Chrzest Arona =)


Decyzję o Chrzcie Świętym Arona podjęliśmy bardzo dawno temu, dlatego mieliśmy dużo czasu na przemyślenie i zorganizowanie tego uroczystego dnia. Wybór terminu był dla nas dość prosty ponieważ ze względów praktycznych chcieliśmy zorganizować chrzciny połączone z pierwszą komunią mojego młodszego brata.


Sakrament Chrztu Świętego odbył się w naszej parafii w dniu 3 maja o godzinie 7 wieczorem. Było skromnie i kameralnie. Cały obrzęd odbył się po Mszy Świętej. Oprócz nas obecni byli tylko rodzice chrzestni i najbliższa rodzina. Po wszystkim udaliśmy się do domu na ciepłą herbatę i pyszny tort czekoladowy przygotowany przez moją mamę. 


Aron ubrany był w beżowy garnitur, białe body z muszką imitujące koszulę i pasujące do całości buciki. Do tego oczywiście biała czapeczka i inne dodatki m.in. szatka od Matki Chrzestnej. 




Nazajutrz od rana panował istny chaos. Kuba, mój młodszy brat przystępował po raz pierwszy do Komunii Świętej. Rodzice udali się z nim do kościoła a my musieliśmy ogarnąć całą resztę, ubrać siebie i Arona, spakować i najważniejsze przygotować mleko na cały dzień...nie było łatwo, czas gonił...ale


oczywiście wszystko się udało. Restauracja Artis bo tam właśnie wyprawiliśmy naszą podwójna imprezę nie zawiodła naszych oczekiwań. Wybraliśmy sobie menu mieszając proste zestawy z nieco wykwintniejszymi a wszystko po to by zaspokoić smaki każdego z gości. 


Tak więc w naszym menu znalazł się między innymi krem borowikowy z grzankami, pieczeń indycza w śliwce i miodzie , eklerek z pieczarką i serem, barszcz czerwony, paszteciki w cieście francuskim i wiele wiele innych przepysznych dań i przekąsek. 



Torty i ciasta zamówiliśmy w pobliskiej przydomowej ciastkarni Perełka. Jakość, wykonanie i smak tortów zaskoczyły nie tylko nas ale również gości. 
Niebo w gębie ! 


Jeśli chodzi o ogólny przebieg imprezy to zaliczam ją do udanych. Aron był bardzo grzeczny. Zdążył nawet odbyć dwa razy ekspresową drzemkę. Pogoda nie sprzyjała, wiał mocny wiatr i było dość chłodno ale nie przeszkodziło to gościom w spacerach po malowniczym ogrodzie. Dzieciakom również nie straszny był chłód. Ganiały i bawiły się na placu zabaw do którego mieliśmy świetny dostęp od strony tarasu a rodzice mieli cały czas na oku swoje pociechy... Mimo że wszystko wypadło bardzo dobrze ciesze się, że ten dzień już za nami ! ;-) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz



SZABLON BY: PANNA VEJJS.