Różyczka !

Sobota stan podgorączkowy. Niedziela gorączka- ponad 38 stopni. Nie ma żartów! Jedziemy do szpitala. Kolejka oczywiście jak za komuny. Czekamy.... Po niespełna godzinie udaje nam się wejść do środka. W gabinecie Pani doktor z którą wielokrotnie miałam do czynienia jako dziecko. Zlała nas z góry na dół i oznajmiła - ząbkowanie. Okej... wróciliśmy do domu, ponownie walczymy z gorączką która koło północy ustaje na dobre, jedynie na ciele Arona pojawia się kilka malusich krostek o barwie jasno różowej. Poniedziałek przebiegał bez objawowo. Zapomniałam o nich całkowicie. Dopiero w środę  wieczorem podczas kąpieli zauważyłam, że Aron jest zesypany na plecach i klatce piersiowej! 


Przyznam, że trochę się zestresowałam bo co to do cholery jest!? Ospa? Różyczka a może Świnka? Na necie sprawdziłam, porównałam zdjęcia różnych wysypek! Różyczka jak nic!
Czwartek w samo południe pojechaliśmy do lekarza. Okazało się, że Różyczka nie jest Różyczką! Wysypka pojawiła się po gorączce i ma zejść w dwa-trzy dni... Za to ja matka- chora jestem... zapalenie gardła czy coś takiego... im więcej leków w siebie ładuje tym jest gorzej. Jak żyć?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz



SZABLON BY: PANNA VEJJS.