Pierwszy bunt małego Łobuza.

Chyba byłam naiwna myśląc, że pierwszy bunt pojawi się w okresie nastoletnim - przecież mam takie grzeczne dziecko- myślałam za każdym razem kiedy na niego patrzyłam. Nagle -Bam! Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki Aron zmienił się w manipulatora który wszystko wymusza płaczem, krzykiem urozmaicanym niekontrolowanymi ruchami rąk i nóg. 


Albo jest tak jak to sobie wymyślił albo nie ma wcale. Zero kompromisu. W nocy budzi się po tysiąc razy. Koniecznie chce iść na ręce - niespełnienie tej prośby grozi wielogodzinnym płaczem (sztucznym i wymuszonym), wrzaskiem oraz wywołuje pozę "na męczennika" (uderza głową o szczeble bo wie, że wtedy szybciej się zlitujemy i spełnimy jego prośbę - oczywiście siła tych uderzeń jest odpowiednio dopracowana tak żeby zrobić wrażenie na rodzicach bez wyrządzania sobie krzywdy). Malowanie sokiem po ścianach za pomocą butelki, walenie zabawkami w kaloryfer, zrywanie listew z drzwi, uderzanie czym popadnie w szklane rzeczy, drapanie ścian za pomocą plastikowego pudełka po kremie, wspinanie się na meble, ucieczki na korytarz, naprzemienne wchodzenie na czworaka i próby schodzenia "jak dorosły" ze schodów (widok tych prób powoduje palpitacje serca), majsterkowanie przy kontakcie w celu jego wyrwania ze ściany - to tylko nieliczne z jego pomysłów. Ręce opadają... pozwolić na te rzeczy nie mogę a zabronić ich to jak skoczyć z szóstego piętra wprost na kamienie. Co robić !? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz



SZABLON BY: PANNA VEJJS.