W Aronkowym domku.

Cześć ! Dawno nie zaskoczyłam was żadnym luźnym wpisem i nie napisałam co u nas słychać. Dziś postanowiłam naprawić swoje niedopatrzenie. Aron śpi od prawie godziny a ja w spokoju nadrabiam zaległości w sieci. Tak... to moja ulubiona rozrywka. Innej chyba nie mam ;-) no.. może poza serialami. Mam nadzieje, że to wkrótce się zmieni i odzyskam chociaż namiastkę swojego dawnego życia. Na początek - zaczynam biegać. Właściwie to już zaczęłam... dwa dni biegu i 5 dni choroby... ale nie poddam się spróbuję raz jeszcze jutro! Czas doprowadzić się do porządku...

Aronek jak już wcześniej wspomniałam śpi. Złote dziecko!- Serio! Nie mogłam lepiej trafić. Jest bardzo grzeczny, rzadko marudzi i na ogół przesypia noce (od 21 do 5-6 rano) choć zdarzają się wyjątki. 

Tydzień temu dokładnie w niedziele zmagaliśmy się z pierwszą kolką. Która powtórzyła się również w poniedziałek. Sprawcą podejrzewam jest herbatka miętowa lub mega opóźniona reakcja na podawanie zagęszczenia do mleka w postaci kleiku z mąki kukurydzianej. Zobaczymy. Póki co sytuacja się nie powtórzyła. 


Jeśli chodzi o umiejętności. Z krótkich wpisów które dodawałam wcześniej mogliście wyczytać, że synek odkrył swoje cudne rączki. Potrafi się nimi dość długo bawić. Często wkłada je do buzi za sprawą ząbkowania które u nas już się zaczęło (śliniak to obowiązkowy dodatek do każdego stroju). Prostuje nogi i trąca nimi zabawki, nie mam pojęcia czy robi to specjalnie ale strasznie się wtedy cieszy. Opanował również przewrót na prawy bok i kilka razy udało mu się przekręcić również na brzuszek ale nad płynnością tego musi jeszcze sporo popracować. Jeśli chodzi o trzymanie główki radzi sobie perfekcyjnie! Jestem bardzo dumna...

Odliczam już dni do końca 4 miesiąca czyli tzw. pierwszej łyżeczki. Nie wiem jeszcze co to będzie ale obstaję przy marchewce. Na zakupach w supermarkecie wciąż podchodzę na działy dziecięce z nadzieją, że wymyślono coś na "ząbek" dla młodszych niemowląt...  Jestem chyba najbardziej niecierpliwą matką na ziemi... 


Dziś poniedziałek. Piękny, słoneczny i bardzo udany. Aron zaliczył swoją pierwszą sesję dziecięcą. Fotografowała Pani Olga [klik] która według nas robi najpiękniejsze zdjęcia w okolicy. Na pewno pokażę wam efekty w niedługim czasie.
Po sesji spacer w parku, kilka naszych amatorskich zdjęć i lody... mniam !

Makijaż dla zielonych i brązowych oczu.

Witajcie Kochani ! Wiosna na dobre zawitała w moje strony co sprzyja tworzeniu bardziej kolorowych makijaży. Nadal pozostaję przy subtelnych i pastelowych kolorach które nakładam dosłownie w 5-10 minut więc szaleństwa nie będzie ale zawsze to jakieś urozmaicenie. Przyda się na pewno każdej zabieganej mamuśce która nie ma pomysłu na swój wiosenny look oraz tym z was które nie lubią na sobie ciemnych, ciężkich mejkapów których kiedyś było tu pełno...


Jak już pewnie zauważyliście z mojej twarzy zniknęły mocno zarysowane czarne brwi. Obecnie nie pasują do moich włosów więc niedługim czasie spodziewajcie się update'u w tym temacie.


Makijaż wykonałam w dużej mierze przy pomocy kosmetyków MIYO. Które możecie zobaczyć tutaj : klik.

Podkład: MIYO Fresh Face 01 Pearl
Puder: MIYO Transparent Finish 
Bronzer/Róż : Africa W7
Brwi : czarny cień paletka sleek PPQ
Tusz: Eveline, Extension Volume 4D False Definition Long & Curl
Eyeliner: Maybelline Eye Studio Lasting Drama
Cienie: MIYO Omg! Eyeshadows:
nr 03 Breeze 
nr 01 White
nr 40 Ambition 
nr 32 Graffiti
Kredka : MIYO eye liner nr05 white
Pomadka MIYO Lip Me Lipstick 02 Vanilla Pudding
Korektor: Eveline 8w1 BB


Jak podoba wam się taki makijaż ? Lubicie podkreślać dolną powiekę kolorowymi cieniami ?

12/52


Trochę chorowaliśmy ale już jest lepiej ! Wpisy z 13 tygodnia przypomniały mi, że gdzieś w międzyczasie umknął mi dwunasty. Nadrabiamy ;-)

Nasz pierwszy PhotoBox


Jakiś czas temu wraz z moim J. zamówiliśmy na stronie familyservicephoto naszą pierwszą foto-książkę. Zaprojektowanie było było banalnie proste i szybkie. Wybraliśmy do niej zdjęcia które najbardziej lubimy i które dotyczą głównie pierwszych 3 miesięcy życia Arona. Umieściliśmy też kilka naszych bardzo szczęśliwych zdjęć z czasów oczekiwania jak i pierwszych spacerowych razów...




Według mnie wyszło super. Jestem bardzo zadowolona!
Uwielbiam robić i oglądać zdjęcia... nie wyobrażam sobie życia bez aparatu fotograficznego- jest to jeden z najlepszych gadżetów jaki wymyślono.
Im starsze fotki tym lepsze! Prawda ?!

Zakupy - MIYO

Nie mam łatwego dostępu do kosmetyków MIYO. Kiedy jednak nadarzy się okazja kupienia czegoś w drogerii szybko okazuje się, że jasne kolory są wyprzedane a inne rzeczy takie jak pomadki, błyszczyki, cienie - otworzone, uciapane i zniszczone... Odchodzę więc z niesmakiem...


Dzięki jednej z moich ulubionych blogerek/vlogerek callmeblondieee dowiedziałam się o opcji taniej dostawy w sklepie pierre rene. Skorzystałam jak tylko w moim portfelu znalazło się trochę wolnej gotówki! 

Wybrałam dla siebie :


Podkład MIYO Fresh Face 01 Pearl
Puder MIYO Transparent Finish 


Pomadka MIYO Lip Me Lipstick 02 Vanilla Pudding 
(w rzeczywistości jest znacznie jaśniejsza )


Kredka MIYO eye liner nr05 white 



Cienie MIYO Omg! Eyeshadows:
nr 03 Breeze 
nr 01 White
nr 40 Ambition 
nr 32 Graffiti


Ku mojemu zdziwieniu w paczce znalazł się jeden produkt którego nie zamawiałam. W gratisie od firmy dostałam Lip Tint  Pierre Rene nr 01 Sweet Nothings.
Jestem bardzo miło zaskoczona. 

Eleganckie kocie oko w brązach...


Zdecydowanie mogłabym okrzyknąć niedzielę dniem matki w makijażu. To jedyny taki czas kiedy mogę liczyć na pomoc i czas dla siebie "bez ograniczeń". W tygodniu o takie chwile jest bardzo ciężko i zwykle kończy się na lekkim kremie BB i wytuszowanych rzęsach.


Mimo to nie narzekam. Przyzwyczaiłam się do nowego bardziej subtelnego wyglądu. Chociaż tęsknię czasem za byciem totalnie "wytapetowaną". 


Dla ciekawskich na twarzy mam :
podkład Catrice All Matt Plus, puder sypki Glazel, bronzer Elf Duo St.Lucia, pomadka Revlon "almost nude" , eyeliner Rimmel, tusz Rimmel Scandaleyes Curve Alert, brwi czarny cień PPQ Sleek, cienie Avon paletka (niestety nazwa z biegiem lat się starła). 

Mam nadzieje, że się podoba :-)

Wyprzedażowe łupy w 5.10.15.


Zgodnie z obietnicą dziś chętnie pokażę wam co udało mi się upolować w sklepie online 5.10.15 dla mojego synka. Promocje nadal trwają a co najlepsze jeśli wydamy 99zł dostawa kurierem jest za złotówkę. 







Wszystkie rzeczy są kupione w rozmiarze 74cm i kupiłam je z myślą o nadchodzącym lecie. Miseczka również pochodzi z 5.10.15 - nie mogę się doczekać aż będę podawać w niej Aronowi zupki. Butelka natomiast znalazła się na zdj przypadkiem i pochodzi z Niemieckiego sklepu "dm"- prezent od babci... 

Przywitanie wiosny - sernik owocowy na zimno.

Pierwszy  dzień wiosny warto uczcić pysznym serowym deserem. Prosty w przygotowaniu i bardzo smaczny! Znika w mgnieniu oka a w dodatku można dodać do niego pyszne owoce.  


Do wykonania tego sernika będziecie potrzebować :

tortownica 27cm lub forma 25/27cm
1 kg twarogu ( ja kupuje taki w wiaderku naturalny z Biedronki), 
700-800g bananów,
sok z połowy cytryny,
2 galaretki cytrynowe + 200 ml wrzątku,
3 łyżki cukru (lub więcej do smaku),
1 łyżeczka cukru z wanilią,
180g biszkoptów okrągłych,
galaretka kiwi, gruszka lub agrestowa + 300 ml wrzątku

+  owoce np. banan, truskawka, brzoskwinia (mogą być inne).

Przygotowanie :

1. Jako pierwsze przygotowujemy galaretki cytrynowe w 200ml wrzącej wody. Nie gotujemy. Polecam te z firmy Delecta.

2. Obrane banany, miksujemy lub rozcieramy blenderem z sokiem z połowy cytryny. Dodajemy ser, cukier i cukier z wanilią. Miksujemy/blendujemy.

3. Tortownicę wykładamy najpierw folią spożywczą a później biszkoptami dzięki temu brzegi nie zmienią koloru i smaku. 

4. Wystudzoną galaretkę mieszamy z masą - nie miksujemy. Przekładamy do tortownicy i pozostawiamy w lodówce do stężenia na 2-3 godziny. 

5. Przygotowujemy galaretki w kolorze zielonym w 300ml wody.

6. Na wierzch kroimy i układamy owoce według uznania. Zalewamy galaretką która powinna być chłodna, nie ciepła by nie wymieszała się z twarożkową masą. Chowamy do lodówki i czekamy aż zastygnie. Smacznego.
----------------------

11/52


Ten tydzień był wyjątkowy. Aron skończył 3 miesiące i jest już takim słodkim i małym mężczyzną. 
Jak ten czas szybko leci... 

Mój błyszczykowy ideał.

Dziś chciałam wam pokazać mój ulubiony błyszczyk do ust LOVERS ULTRA SHINE nr 612 od EVELINE który podbił moje serce nie tylko kolorem ale także zapachem, konsystencją i niesamowicie eleganckim wyglądem.


Od producenta wiemy, że : 
LOVERS Ultra Shine Lipgloss, to seria delikatnych błyszczyków o kremowej konsystencji w sześciu urzekających kolorach, które uwodzą apetycznym owocowym zapachem. Błyszczyk nadaje intensywny połysk zapewniając efekt delikatnie zwilżonych ust. Dodatkowa zawartość maleńkich błyszczących drobinek, fantastycznie odbija światło powiększając optycznie usta. Formuła wzbogacona o olejek arganowy doskonale dba
o delikatną skórę ust. Doskonale je pielęgnuje sprawiając, że stają się niesamowicie wygładzone i jedwabiście miękkie.
Błyszczyk ma wygodny aplikator w postaci długiej, płaskiej pałeczki, dzięki czemu produkt precyzyjnie nakłada się na usta.


Kolor który znajdziemy na stronie www.eveline.eu/ wygląda na dosyć ciemny. Niewiele ma wspólnego z  tym jak wygląda w rzeczywistości, dlatego polecam kupienie lub sprawdzenie błyszczyka w sklepie stacjonarnym. Jestem niemalże pewna, że wam się spodoba. Idealny kolor do pracy, szkoły czy też na imprezę do mocnego smoky eyes. Cena produktu z pewnością zadowoli nawet najskromniej prezentującą się kieszeń (12zł za 7,5ml).



Świetnie odbija światło dając lekko opalizujący brzoskwiniowy efekt w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Kolor określiłabym jako różowy nude. Pasuje chyba do każdego. 


Kremowa konsystencja świetnie nawilża usta i zapobiega ich wysychaniu. Nie lepi się i jest bardzo wygodna w aplikacji. Dla mnie jest to błyszczyk numer 1 ! 

Liebster Blog Award!

Dziś dość nietypowy wpis do którego napisania zaprosiła mnie  Tosia Lewandowska z bloga bedemamaa. (Dziękuję=*)

Zasady, które obowiązują : Po odebraniu nominacji należy odpowiedzieć na zadane 11 pytań otrzymanych od osoby,która Cię nominowała, następnie nominować kolejne 11 blogów i zadać im swoje pytania.. Nie wolno nominować bloga, który nominował Ciebie. 
Pytania i odpowiedzi:

1. Pampersy !
2. Drewniane klocki.
3. W moim przypadku zbędna placówka, dla innych prawdziwe wybawienie.
4. Jestem maniakiem w tej kwestii! Najbardziej lubię: Polskie- Lekarze, Rodzinka.pl, Krew z krwi.
Nie Polskie- Chirurdzy, Dexter, Gotowe na wszystko, Plotkara, Mad Men, Pretty Little Liars, C.S.I (Miami, Las Vegas, NY) Sekretny dziennik Call Girl, True Blood, Pamiętniki Wampirów, Drop Dead Diva, Hart of Dixie, Wyspa Harpera itd... 
5. Spaghetti lub sałatka z kurczakiem.
6. Kot.
7. Aron dla chłopca a dla dziewczynki Zosia, Zola lub Zoya.
8. Przeglądam facebooka, czytam blogi.
9. 18.12.2013- od tego dnia jestem szczęśliwą mamusią!
10.Miłość, zdrowie i rodzina. 
11. Ostro ! 

Moje pytania: 

1. Must have młodej mamy to...?
2. Najbardziej niezbędny kosmetyk w pielęgnacji Twojego dziecka to...?
3. Pierwsza zabawka Twojego dziecka to...?
4. Twoja ulubiona piosenka to...?
5. Twój ulubiony serial to...?
6. Gdy masz chwilę dla siebie co najczęściej robisz?
7. W jakim celu założyłaś bloga?
8. Ile lat/miesięcy ma Twoje dziecko?
9. Smoczek "tak" czy "nie"?
10. Ulubiony blog lifestyle lub typowo mamuśkowy ?
11. Rzecz/ gadżet / kosmetyk który u Ciebie okazał się u Ciebie hitem i chciałabyś mi go polecić? 






http://ciaza-przed-40tka.blogspot.com/2014/03/tomek-ma-juz-21-miesiecy.html

http://coraz-wiekszy-brzuszek.blogspot.com/






Jeszcze raz dziękuję i zapraszam do kontynuowania zabawy nominowane dziewczyny oraz każdego kto ma na to ochotę i trochę dobrych chęci (mile widziane odpowiedzi w komentarzach) ! :)

3 miesiące !


Cześć ! Dziś kończę 3 miesiące... moi rodzice bardzo się cieszą i ciągle mówią jaki jestem wspaniały! Niedawno odkryłem swoje rączki i uwielbiam się nimi bawić. Potrafię trzymać w ręku wszystkie zabawki które podają mi rodzice. Rosnę szybko i mam się dobrze, marudzę tylko gdy jestem głodny lub gdy mam zbyt mokrą pieluszkę. Tata już nie może się doczekać aż zagramy w piłkę. Ciekawe czy mi się spodoba...

Aron 

RevitaLash® Advanced - recenzja.



Dzięki obecności na Przemyskim mikołajkowym spotkaniu blogerek stałam się szczęśliwą posiadaczką odżywki do rzęs i brwi RevitaLash® Advanced. Przyznam, że taki gift był dla mnie czymś wyjątkowym. Byłam bardzo ciekawa działania tego kosmetyku na moich rzęsach gdyż na wielu blogach widziałam, że odżywką naprawdę działa... sama raczej nie wydałabym tak dużej kwoty gdyż wiem, że są osoby u których się nie sprawdziła z prostej przyczyny- uczulała. U Mnie na szczęście nie wywołała reakcji alergicznej. Stosuję ją po wieczornej kąpieli i mogę z ręką na sercu przyznać, że działa cuda! Moje rzęsy stały się mega gęste i dłuższe. Świetnie wyglądają nawet bez tuszowania.  



Jedyne co zniechęca mnie do kupienia kolejnego opakowania to wygórowana cena produktu. Za mniejsze opakowanie (2ml) i trzy miesięczną kurację trzeba zapłacić 250zł a za sześciomiesięczną kurację (3,5ml) aż 330zł. Nie mówię, że kosmetyk nie wart jest swojej ceny bo wiele bym dała żeby utrzymać moje rzęsy w tak świetnej kondycji ALE  w obecnej chwili nie stać mnie na takie przyjemności.


Składniki RevitaLash®ADVANCED to: Water/Aqua/EAU, Serenoa Serrulata Fruit Extract, Panax Ginseng Root Extract, Dechloro Dihydroxy Difluoro Ethylcloprostenolamide, Biotin, Camelia Oleifera Leaf Extract, Swerita Japonica Extract, Biotinyl Tripeptide-1, Octapeptide-2, Calendula Officinalis Flower Extract, Triticum Vulgare (Wheat) Protein, Phenoxyethanol, Chlorphenesin, Glycerin, Cellulose Gum, Butylene Glycol, Pentylene Glycol, Phosphoric Acid, Disodium Phosphate.


Nowości w szafie Arona.


Szafa mojego dziecka znacznie się powiększyła w ciągu ostatniego miesiąca. Musieliśmy wymienić większość ciuszków na większe, zrezygnować z zimowego kombinezonu na rzecz kurteczki. Takim oto sposobem pozbyłam się dwóch sporych rozmiarów worków z ubrankami. Na ich miejsce wskoczyło kilka sweterków, bluzek, a nawet dwie kurteczki.  


Pierwszą rzeczą którą wam chcę pokazać jest nowy sweterek kupiony w sh za 10zł. Według mnie jest bardzo fajny. Ma śliczny splot i jest ciepły, na chłodne dni będzie idealny. 


Zapina się go błyskawicznie na zamek więc nie ma potrzeby męczyć się z guzikami .


Z tyłu na wysokości łokcia ma fajne łatki które dodają jeszcze większego uroku. Na zdjęciach tego nie widać ale sweter jest w kolorze grafitowym. 


Kolejną rzeczą zakupioną za 15zł w sh jest kurteczka F&F w kolorze kobaltowym. Głównym powodem dla którego ją kupiłam jest fakt iż kombinezon z H&M który do tej pory służył nam podczas spacerów jest zbyt gruby a na kurteczkę z Zary kupioną jakiś czas temu jest jeszcze ciut za zimno. Przyznam, że nie spodziewałam się, że Aron będzie wyglądał w niej tak słodko...


Kamizelka George z małym Taziem zakupiona w sh przez babcię. Również skradła nasze serce. Już nie mogę się doczekać aż ją założymy.


Na koniec ostatnia rzecz również z sh to sweterek z firmy  George kupiony za 6zł. Nie jest w idealnym stanie bo z bliska widoczne są niewielkie kuleczki ale za pomocą maszynki do ubrań może uda nam się go uratować.  


Udało nam się w końcu odebrać kurtkę z Zary którą upolowaliśmy na wyprzedażach online. Kurtka jest w rozmiarze 9-12 miesięcy i kupiliśmy ją z myślą o jesieni. 


Wykonana jest z fajnego materiału a w środku ma przyjemny pluszowy kożuszek. Ciesze się, że już ją mamy! Jest boska! 


Dodatkowo tatuś zakupił kolejną bluzeczkę z Zary która akurat była na przecenie. Aron świetnie w nich wygląda a dodatkowo mają całkiem dobrą jakość, także za 12,90 żal byłoby się nie skusić. 


Najważniejszą rzeczą w garderobie małego człowieka według mnie są bodziaki. Idealne do spania, do zabawy, na spacery... dzięki nim mam pewność, że plecki i brzuszek są zawsze zakryte! Najwięcej body mam z Textil Marketu, są bardzo dobrej jakości - większość z nich się nie rozciąga i nie deformuje podczas noszenia czy też prania. Kupić je można na promocji za 5-10zł (100% bawełna) a w regularnej cenie też nie wychodzą najdrożej bo ich cena nie przekracza 20zł za sztukę.   


Dodatkowo dokupiliśmy tam też kilka par skarpet i mega czaderską chustkę piracką w czachy ;-). 


Co do jakości body - w Pepco bywa z tym różnie. Ostatnio zakupiliśmy dwie sztuki. Białe w moim odczuciu wypada bardzo dobrze natomiast szare jest wręcz tragiczne. Podczas chodzenia strasznie się rozciąga i deformuje. Po praniu już całkiem straciło kształt, musiałam je naciągać z każdej strony. Cena podobna jak w Textilu dlatego następnym razem nie będę szukać nowości w Pepco.



Dodatkowo ciocia z wujkiem obdarowali Aronka ślicznym dresowym komplecikiem z Zary który jest trochę większy i z pewnością przyda się w przyszłości. 


Od babci mamy cudne buciki w których Aron "wychodzi" na spacery. Odkąd wymieniliśmy kombinezon na kurtkę buciki to nasz must have !


Od siostry prababci Aronkowi dostał się dres Disney'a. Niestety nie wiem gdzie można go było kupić... 

Niedługo pojawi się kolejny post z nowościami. Tym razem będą to głownie rzeczy które zamówiliśmy na wyprzedażach w 5-10-15 (jeśli jesteście zainteresowani zajrzyjcie na ich stronę, promocja do -70% trwa, dodatkowo jeśli wydacie 99zł dostawę kurierem macie gratis). 


SZABLON BY: PANNA VEJJS.