KARTA Z PAMIĘTNIKA : Rozstania...


Spaceruję sobie z moją rodziną. Niosę swoje dziecko na rękach. Pstrykamy zdjęcia by zatrzymać chwilę... Uwieczniam ją choć nie zdaję sobie sprawy jak ważne jest to miejsce w którym znaleźliśmy się teraz razem. 


Wracam do domu, jemy kolację... każde z nas czymś się zajmuje. Ja odpalam facebook'a i widzę - Anna Przybylska nie żyje. Mówię do lubego. Nie wierzy. Ja nie wierzę. Sprawdzamy informacje na oficjalnej stronie Ani i szok... to jednak prawda.... smutna prawda.

fot. http://naszeblogi.pl/

Nie byłam jej oddaną fanką... nie śledziłam każdego odcinka serialu i nowej produkcji filmowej. Jako osoba publiczna- celebrytka, gwiazda polskiej sceny była kimś o wiele bardziej wyjątkowym gdyż znała i ceniła ponad wszystko RODZINĘ. 

Co pomyślałam sobie patrząc na czarno-białą fotografię Ani?



Była taka piękna, dobra, osiągnęła w życiu tak wiele, realizowała swoje marzenia, pasje. Założyła rodzinę której tak bardzo pragnęła... 

I wtedy uświadomiłam sobie, że....
 Mogłam to być ja, moja mama, sąsiadka i koleżanka z podwórka. Choroba nie wybiera sobie na ofiary tylko brzydkich, starych i samotnych ludzi... wybiera również młodych, pięknych, pełnych życia i miłości. Nie zwraca uwagi na to czy masz na koncie dziesięć złotych czy 100 tysięcy.  

Nie wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji. Nie mogłabym tak po prostu odejść na drugą stronę i zostawić swojego małego synka chociaż podejrzewam, że "Śmierć" nie pytałaby mnie o zdanie. Kiedy o tym myślę nie mogę powstrzymać łez... Nic nie zapełni takiej pustki w życiu rodziny jaką jest utrata ukochanej osoby... 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz



SZABLON BY: PANNA VEJJS.