LIFESTYLE : WESELE // Wybór sukni ślubnej.


Wybór sukni ślubnej mam już za sobą. Przyznam wam, że nie jest ona taka jak planowałam. Mimo wszystko brutalne starcie marzeń z rzeczywistością nie okazało się dla mnie aż takim ciosem. Zmienił się kolor, fason (odrobinę) i moje upodobania. Kiecki do których wzdychałam wcześniej okazały się dla mnie nieodpowiednie. Kolor nie współgrał z moją karnacją, dekolt brzydko układał się na biuście, a cały fason sukienki pokazywał wszystko to co chciałam zakryć.
Pierwsza wizyta w salonie sukien ślubnych miała miejsce jeszcze przed świętami. Nie planowałam jej- wyszło spontanicznie. Przeglądnęłam sukienki w katalogach, na manekinach wypytałam o wszystko co mnie wtedy interesowało. Nie skusiłam się na mierzenie ale za to nabrałam sił na poszukiwania tej jedynej... 



Wiedziałam, że muszę się dobrze przygotować. Nie mam idealnej figury więc trzeba było zakombinować. Z pomocą przyszedł mi YouTube z poradni  doktor Radzki ;). 


To właśnie dzięki tym filmikom wiedziałam na co mam zwrócić uwagę. Byłam tak dobrze przygotowana, że widząc sukienkę na wieszaku wiedziałam czy będzie na mnie pasować i czy jest w ogóle sens ją zakładać. Oczywiście Panie w atelier ślubnym "wiedziały" lepiej czego szukam i namówiły mnie na zmierzenie kilku okropnych modeli dla grubasek. Ohyda ! Marszczyły się na brzuchu a dół był sztywny jakby ktoś włożył go do krochmalu a i tak nie to jest najgorsze! Te okropne szerokie szelki i dekolt w serek sprawiały, że wyglądałam jak napakowany gruby babsztyl- brakowało mi jedynie wąsa, tłustych kłaków na głowie i wałka w ręce...

Wróćmy do tematu. Mierzyłam wiele sukienek - jedne podobały mi się bardziej inne mniej. Niektórych nie mogłam w ogóle przymierzyć bo nie było mojego rozmiaru albo były tak ciasne w biuście, że trudno było sobie wyobrazić, że mogą wyglądać dobrze.
Wygrała sukienka w kolorze śnieżnej bieli. Nie spodziewałam się, że będę wyglądać dobrze akurat w tym kolorze. Fason nie zmienił się drastycznie- zaskoczyło mnie jedynie to, że dałam 
się namówić na koło które delikatnie poszerzyło  sukienkę dołem i nadało jej nieco więcej kształtu. W projekcie sukni zmieni się jedna mała rzecz dzięki której nabierze ona charakteru. Dołożę też rękawki albo bolerko zapinane z tyłu na guziki. 



Rzecz która rozczarowała mnie podczas przymiarki to brak możliwości sfotografowania się w sukni lub chociaż zrobienia zdjęcia z fleszem samego materiału. Chciałam widzieć jak prezentuje się na zdjęciu ale niestety... Nie otrzymałam zgody. Wyszłam obrażona i nie przymierzyłam nawet welonu.  

1 komentarz:

  1. Wybór sukienki ogranicza przede wszystkim budżet. Nie trudno wybrać sobie taką z marzeń, ale zapłacić za nią... ;) Są jednak miejsca, które szyją nie tylko tradycyjne sukienki, więc śmiało można sugerować się katalogami.

    OdpowiedzUsuń



SZABLON BY: PANNA VEJJS.