30/52


Wiem, ze każda matka tak mówi o swoim dziecko ale musicie mi przyznać rację ! Prawda, że jest najpiękniejszy ?! 

Za ten uśmiech oddałabym życie ! :)

KARTA Z PAMIĘTNIKA: zdjęcia, ćwiczenia, jedzenie, zakupy

Dziś zacznę od pokazania wam mojej ulubionej sałaki. Polecam - jest bardzo pyszna. Porcja przedstawiona na zdjęciu spokojnie wystarczy dla dwóch osób.


[5 dużych liści sałaty. kilka oliwek, tuńczyk kawałki w sosie własnym, pomidor, ogórek, 3-4 łyżki kukurydzy z puszki. Można dodać łyżkę oliwy lub jogurtu naturalnego i doprawić solą lub pieprzem. Ja jednak najbardziej lubię jałową bez dodatków.]

Dalej szybkie leczo na patelnie.


Jedna mała cukinia, jedna żółta papryka , jedna czerwona lub zielona, pół cebuli, łyżka oliwy z oliwek, 120g fileta z kurczaka pokrojone wrzucone na teflonową patelnię pod przykryciem i gotowe w niecałe 20min) polecam - pychaaa!

Dalej nie ma się czym chwalić. 









Było bardzo kalorycznie i niezdrowo. Chyba przytyłam bo odpuściłam sobie dietę. Wszystko zaczęło się od urodzin. Masakra... ale już ogarniam powoli system i wracam na dobry tor. 


Fota przed treningiem i w trakcie treningu. 


Ostatnio coś tłoczno na tej naszej siłowni...


Na koniec zdjęcia z naszej wyprawy do galerii Rzeszów. To pierwsza taka wyprawa zakupowa z naszym synem po wyjściu z mojego łona. 


Dwa Aronki w Zarze. 


I na koniec jak przystało na blogerkę zdjęcie zakupów. Trochę niekompletne... bo kupiłam jeszcze 2 sukienki w H&M, skarpetki i ubranka w Zarze dla synia ale niestety zapomniałam cyknąć fotki... 

Mam nadzieje, że wy lepiej spożytkowaliście kończący się już lipiec... 

OD KUCHNI : Tort serowo-truskawkowy ;-)


Biszkopt: 

6 jajek, 1 szklanka cukru pudru,3/4 szklanki mąki pszennej, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, 1 kisiel truskawkowy. 

1. Białka ubić na sztywną pianę. 
2.Dodać cukier oraz po jednym żółtku. 
3.Mąkę przesiać z proszkiem i kisielem. Delikatnie połączyć z jajkami. 
4.Blaszkę o wymiarach 25x40 cm wyłożyć pergaminem. 
5.Ciasto przełożyć do foremki. 
6.Piec około 30 min w tem. 180 stopni. 

Masa truskawkowa: 

500g truskawek, 3 galaretki truskawkowe, 2-3 łyżki cukru

1.Umyte oczyszczone owoce zmiksować i podgrzać. 
2.Wsypać cukier i galaretki. Gotować chwilę. Dokładnie wymieszać.

Masa serowa:

2 galaretki cytrynowe, 1000g serka homogenizowanego waniliowego 

1.Galaretkę rozpuścić w dwóch szklankach wrzącej wody.Odstawić do lekkiego stężenia. 
2.Wymieszać z serkami. 

Masa kawowa:

1 szklanka mleka, 1 szklanka cappuccino czekoladowego, 2 opakowania bitej śmietany w proszku, 3 łyżki żelatyny  

1.Mleko zagotować, rozpuścić w nim kawę. Gdy ostygnie włożyć do lodówki.
2.Do mocno schłodzonego mleka dodać śmietanę. Ubić na sztywno. 
3.Żelatynę rozpuścić w 1/2 szklanki wrzącej wody. Ostudzić dodać do masy.

Ostudzony biszkopt przekroić wzdłuż. Ostudzoną masę truskawkową wlać na dolny płat ciasta. Masę serową wlać na masę truskawkową.Schłodzić w lodówce. Na masie serowej ułożyć drugi płat ciasta.Wyłożyć masę kawową.Udekorować według uznania. 



Dla spostrzegawczych: U mnie na torcie znalazł się ciemny biszkopt kakaowy który został mi z innego ciasta które robiłam kilka dni wcześniej ;) Według mnie torcik prezentuje się lepiej gdy zrobimy go w dwóch kolorach choć oryginalnie tak nie jest... 



OD KUCHNI : Pyszny szejk sezonowy.

W moim ogrodzie sezon na jeżyny/ czernice pełną parą. Dlatego postanowiłam wypróbować nowej kombinacji owocowej. Jeżyny/czernice jak kto woli... plus maślanka. Dodatkowo wrzuciłam  jeszcze kiwi które akurat miałam na zbyciu. Wyszło pysznie więc z czystym sumieniem polecam.


Na wykonanie 3 porcji zużyłam owoce przedstawione na talerzu (dokładnie nie wiem ile tego było ) i dwie szklanki maślanki. 


Szejki wypijam latem w ramach drugiego śniadania i podwieczorku. Świetnie smakują i zaspokajają głód. Schłodzone są NAJLEPSZE ! 


Lubicie jeżyny? Macie jakieś pomysły jak jeszcze mogę wykorzystać ten owoc? 

29/52


Odkąd siedzi samodzielnie zabawa idzie mu znacznie lepiej. Szkoda, że nie mamy fabryki zabawek bo wszystko bardzo szybko się nudzi... 

RECENZJA : L`Oreal Lumi Magique Fond de Teint N3 PURE LINEN

Kiedy skusiłam się na Lumi Magique był on dla mnie zdecydowanie za ciemny. Po nałożeniu na twarzy wyglądałam jakby ktoś posmarował mnie masłem orzechowym... Odstawiłam go na półkę i powiedziałam sobie, że jeszcze kiedyś go użyję choć w głębi serca nie wierzyłam, że to może nastąpić... 

W poprzednich postach pisałam o powrocie do solarium. Miałam kilkuletnią przerwę ale coś mnie podkusiło i znów uzależniłam się od wizyt w tym jakże relaksującym miejscu. 

Nie opalam się na skwarka. Na początku chodziłam 2-3 razy w tygodniu. Opalenizna (delikatna) którą udało mi się osiągnąć w tym momencie mnie satysfakcjonuje i obecnie zmniejszyłam częstotliwość do 2 razy w miesiącu. Jako, że nie opalam twarzy w pewnym momencie zaczęłam wyglądać dość komicznie. Wszystkie moje ulubione podkłady zaczęły być dla mnie zbyt jasne. Wyglądałam dziwnie... znajomi zaczęli zwracać uwagę- ktoś rzucił nawet w moim kierunku - Blada twarz... i wtedy mnie olśniło. 

Następnego dnia wykonując makijaż odkryłam na nowo. L'Oreal Lumi Magique Fond de Teint. Według mnie to jeden z lepszych podkładów rozświetlających dla suchej skóry. 


Producent napisał: 
Pierwszy rozświetlający podkład, który natychmiastowo rozświetla cerę oraz jednolicie pokrywa skórę wydobywając jej naturalne światło! Technologia płynnego światła zastosowana w pokładzie Lumi Magique sprawia, że skóra zyskuje nawet 30% więcej blasku, a błyszczenie jest w pełni zredukowane. Lumi Magique to również nawilżanie, idealne krycie oraz 12 godzin magicznej trwałości.

Muszę przyznać, że zgadzam się z tym w 100% chyba po raz pierwszy nic tu nie jest przesadzone!

Podkład może pochwalić się fenomenalną trwałością i lekkością. Świetnie sprawdza się podczas upałów. Nie spływa, nie pozostawia plam a co najważniejsze wytrzymuje cały dzień. 

Istotną rzeczą dla mnie stała się trwałość podkładu. Odkąd mam synka większość podkładów nie wytrzymywała próby małych rączek, nie mówiąc już o mokrych buziakach... a ten radzi sobie rewelacyjnie. Przykrywa drobne zaczerwienienia i przebarwienia na skórze. Nadaje świeży i promienny wygląd.

Cena: 60zł / 30ml


Skóra bez podkładu.


Skóra z podkładem L`Oreal Lumi Magique Fond de Teint N3  PURE LINEN.

Jeśli chodzi o plusy bo minusów tutaj się nie doszukałam bardzo podoba mi się opakowanie i zapach. Cena według mnie adekwatna do jakości ale dla tych którzy uważają, że podkład jest zbyt drogi polecam szukanie go w sklepach online i na promocji -40% w Rossmannie, Hebe, Naturze itd. 

Na koniec ciekawostka. Dlaczego skusiłam się na ten podkład pomimo, że nie czytałam żadnej recenzji?
Mam słabość do francuskich nazw kosmetyków "Lumi Magique Fond de Teint" według mnie brzmi niesamowicie seksownie ;-) 

Kto używa, będzie używał lub jest zaskoczony efektem jaki daje ten niezwykle lekki podkład niech skrobnie komentarz poniżej... jestem bardzo ciekawa waszego zdania...

7 miesięcy za nami !


Siemanko ludzie ! To ja, Aron... kilka dni temu skończyłem siedem miesięcy. Zapomniałem wam o tym napisać bo byłem bardzo zajęty i trochę chorowałem. Ciągnie się to już od miesiąca ale walczę z wirusem bo jestem dzielny- tak mówi pani doktor do której zabierają mnie rodzice. Poza tym u mnie wszystko w porządku. Codziennie uczę rodziców cierpliwości. Idzie im coraz lepiej... ale do perfekcji dużo im brakuje...

MAKIJAŻ : Urodzinowy


Dzień przed urodzinami oglądałam sobie zakupy vlogerki RGP i zobaczyłam tam przecudowną pomadkę/błyszczyk Dior w kolorze oranżowym. Poczułam ogromny przypływ miłości do tego produktu jak i koloru. Na portfelu kłódka i bezwzględny zakaz wydawania pieniędzy na pierdoły... nawet tak cudowne pierdoły... więc musiałam przegrzebać się przez swoje pomadki i znalazłam cudowną oranżową firmy Vipera. Właściwie powinnam ją wyrzucić... kupiłam ją cztery lata temu w Zamościu i mam do niej ogromny sentyment. 


Wracając do makijażu. Szału nie ma, dupy nie urywa ale ja czułam się rewelacyjnie. Oranż to zdecydowanie mój kolor. 
Lubicie pomarańcze ? 

28/52


Zakupy ?! Zawsze spoko :)

RECENZJA: L'Oreal Ideal Soft - łagodzący tonik oczyszczający i żel-krem oczyszczający.

Jakiś czas temu zakupiłam swój pierwszy żel do mycia twarzy z nowej serii Ideal Soft od L'Oreal Paris. Byłam nim zachwycona i po skończeniu postanowiłam odkupić go ponownie pomimo iż na rynku pojawiło się wiele nowości których nie miałam okazji jeszcze używać. Do kompletu wybrałam tonik który akurat wtedy był na dość sporej promocji. Dziś nie wyobrażam sobie mojej codziennej pielęgnacji bez tych dwóch produktów. Dla mnie to strzał w dziesiątkę !


Wielokrotnie wspominałam wam, że umycie twarzy przy pomocy wody to u mnie podstawa. Dlatego wykonując swój codzienny demakijaż, sięgam zawsze po żel do mycia, który oczyści moją twarz. Ideal Soft świetnie radzi sobie z usuwaniem makijażu, nie podrażnia i nie pozostawia efektu ściągniętej skóry. Jest bezzapachowy i bardzo wydajny. Jedno opakowanie wystarcza mi na około pięć/sześć miesięcy codziennego stosowania. 


Tonik łagodząco-oczyszczający kupiłam po raz pierwszy gdy skończyła się moja woda różana. Pomimo iż bardzo lubię ten produkt obecnie nie zamówiłam kolejnego opakowania. Prawdopodobnie wrócę do niej za jakiś czas i będę jej używać tylko i wyłącznie do przemycia twarzy wieczorem. Rano idealną alternatywą dla wody różanej jest tonik L'Oreal Ideal Soft. Oczyszcza i odświeża skórę dając przyjemne uczucie nawilżenia. Skóra jest aksamitna w dotyku, świetnie przyswaja kremy i maseczki. Nie powoduje efektu ściągania i nie podrażnia oczu. Jest bardzo wydajny. Niestety nie wiem na ile dokładnie mi wystarczy ponieważ jest to moja pierwsza buteleczka. Kupiłam ja w połowie maja i dopiero dobijam do połowy. 


Oba te produkty kosztują około 15zł za sztukę. Swoje dorwałam na promocji w naturze za niecałe dziesięć ;-)
Co o nich myślicie ?

ULUBIEŃCY KOSMETYCZNI : kremy Ziaja


Obecnie mam przyjemność używać dwóch kremów firmy Ziaja. Jestem z nich bardzo zadowolona dlatego postanowiłam napisać za co tak bardzo je sobie cenię i dlaczego będę do nich wracać wiosną i latem.

Ziaja Sopot Spa krem ochronny aktywnie nawilżający. 
Stosuję go prawie codziennie. Świetnie sprawdza się latem, nie obciąża, szybko się wchłania nie pozostawiając tłustego nalotu na skórze. Dawka nawilżenia którą zapewnia świetnie sprawdza się podczas upalnych dni oraz po wizytach w solarium. Moja skóra w żaden sposób nie jest odwodniona wręcz przeciwnie jest gładka, elastyczna, przyjemna w dotyku. Używając tego kremu po peelingu wiem, że zapewnię skórze odpowiedni zastrzyk nawilżenia. 

W dni kiedy chcę nadać skórze odrobinę blasku sięgam po specjalną serię Ziaja Sopot rozświetlanie (opalizujący do cery suchej i normalniej). Do niedawna był to jedyny krem Ziaja który stosowałam. Prawdą jest, że z czasem nadaje skórze ładnego kolorytu. Nie jest to jednak samoopalacz czy krem brązujący. Cudów nie oczekujcie. Sprawdził się u mnie na piątkę w okresie wiosny i wczesnym latem. Później jednak albo moja skóra troszkę się do niego przyzwyczaiła albo po prostu przestał się tak dobrze sprawdzać za sprawą upałów które zapoczątkowały również moje częstsze wizyty w solarium. Jeśli chodzi o wchłanianie podobnie jak w przypadku kremu Sopot Spa następuje błyskawicznie i nie pozostawia tłustej powłoki. Używam go w chłodniejsze dni i przed pójściem na siłownię. 

Wspólnym plusem obu kremów jest oczywiście cena, dostępność, wydajność oraz przepiękne bardzo trwałe plastikowe opakowano które według mnie jest bardzo zgrabne i ładnie się prezentuje. 

Co myślicie na temat kremów firmy Ziaja? Macie wśród nich swoich ulubieńców?

OD KUCHNI: Szejk Mango

Zgodnie z obietnicą dziś przepis na prosty szejk dwuskładnikowy. 
Potrzebne będzie :

* Mango
* Maślanka 


Ilość porcji : 2
Czas przygotowania: 3min

Mango obieramy, kroimy na kawałki i wkładamy do pojemnika dodajemy dwie szklanki maślanki. Włączamy blender i gotowe. 



Opcjonalnie można dodać kostki lodu i udekorować miętą.


Smacznego :-)
Próbował ktoś ?

RECENZJA: Bielenda- peeling do ciała z papają.

Dawno temu zdążyłam wam już napisać, że straszna ze mnie maniaczka peelingów. Kupuję i używam namiętnie. Nie marnuję ani kropli... Ostatnio wpadł w moje ręce peeling ujędrniająco-nawilżający o cudownym egzotycznym zapachu Papai. Idealny na lato. 


Ma świetną konsystencję która pod wpływem intensywnego masażu rozpuszcza się na skórze. Drobinki są dość ostre i świetnie radzą sobie ze zbędnym naskórkiem. Dla totalnych wrażliwców bym go nie polecała ale jeśli lubicie ostre lub średnio ostre drobinki polecam jak najbardziej. Nie jest drogi i ma przyzwoitą wydajność. Według mnie sprawdzi się wszystkim fanom Perfecty. Działa bardzo podobnie. 


Faktem jest, że nie zauważyłam do tej pory ujędrnienia ale nie liczyłam na to gdyż nie wierzę w tego typu cuda. Skład nie jest rewelacyjny ale jeśli nie sprawdzacie obsesyjnie etykietek można przymknąć na to oko. 


SZABLON BY: PANNA VEJJS.