KARTKA Z PAMIĘTNIKA !

fot . http://aktywnytrybzycia.blox.pl/

Sobota. 07.06.2014r.

Dziś rozpoczynam nowy etap w życiu. Postanowiłam zawalczyć o siebie i swoje ciało. Podczas samej ciąży nie przytyłam jakoś nadzwyczaj dużo, ale po porodzie zaczęłam przybierać na wadze w mega szybkim tempie. Łącznie prawie 30 kg z czego większa połowa po urodzeniu dziecka.

Dziś wiem, że stało się to przez moją głupotę. Brałam tabletki antykoncepcyjne dla matek karmiących kiedy karmić już przestałam. Nadwyżka progesteronu odpowiedzialna była za odkładanie tkanki tłuszczowej która nie była przerabiana na pokarm. Dopiero teraz kiedy zmieniłam tamte tabletki na inne czuję i widzę znaczną różnicę. Po tamtych czułam się ciężko i "puchłam" w oczach... 

Kompletnie nie potrafię się sama zmobilizować. Próbowałam już diety sokowej, diety ŻP, biegania, rowerka i nic... Kilogramów przybywało... a ja szybko zniechęcona rezygnowałam. 

Szukając sposobu pomyślałam, że fajnie byłoby ćwiczyć z kimś kto się na tym zna, przed kim będzie mi wstyd się obijać i kto skutecznie mnie zmobilizuje. Podjęłam decyzję- treningi personalne. Zadzwoniłam umówiłam się na spotkanie. Musiałam wykonać całą stertę badań ponieważ do treningów dołożona jest specjalnie przygotowana dla mnie dieta. Niestety przez dość poważne niedocukrzenie które wyszło w badaniach wraz niedoborem witamin o którym nie wiedziałam muszę zrezygnować z treningu personalnego do póki poziom cukru mi się nie wyrówna. Dlatego bieżnia, orbitrek i dieta. Tym będę żyła przez najbliższy miesiąc. Za 4 tygodnie pierwsze mierzenie efektów. Dziś początek diety i nowego życia...

Wtorek 10.06.2014r. 

Minęło kilka dni diety. Czuję się świetnie. Dieta jest tak skomponowana, że nie narzekam. Najadam się ale nie przejadam. Odstęp pomiędzy posiłkami to 3h rzadziej 4. Jest zdrowo i smacznie. Nie czuję się głodna. Zaliczyłam też dwie jazdy na rowerku po 45min i dziś byłam pierwszy raz na siłowni... nawiasem mówiąc obleśnej siłowni. Jeden zasyfiony prysznic, brak płynu do dezynfekcji i ręczników... no i brak szafek.. właściwie torby przychodzących leżą bezpańsko w szatnio-korytarzu. Na pewno tam nie wrócę. Będę poginać na tą na drugim końcu miasta...

Przykładowe posiłki:













Jeśli spodobają wam się wpisy z serii "Kartka z pamiętnika" będę je kontynuować. Dajcie znać poniżej co myślicie na ten temat. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz



SZABLON BY: PANNA VEJJS.