Totalne rozleniwienie poświąteczne...


Chciałabym napisać wam coś konkretniejszego niż to co teraz napiszę ale chyba nie jestem w stanie się skupić. Aron na zmianę przyciska grające organy do tego w tle leci muzyka. Idzie zwariować! Powinni wprowadzić zakaz sprzedawania i kupowania takich bźdękolących zabawek... Moje uszy "więdną" i proszą o pomoc.


U nas po staremu. Brzuch po świętach taki duży, że lepiej się nie przyznawać. Nic nie piszę bo lekkie rozleniwienie się wkradło ale żyjemy i mamy się dobrze. Raz udało nam się nawet wyjść na sanki. Było super! Aron śpiewał całą drogę swoją nową ulubioną piosenkę "La La La" i choć minę miał chwilami nietęgą bo Tata gubił go po drodze to obeszło się bez płaczu.


Niestety następnego dnia już nie było na czym się ślizgać i sanki musieliśmy zamienić na stary poczciwy wózek który coraz rzadziej cieszy podczas spacerów. Aron postanowił bowiem poruszać się na własnych nogach i choć nie umie jeszcze do końca chodzić to bardzo chce i próbuje trzymając się naszych dłoni. 



Czekamy więc na kolejny podmuch zimy. Sanki zdają egzamin! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz



SZABLON BY: PANNA VEJJS.