Koniec miłości z Love me Green.

Na spotkaniu blogerek w Rzeszowie dostałam podobnie jak inne dziewczyny dwa kosmetyki firmy "Love me Green".


Normalnie skakałabym z radości pod samo niebo...Niestety jak się okazało na spotkaniu wszystkie peelingi które nam podarowano były przeterminowane. Na odwrocie drugiego kosmetyku (w moim przypadku jest to krem do ciała) nie ma daty ważności. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że mogło być to wynikiem pomyłki lub niedopatrzenia które dałoby się wybaczyć ale odpowiedź którą dziewczyny dostały od firmy ja osobiście określam mianem "strzału w stopę". Firma doskonale wiedziała, że produkty są po terminie a na domiar złego wycofano je ze sprzedaży ze względu na wadliwe opakowanie. Dziwna sprawa...


Uważam, że potraktowano nas  w sposób chamski i lekceważący. Czy naprawdę uważają nas za pazerne istoty które w zamian za darmowe pudełko kosmetyku zrobią wszystko?!

Jeśli czytacie ten post to domyślacie się, że ja nie należę do osób które machną na całe zajście ręką. Nie rozumiem takiego podejścia do sprawy i w głowie mi się nie mieści, że można coś takiego zrobić. 

"(...)Prosimy o nie zamieszczanie recenzji natemat peelingów ponieważ tego produktu w chwili obecnej nie mamy w sprzedaży i nie ma potrzeby go promować – tylko spowodowało by to więcej nieporozumień.
Jeśli panie są tak zniesmaczone (a my chcieliśmy tylko dobrze) to proszę odesłać ( na nasz koszt ) zarówno peelingi jak i pozostałe produkty. Trudno. Chcieliśmy paniom zrobić prezent dodatkowym upominkiem, a wyszło jak wyszło. "

Mam zamiar dostosować się do zalecenia. Recenzji nie zobaczycie. Przyznam, że poczułam się urażona i zniesmaczona podejściem firmy. Wiele sklepów oferuje nam super promocje na kosmetyki z terminem ważności na kilka tygodni w przód, wiele z nich dodaje takie kosmetyki jako gratisy do zakupów, nie ma nic w tym złego i dziwnego bo data choć krótsza nadal aktualna. Jednak nikt nie sprzedaje i nie rozdaje produktów za darmo a tym bardziej nie daje ich w prezencie gdy są już PRZETERMINOWANE. Chcąc zrobić komuś prezent często stajemy na głowie by znaleźć odpowiedni upominek a nie ofiarowujemy niepotrzebne odpady i oczekujemy, że ktoś będzie skakał z radości bo przecież dostał to za darmoszkę. 

Porządna, szanująca się firma traktuje spotkania blogerek poważnie, jako element kampanii reklamowej lub wizerunkowej. W takim przypadku pozytywna opinia jest na wagę złota. Nie chodzi o zadęcie i zadzieranie nosa w stylu "Jestę blogerę" jednak jeżeli producent stawia na tego typu marketing powinien szanować blogerki które są w bezpośrednim kontakcie z klientem (który szuka informacji i szczerej opinii na temat danego produktu). Nie rozumiem po co bawić się w "sponsorowanie" spotkań blogerek skoro uważa się je za "tępe dzidy" niepotrafiące przeczytać daty ważności i smarujące się każdym darmowym kosmetykiem jaki wpadnie im ręce. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz



SZABLON BY: PANNA VEJJS.