po równi swoją duszę umysł i ciało co pozwala na osiągnięcie pełni szczęścia w życiu codziennym. 
Zastanawiam się jakie jest wasze zdanie na temat tego typu zabiegów i czy korzystacie lub chciałybyście skorzystać  gdyby było was na to stać? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz



SZABLON BY: PANNA VEJJS.