Rimmel Scandaleyes Curve Alert test + recenzja .

 

Kupiłam ten tusz z nadzieją, że będzie to kolejny hit od Rimmel który na moich mało wymagających rzęsach sprawdzi się idealnie. Niestety... spotkało mnie olbrzymie rozczarowanie i przyznam z ręką na sercu, że dawno nie miałam tak kiepskiego tuszu...



Opis producenta:

Nasza największa, najbardziej zakręcona szczoteczka wprawi Twoje rzęsy w stan gotowości! Specjalna szczoteczka pozwala uchwycić całą linię rzęs, malując i podnosząc każdą pojedynczą rzęsę. Specjalna formuła (Triple collagen + keratin) wzmacnia najcieńsze i najsłabsze rzęsy. Podkręcony Alarm! 12x pogrubione rzęsy i 70% bardziej podkręcone!



Opakowanie:
Schludnie zaprojektowana i wyprofilowane opakowanie w kolorze czarnym z pomarańczowym napisem świetnie się prezentuje i trzyma w dłoni. Szczoteczka wygięta, duża i gruba niestety w przypadku tego tuszu będzie to jeden z większych jej minusów. 

Cena : 29,99zł
Pojemność: 12ml 
Dostępność: większość drogerii i sklepów online. 

Test : przed, z jedną warstwą, z dwiema warstwami. 



Moja opinia :

W porównaniu do innych tuszy tego typu które miałam okazję stosować ten wypada dość kiepsko. Ciężko się nim posługiwać. Odbija się na górnej i dolnej powiece, skleja rzęsy i niestety ma problem z pokryciem mniejszych włosków. Jednym jego plusem który pozwolił wykorzystać  go do końca jest fakt, że świetnie podkręca rzęsy i się nie osypuje, jednakże czas w którym aplikowałam go na rzęsy określam jako koszmarny... 



Na pytanie czy kupię go ponownie odpowiem zdecydowane
- NIE, nigdy więcej ! . 

Jeśli miałyście ten tusz, podzielcie się swoją opinią w komentarzu bo wiem, że ma on swoich zwolenników i przeciwników ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz



SZABLON BY: PANNA VEJJS.