WYKOŃCZENI : kolorówka : Lovely, My Secret, Rimmel, Pierre Rene

Od ostatniego takiego postu upłynęło sporo czasu dlatego dziś postanowiłam pokazać wam kilka kosmetyków kolorowych które udało mi się wykończyć w przeciągu ostatnich miesięcy.


Lovely Volume Booster - tusz świetnie rozdzielał rzęsy i dawał dość mocny dzienny efekt. Niestety bardzo szybko zaczął wysychać. 

Lovely Pump Up - to absolutny hit w urodowych internetach. Daje cudowny efekt. Idealnie rozczesuje, podkręca i pogrubia rzęsy. Nie osypuje się i wystarcza na około dwa miesiące codziennego stosowania co przy jego śmiesznie niskiej cenie jest jak najbardziej zrozumiałe. Niestety według mnie tusz bardzo osłabia strukturę delikatnego włoska. Rzęsy stają się słabsze, wypadają i kruszą się. 

My Secret - 3 in 1 - użyłam go zaledwie dwa razy. Pozostawia grudki i strasznie się osypuje. Noszenie go jest bardzo niekomfortowe.



Pierre Rene baza pod cienie. [klik]

Pierre Rene Smooth & Soft - puder w kompakcie wykorzystałam do ostatniego okruszka. Dawał ładny matowy efekt i utrzymywał się na twarzy cały dzień. Ładnie łączył się z podkładami.  



Rimmel Wake Me Up podkład rozświetlający [klik]

Jak często kupujecie nowe kosmetyki kolorowe i ile czasu zajmuje wam ich wykończenie? Przyznam wam szczerze, że ja staram się najpierw wykończyć każdy puder, podkład, tusz zanim kupie kolejny. Różnie mi to wychodzi i zastanawiam się jak to jest u was? 



 

Manufaktura Apteczna - 100% olejek arganowy.

W prezencie od sklepu www.manufaktura-apteczna.pl dostałam 100% olejek arganowy.


Jako, że argan nie najlepiej sprawdza się na moich włosach postanowiłam, że posłuży mi jako olejek do masażu.
Wcieram niewielką ilość na rozgrzaną po kąpieli skórę zamiast balsamu.


 Do tej pory nie zauważyłam spektakularnych efektów, skóra jest nawilżona i gładka jak po zwykłym balsamie więc nie czuję do niego wielkiej miłości. Zapach olejku jest mało atrakcyjny. Myślę, że po skończeniu nie wrócę już do tego kosmetyku. 



kĄpIeL i sZaLoNe pLuMkI


 Tak to już jest kiedy mama nałogowo ogląda internety. Zawsze wpadnie jej w oko coś ciekawego co koniecznie musi kupić. I tak było tym razem. 
Natknęłam się w Naturze na sZaLoNe pLuMkI! Czy wasze dzieci je znają ? Jak już wspomniałam my spotkaliśmy je całkiem niedawno. Dają super pianę i jeszcze więcej frajdy z kąpieli.


Odrobinka płynu daje ogromną ilość puszystej pachnącej pianki która nie znika w mgnieniu oka z wanny. Utrzymuje się bardzo długo dzięki czemu świetnie nadaje się do zabawy.  Można formować nią czapki, brodę Mikołaja oraz zanurzać się w niej po same uszy! Pomysłów jest mnóstwo a wszystko zależy od waszej wyobraźni...


 Płyn przeznaczony jest dla dzieci powyżej trzeciego roku życia ale jego skład nie odbiega niczym od drogeryjnych płynów i żeli dla niemowląt.Delikatna formuła zawiera naturalne składniki myjące i pielęgnujące, które nie podrażniają oczu. Daje obfitą, pachnącą pianę i zmienia kąpiel w cudowną zabawę. Nie zawiera barwników. Produkt został przebadany dermatologicznie. Póki co nie dopatrzyliśmy się minusów ! 


Jeden litr produktu kosztuje zaledwie 9zł ! A wy w czym kąpiecie swoje dzieci ?

 klik klik

KARTKA Z PAMIĘTNIKA: postęp, motywacja, energia i siła.

Moje ulubione powiedzenie- kto rano wstaje ten idzie na siłownie - przestało mnie bawić. Jest strasznie zimno a ja nie mam kurtki. Chodzę więc jak przysłowiowy filistyn. Wszyscy patrzą się na mnie jak na kosmitkę...

 

No cóż trudno... jakoś to przeżyję póki nie znajdę czegoś odpowiedniego muszę liczyć się z tym, że wszyscy trzęsą się na mój widok- z zimna oczywiście... a jeszcze całkiem niedawno wyletniona w krótki rękaw i okulary czekałam na przystanku aż podjedzie mój autobus...


 Wracając do rzeczy... Nie odpuszczam.  Siłownia dwa razy w tygodniu to mój absolutny obowiązek.Czuję ogromny zawód jak coś idzie nie po mojej myśli i nie mogę jechać na trening.



 Oczywiście siłownia to nie wszystko! Jeden lub dwa razy w tygodniu staram się ćwiczyć w domu. Zazwyczaj są to treningi Mel B zlepek dziesięciominutówek; ramiona, klatka piersiowa, brzuch, pośladki i na koniec nogi.




Czasem dla urozmaicenia puszczam Skalpel Ewy Chodakowskiej.  Pamiętam jak jeszcze niedawno czytając jej wpisy na facebook'u nie wierzyłam w magiczne endorfiny... Nie mieściło mi się w głowie, że można cieszyć się z tego, że po naszym ciele spływają krople potu.

Dziś pierwszy raz porównałam zdjęcia. 
Pierwsze jest z 02.06.2014r. a kolejne trzy są z dziś tj. 27.10.2014r.


Postęp jest i chodź dla większości wydawać mógłby się niewielki z obwodu całego ciała znikło mi już ponad 50cm.
Niestety nie wiem ile kg mam na minusie bo nie posiadam wagi w domu.   

Jeśli chodzi o dietę to po prostu zdrowe odżywianie. Jem normalne posiłki składające się z chudego mięsa,ryb i nabiału. Do tego pełnoziarniste pieczywo dużo owoców i warzyw. Na kolację warzywa na patelnię, szparaga, brokuły, sałatka itd. plus szklanka maślanki do wybranej kombinacji. Picie wody idzie mi kiepsko. Odkąd nie ma upałów kompletnie nie potrafię się zmobilizować.









Pozwalam sobie też na okazjonalne grzeszki. 



A w tą sobotę zaliczyłam z moim ukochanym pierwszą imprezę poza domem. Było super ! 

 Jeśli chcecie być na bieżąco zapraszam was na mój instagram gdzie codziennie wrzucam zdjęcia. [klik]


43/52 I'M THE BOSS !


Jak zobaczyłam to zdjęcie wiedziałam, że musi być podsumowaniem całego cudownie spędzonego tygodnia!

LIFESTYLE : WESELE organizacja/ wybór oprawy muzycznej wesela .

Wybór oprawy muzycznej jest dla mnie równie ważny jak wybór miejsca na wesele. Odpowiednie miejsce i dobra muzyka są według mnie gwarancją udanej zabawy którą goście będą wspominać przez długi, długi czas. Poszukiwania muzyków weselnych rozpoczęłam wśród znajomych którzy w ostatnim czasie mieli okazję bywać na tego typu imprezach oraz wśród tych którzy takie imprezy organizowali. Tych drugich oczywiście podpytałam o przebieg współpracy gdyż nie ma chyba nic gorszego w dniu ślubu niż problem z zespołem. Ponadto jak zawsze bardzo pomocny był Internet. Swoje poszukiwania skupiłam głównie na youtubie gdzie można znaleźć wiele amatorskich nagrań bez poprawki studyjnej. 

fot . http://www.zespoly-muzyczne-na-sylwester.sylwesteroferty.pl/
Przeglądając strony internetowe, facebook'owe i inne warto zwrócić uwagę na informacje dotyczące zespołu. Na przykład ilość muzyków w składzie przełoży się na dodatkową liczbę gości weselnych ale im bardziej zróżnicowany skład i im więcej instrumentów tym większa szansa, że wykonane utwory muzyczne będą bliskie oryginału. Doświadczenie i talent odgrywa tu jednak zasadniczą rolę. Ilość nie zawsze  oznacza lepszą jakość. Dobry zespół weselny nie ogranicza się tylko i wyłącznie do grania muzyki ale również dba o to aby goście dobrze się bawili. Muzycy wchodzący w interakcję z gośćmi aktywnie zachęcają ich do brania udziału w układach tanecznych i zabawach. Najlepszym wyborem według mnie będzie dj/zespół lub kapela weselna która zagra zróżnicowaną muzykę dla różnych pokoleń a jej repertuar nie będzie zbyt skromny, składający się np. z 30 piosenek...
Poza tym, fajnie jest jeśli interesujący nas zespół dysponuje materiałem video dzięki któremu zobaczymy w jaki sposób było prowadzone wesele oraz jak bawili się goście. Demo oraz inne nagrania audio to już absolutny obowiązek. Nie należy zamawiać zespołu w ciemno z nadzieją, że wszystko będzie po naszej myśli. Nie chcemy
się przecież rozczarować. Na koniec zostawiam koszt gdyż uważam, że na dobrym zespole nie należy oszczędzać. Stawki zespołów którymi byłam zainteresowana po wstępnej weryfikacji wahały się od 3,5 do 6 tysięcy złotych. Na swojej liście miałam dwa zespoły choć jeden z nich był ździebko wyżej od drugiego. Niestety nie udało mi się z nim dograć terminu... Po wstępnej rozmowie telefonicznej Pan wpisał mnie na podpisanie umowy po czym dzień później zadzwonił i poinformował mnie, że zaszła pomyłka i termin jest zajęty! Zadzwoniłam do mojego drugiego numeru jeden i tu sprawa została już załatwiona, umowa podpisana! Będzie zabawa, będzie się działo! ;)

ZAKUPY: sobotnie mini zakupy w Naturze !

 Jak wiecie kosmetyków u mnie dostatek więc kupuję to czego aktualnie mi brakuje... Do Natury wybrałam się z konkretną listą. Do koszyka miały trafić farby do włosów i mój ulubiony antyperspirant w sztyfcie.


Farbę wybrałam w kolorze głębokiej czerni z firmy Marion. Mam ją po raz pierwszy ale słyszałam, że jest całkiem dobra. Natrafiłam również na Szalone Plumki które polecała MsDoncellita więc musiałam je kupić. Potwierdzam daję dużo piany. 


Sztyft Lady Speed Stick z polecenia CallMeBlondieee absolutny faworyt. Pomimo iż byłam zadowolona z wcześniejszych które używałam postanowiłam spróbować i nie żałuję. Do koszyka wrzuciłam również peeling drobno ziarnisty z Perfecty, rękawiczki do masażu i peeling cukrowy do ciała marki HEAN. Dwie ostatnie rzeczy mam pora pierwszy więc będę wdzięczna za wasze opinie na ich temat;)

Bananowe Love czyli maska Kallos z ekstrkatem z banana.

Maska z ekstraktem z banana firmy Kallos jest ze mną od sierpnia. Dostałam ją od hurtowni fryzjerskiej http://uradka.pl/ . Zawsze wydawało mi się, że 1000ml maski to zdecydowanie ponad moje możliwości dlatego nigdy nie zdecydowałam się na zakup odżywki/maski z tej firmy. Teraz wiem, że straciłam sporo czasu i pieniędzy na mniejsze drogeryjne maski które nie dawały tak świetnych rezultatów jak ta. Do teraz nie mogę wyjść z podziwu, że za około dziesięć złotych można kupić litr tak dobrego produktu który nie dość, że pachnie przepięknie bananowym kremem to jeszcze super odżywia i nawilża włosy.

 
Maskę stosuję jeden lub dwa razy w tygodniu na świeżo umyte włosy. Nakładam ją w połowie długości i pozostawiam na włosach około 10-15min. Następnie spłukuję obficie wodą. Pierwszy efekt widoczny jest już po osuszeniu włosów. Rozczesywanie nie stanowi już dla mnie problemu.  Po wyschnięciu włosy są jedwabiście gładkie i pachnące a co najważniejsze nie są obciążone. Kallos jest moim hitem ! Planuję zakup innych masek tej firmy choć wydaje mi się, że Banana będzie ze mną jeszcze kilka miesięcy.

42/52 // zaczynamy 11 miesiąc ! + zdjęcia z jesiennego spaceru!


Cześć! To ja, Aron !
Od zeszłego miesiąca tyle się zmieniło... Próbuję samodzielnie stawiać pierwsze kroki bez trzymanki. Oswoiłem się z nocnikiem. Kąpię się w dużej wannie. Potrafię otwierać wszystkie szafki. Codziennie rozmawiam z rodzicami na przeróżne tematy chociaż wiem, że do końca jeszcze mnie nie rozumieją. Na nowo polubiłem długie spacery. Nie boję się już nikogo bo czuję się pewnie gdy rodzice są w pobliżu. Oni nie pozwolą mnie skrzywdzić. Jestem bardzo towarzyski. Odkryłem w sobie dar manipulacji. Wykorzystuję go zawsze kiedy mam na coś ochotę. Tata jest najbardziej uległy z całej rodziny. Potrafię wejść mu na głowę. Mama niestety jest odporna na wszystkie sztuczki. Jak powie "NIE" to już nawet wszyscy świeci nie pomogą. Trudno... pogodziłem się z tym.
Rodzice już od miesiąca przygotowują się do moich urodzin i myślą, że ja o niczym nie wiem... już nie mogę się doczekać... będzie super impreza! Wspólnie z mamą przygotowałem dla was kilka jesiennych fotek ! zapraszam ! 




----------------------------------------------------------------------------------------------------

Uwielbiam jesień :) Spacerowanie po parku nocą przy delikatnym oświetleniu latarni należy do moich ulubionych relaksujących zajęć. Złote liście wyglądają wtedy jeszcze piękniej a cisza która wtedy panuje pozwala się zrelaksować, odetchnąć po całym męczącym dniu... A jak to jest z wami ? Lubicie jesień?

RECENZJA : L'biotica Active Lash - regenerujący krem do rzęs na noc.

Krem wpadł w moje ręce przypadkiem -zresztą chyba jak większość kosmetyków które znajdują się w mojej łazience. Kupiłam go i miałam wielką nadzieję, że pomoże moim rzęsom troszkę się zregenerować po nieudanej przygodzie z tuszem który znacznie osłabił ich kondycję.


Zapłaciłam za niego 5zł na wyprzedaży w Biedronce i z wielką przyjemnością stwierdzam, że jest to dobrze wydany piątak! Moje rzęsy odżyły po niecałym miesiącu stosowania. Dodatkowo wcierałam krem również w brwi które znacznie się zagęściły. Jestem pozytywnie zaskoczona choć nie jest to efekt jaki możemy uzyskać po RevitaLash naprawdę warto się skusić. Wydaje mi się, że posiada również lekko przyciemniające właściwości. 
 

41/52 TO JUŻ 41 TYDZIEŃ PROJEKTU 52 TYGODNIE !


Gdyby nie fakt, że widziałam go zaraz po wyciągnięciu brzucha pomyślałabym, że urodził się w koszuli!:)

MAKIJAŻ: Jesienny z rzęsami Born Pretty.

Dziś chcę Wam pokazać typowy jesienny makijaż z mocno roztartą czarną kreską i sztucznymi rzęsami które otrzymałam od sklepu bornprettystore.com w zamian za krótką notkę na blogu w której opiszę swoje pierwsze wrażenia na temat wybranej rzeczy.


Jeśli chodzi o stronę techniczną... 
Na paczkę czekałam bardzo długo bo około 3-4 tygodnie więc jeśli zamawiacie coś z tego sklepu musicie uzbroić się w cierpliwość. Rzęsy które wybrałam dla siebie (model *14372) są wykonane ze sztucznego włókna w kolorze czarnym. Opakowane są w schludny różowy kartonik. W opakowaniu znajdziemy dziesięć par rzęs na przezroczystej żyłce. Koszt po przeliczeniu to około 20-23zł. Zestaw nie posiada kleju. 


Pierwsze wrażenie po wyjęciu z pudełeczka całkiem pozytywne. W dotyku sprawiają wrażenie wygodnych. Są bardzo elastyczne więc łatwo je dopasować do kształtu oka. 


Niestety po nałożeniu na powiekę czar prysł. Rzęsy są strasznie niewygodne. Kłują w kącikach, są ciężkie i nieprzyjemnie się je nosi. Do domowej sesji zdjęciowej sprawdzą się w sam raz ale odradzam nakładanie ich klientkom.  


Gdyby nie kłucie z chęcią nosiłabym je częściej. Na oku prezentują się bardzo naturalnie i trzeba przyznać, że robią wrażenie!


Jeśli macie ochotę na przetestowanie rzęs, pędzli, kosmetyków itd zapraszam was do sklepu bornprettystore.com gdzie za pomocą magicznego kodu DZH10 dostaniecie 10% zniżki . 

facebook : https://www.facebook.com/bornprettycosmetic


SZABLON BY: PANNA VEJJS.