Powariowali !

Pewnie większość z was stwierdzi, że upadłam na głowę wwiercając haki w sufit naszego salonu. I wiecie co? Macie całkowitą rację.


Plan jest taki: huśtawka ma być dla nas ostatnią deską ratunku kiedy Aron po raz kolejny stwierdzi, że samodzielne zasypianie jest dla frajerów.


Dodatkowo wymyśliłam sobie, że skoro lubi się huśtać to będzie fajna alternatywa na spędzanie wolnego czasu w którym ja będę mogła uczestniczyć za pomocą jednej ręki. Drugą ręką natomiast mam zamiar np. prasować, ścierać kurze, sprzątać zabawki, składać ciuchy czy też wykonywać milion innych obowiązków domowych gdy Aron będzie przebywał w swoim czasoumilaczu. 


Gdy myślę o dzieciństwie przypominam sobie kuchnię babci, to jak kiedyś wyglądała... czuję nawet zapach rozgrzanego pieca kaflowego na którym piekły się proziaki... a na samym środku huśtawka w której uwielbiałam spać lekko bujana przez dziadka. Była czerwona z mnóstwem kolorowych kółek zawieszonych na sznurkach i dość twarda ale babcia zawsze podkładała mi miękką puchową poduszkę... Mam nadzieję, że w przyszłości nasza salonowa huśtawka będzie równie przyjemnym wspomnieniem dla mojego synka. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz



SZABLON BY: PANNA VEJJS.