Pokolenie "ciap" rośnie w oczach.

Kiedy patrzę na matki i ich dzieci które nie mogą odejść od nich na krok, przewrócić się, ubrudzić to aż mi się coś dzieje. Dosłownie mózg mi się zagotowuje i wychodzi uszami. Myślę sobie o tym jakie muszą być nieszczęśliwe, wychowywane pod kopułą bezpieczeństwa które tak naprawdę nic nie wniesie do ich życia. Pokolenie "ciap" rośnie w oczach. 


I siedzi taka mamuśka z dzieckiem na ławce w parku, daje mu bułkę z czekoladą i obciera go tak po każdym kęsie jakby chciała zetrzeć mu skórę z twarzy. Patrzeć na to nie mogę wiec idę dalej bo owe dziecko ma dziewięć-dziesięć lat i samo mogłoby się wytrzeć jak skończy. Dobrze, że mam bloga to przynajmniej tutaj mogę sobie ponarzekać...


Można mnie nazwać wyrodną matką. Owszem. Bo nie biegnę za swoim dzieckiem jak poparzona gdy się przewróci. Nie panikuję i nie pocieszam bo zazwyczaj nie ma takiej potrzeby. Motywuję. Wstawaj, dasz radę! Chcę nauczyć go, że po upadku należy znaleźć siłę w sobie, podnieść się i iść dalej... W życiu nie należy się poddawać. Im bliżej zamierzonego celu jesteśmy, im więcej osiągnęliśmy tym więcej kłód będzie się plątało pod nogami. Umiejętność omijania, przeskakiwania i podnoszenia się jest niezwykle ważna. Wyręczanie i bieg na ratunek w niczym nie pomogą. Oczywiście zdarzają się takie upadki po których dziecko należy przytulić, wziąć na rękę i pocieszyć ale czy na prawdę za każdym razem krew tryska na wszystkie strony a przewrócenie się na trawie jest aż tak bardzo bolesne, że trzeba panikować i skakać nad dzieckiem jakby miało być umierające? 


Dzieci potrzebują odrobiny swobody, beztroskiego paprania się w błocie i skakania po kałużach... Dajcie im się wyszaleć i same wrzućcie na luz!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz



SZABLON BY: PANNA VEJJS.