JEDEN Z NAS .


Ostatni dzwonek!! Wesprzyj akację która zbieram podpisy aby sprzeciwić się ustawie finansowania aborcji ze środków Unii Europejskiej. By podpisać wystarczy wejść na naszą stronę: http://jedenznas.pl i kliknąć w zakładkę „Podpisz”.

W pogoni za ideałem .

Brak aparatu i problemy z internetem chwilowo opóźniają dodawania zaplanowanych postów. Jako, że bardzo tęsknię za blogowaniem postanowiłam zrobić nieco inny post odbiegający od tematu kosmetyczno-makijażowego. Dziś zajmiemy się poszukiwaniem codziennej torebki która pomieści w sobie wszystko a nawet więcej !

Oto moje typy :

etorebka.pl Cena:119 zł klik
etorebka.pl Cena: 119zł klik


fleq.pl Cena: 119zł klik 



stylowebuty.pl Cena: 129zł klik 



stylowebuty.pl Cena: 129zł klik 


sammydress.com Cena: 9.66 $ klik


sammydress.com Cena: 8.67 $ klik

Mohito Cena: 139 zł klik 

Która podoba wam się najbardziej  i waszym zdaniem najlepiej sprawdzi się w codziennym użytkowaniu ?

P.S. Jeśli znacie jakieś sklepy internetowe które w swoim asortymencie mają ładne, niedrogie ale dobrej jakości torebki najlepiej o podobnym fasonie do tych które udało mi się wyszukać dajcie koniecznie znać w komentarzu !

Preferowany kolor czarny lub karmelowy.
Duża, pojemna najlepiej taka do noszenia na przedramieniu lub ramieniu z doczepianym długim paskiem. 
Fajnie jeśli będzie miała więcej niż jedną dużą przegrodę ale nie jest to konieczne. Wykończenie najlepiej ze złotymi elementami ale srebrem też nie pogardzę.

Denko wrzesień.


Jako, że awaria aparatu nadal trwa, pogoda nie sprzyja podróżom w poszukiwaniu nowego sprzętu za waszym pozwoleniem postanowiłam dodać kilka postów w nieco gorszej jakości. Postaram się być na bieżąco ale robienie fotek tabletem niestety nie należy do moich ulubionych zajęć. Kocham zdjęcia dlatego zawsze staram się aby były dobrej jakości i przyznam, że boli mnie fakt wrzucania takich bubelków. 


  
Na pierwszy ogień produkty do włosów. 

*Babydream - szampon dla dzieci. Używam go na zmianę z drugim szamponem. Nie zauważyłam nic specjalnego po jego wielokrotnym zastosowaniu. Ładnie pachnie, dobrze myje włosy, jest łagodny niestety słabo się pieni. 

*L'Oreal Elseve Total Repair do włosów bardzo zniszczonych z tendencją do rozdwajania. Produkt bardzo wydajny, mocno się pieni, świetnie oczyszcza włosy. Nadaje blasku i zdrowego wyglądu. Lubię powracać do serii Elseve gdyż świetnie sprawdza się na moich włosach. 

*Wellaton (kolor czarny 2.0) zdecydowanie najgorsza farba jaką miałam okazję używać. Niesamowicie trwale farbuje skórę i ciężko się jej pozbyć. Kolor zmywa się z włosów powoli jednak po umyciu trwale osadza się na ręcznikach które później nadają się jedynie do wyrzucenia, plam nie da się niczym zmyć. 

*Marion Nature Theraphy - spray regenerujący do włosów - ocet z malin & koktajl owocowy. Jego największym plusem jest zdecydowanie zapach. Nie regeneruje włosów w sposób zadowalający, po dłuższym stosowaniu widać minimalna różnicę. Wspomaga rozczesywanie włosów i lekko nawilża. 

*Pilomax Natural Classic - Regenerująca maska do włosów. 
Produkt wpisuje się w moich ulubieńców na dłużej. Stosowałam go rzadko, raz na dwa tygodnie nakładając na całą długość włosów. Po 2 godzinach spłukiwałam i mogłam cieszyć się super gładkimi i lśniącymi włosami. Świetnie regenerował i odżywiał przesuszone końcówki. Rozglądam się za kolejnym opakowaniem. 

* Wella SP- Elegant Shape- utrwalająca pianka nadająca objętości. Najlepsza pianka jaką do tej pory stosowałam. Świetnie unosi włosy u nasady, ładnie podkreśla loki i fale. Nie skleja włosów, łatwo się wyczesuje. Taniej można zakupić ją na stronie klik.

*Wella SP - Styling Perfect Hold- lakier bardzo mocny. Przyznam, że rzadko sięgam po lakiery do włosów a ten miło mnie zaskoczył. Świetnie utrwala, nie skleja włosów, nie tworzy "skorupy", pięknie pachnie, łatwo się wyczesuje, nie obciąża - dosłownie same plusy.  Taniej można zakupić ją na stronie klik .



*Oriflame - puder o bardzo jasnym porcelanowym zabarwieniu. Używałam go głównie pod oczy odkąd sięgnęłam dna opakowania. Świetnie sprawdzał się również na twarzy. Szkoda, że jest niedostępny obecnie w sprzedaży. 



*Dada- chusteczki nawilżane. Na chwilę obecną moje ulubione chusteczki głównie ze względu na cenę. Używam je do oczyszczania pędzli podczas wykonywania makijażu, wycierania rąk po aplikacji podkładu lub innych kremowych kosmetyków. Ścierania blatów, czasem kurzu... 

*Bielenda - maseczka karotenowa przywracająca blask. - Dobra chociaż po wielokrotnym przetestowaniu maseczek tej firmy w ostateczności powracać będę do serii Awokado która najlepiej służy mojej skórze. 

*Bandi Hydro Care- krem i serum intensywnie nawilżające. Jako, że po próbkach niewiele można wywnioskować nie chcę wydawać ostatecznej opinii na temat tych produktów. Czuję się jednak zachęcona gdyż skóra po zastosowaniu tej niewielkiej ilości wyglądała rewelacyjnie. Obecnie poszukuję kremu więc może akurat skuszę się właśnie na niego. 



*Lakier Essence z limitowanki Circus 04 Cotton Candy. Piękny kolor ! Kiedyś mój ulubiony. Szkoda, że na chwilę obecną niedostępny.

*Lakier Classic (granatowy, niestety nie wiem jaki numerek).  Całkiem fajnie wyglądał na paznokciach, dobrze się utrzymywał, na ogół potrzebna była tylko jedna warstwa. 

*BeBeauty- zmywacz do paznokci z lanoliną i gliceryną. Stały bywalec w projekcie denko. Dobrze zmywa i jest wydajny. Plus za pompkę, dostępność i cenę. 



*Floslek żel po oczy i na powieki ze świetlikiem lekarskim. 
Całkiem fajny żel, dobrze nawilża- idealny dla młodych dziewczyn do 25 roku życia kiedy to skóra pod oczami nie jest jeszcze zbyt wymagająca. 

*DermoKrem - Ultra Nawilżenie. Początkowo sprawdzał się świetnie z czasem jednak nie radził sobie z nawilżeniem mojej przesuszonej skóry więc musiałam go zmienić. Ostatecznie denka sięgnęła w nim moja przyjaciółka.

*Vichy Idealia- bardzo lekki, dobrze nawilżający krem idealny na wiosnę i lato. Ma tylko jeden minus- cena. Wytrwale szukam go na promocji gdyż mam ochotę do niego wrócić. Recenzja-Klik




*Joanna z apteczki babuni- Peeling do ciała z ekstraktem z bzu. Rewelacyjny, cudowny ! Bardzo polecam, jestem nim oczarowana. Niestety trudno go dostać ale jak tylko gdzieś go zauważycie koniecznie wypróbujcie bo naprawdę warto. Zapach nie do przebicia ! Recenzja-Klik

*Green Pharmacy - Masło do ciała drzewo herbaciane i zielona glinka. Jeśli spodoba wam się jego zapach i nieco dziwna konsystencja z pewnością będziecie zadowolone. Całkiem fajny, mam zamiar kupić kolejne opakowanie jak tylko wykończę zapasy mazideł do ciała. Recenzja-Klik

Problem ze zdobyciem.

Własny kąt a w nim toaletka to marzenie każdej kobiety która choć trochę pasjonuje się makijażem. Aranżacja takiego miejsca w moim wypadku wydawała się dość prosta. Plan narysowany, co prawda w Paincie ale jednak, lista zakupów stworzona: 


*ozdobne lustro
*małe lustro podświetlane lub lustro i oświetlenie 
*toaletka
*wygodna pufa lub fotel 
* dodatki (wkłady do szuflady, pojemniki na pędzle)

Czas więc przejść do działania... 

Co udało się zakupić do tej pory ? 




Wybrałam nawet fotel ...


I zdecydowałam się na klasyczne lusterko z podświetleniem dostępne na allegro:




Dwie ostatnie rzeczy na wyciągnięcie ręki. Po jedną wystarczy jechać a drugą zamówić...

Problem rzuca się w oczy ! 
Czego brakuje ? Kto zgadnie ?


Poszukiwana klasyczna czarna toaletka ze szufladą i szklanym blatem. Bez udziwnień, właśnie taka jak ta... żadna inna - godzę się tylko na taką !  
Idealnie pasuje do mojej koncepcji i do reszty wnętrza. Nie spocznę dopóki nie znajdzie się w moim posiadaniu... 

Farmona - Tutti Frutti peeling cukrowy do ciała Mango & Brzoskwinia


Przyznam, że nie planowałam testowania nowego produktu ponieważ ostatnio zakupiony peeling z Joanny (klik) totalnie mnie oczarował. Niestety jak to w życiu bywa nie natrafiłam na niego w żadnym pobliskim sklepie kosmetycznym więc musiałam wybrać coś innego. Padło na  cukrowy peeling od firmy Farmona którego seria "Tutti Frutti" niesamowicie kusi zapachami soczystych owoców.  


Cena : 14 zł 
Pojemność 300 g 

Od producenta:

Oszałamiająca radość życia! Tak pachnie szczęście!
Cukrowy peeling do ciała Tutti Frutti zawiera fitoendorfiny z owoców noni- cząsteczki szczęścia, które wprowadzają w doskonały nastrój, stymulują pozytywną energię, radość i chęć do działania.

Dzięki zawartości masła karite i czerwonych kapsułek z witaminą E głęboko nawilża, odżywia i ujędrnia, sprawiając że ciało staje się zachwycająco miękkie, delikatne i jedwabiście gładkie. Kryształki cukru usuwają martwy naskórek i idealnie wygładzają ciało, a owoce noni rosnące na bajecznych, przepełnionych słońcem wyspach Polinezji zwiększają wydzielanie endorfin, pozwalając cieszyć się wspaniałym nastrojem i pełnią szczęścia. Cukrowy peeling myje, delikatnie natłuszcza i odżywia skórę, dzięki czemu nie jest konieczne używanie balsamu.


 Składniki: 
Sugar, Sodium Chloride, Isopropyl Myristate, Paraffinum Liquidum, Caprylic/Capric Triglyceride, Cera Alba, Glyceryl Dibehenate, Tribehenin, Glyceryl Behenate, Parfum, Butyrospermum Parkii, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, PEG-4, Glycerin, Agar, Alginic Acid, Polysorbate-20, Tocopheryl Acetate, Isobutylparaben, CI 73360, Morinda Citrifolia Fruit Extract, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, CI 19140, CI 16255, BHA.

Opakowanie : 
Plastikowy, ładnie i solidnie wykonany słój. Dobrze się otwiera i nie sprawia problemów. 


Konsystencja produktu przypomina pastę cukrową która świetnie rozsmarowuje się na ciele. Peeling według mnie jest średnio ostry. Kryształki cukru są dość duże i szybko się rozpuszczają podczas masowania skóry. 
Zapach obłędny, bardzo owocowy- utrzymuje się na skórze. 
Podczas zmywania produktu uwidacznia się parafina która dosłownie przykleja się do naszej skóry i bez pomocy gąbki nie jesteśmy w stanie jej usunąć.


Według mnie peeling wart jest uwagi. Zdecydowanie polecam go osobom ze skórą normalną i tym którzy lubią ładne owocowe zapachy. Nadaje się do używania chłodniejszą porą. Zawiera w swoim składzie parafinę która świetnie zabezpiecza skórę przed mrozami. Latem może zapychać i powodować wypryski. Wrócę do niego ze względu na dobrą wydajność i cenę jeśli nie znajdę promocji na cukrowy peeling z perfecty lub mojego ulubionego na  czas obecny peelingu z ekstraktem z bzu od firmy Joanna. Niestety nie jestem w stanie ocenić czy nawilża skórę gdyż po każdej kąpieli dodatkowo używam balsamu lub masła i nie wiem czy stosowany w pojedynkę dałby sobie radę i odpowiednio nawilżył skórę.  

Skarb Matki Femina - pianka do higieny intymnej


Dziś nietypowa jak na ten blog recenzja kosmetyczna w której przedstawię wam piankę marki : Skarb Matki Femina.

Cena: 18zł 
Pojemność: 250ml
Dostępność: sklep internetowy klik, apteki: Dr. Max, Cosmedica,  Niezapominajka, Gemini, Dr. Optima; sieć sklepów Smyk, Akpol; a także drogerie Vica, Wispol itd.

Produkt testowany klinicznie i dermatologicznie. 

Skład produktu jak dla mnie dopuszczalny mamy w nim mix natury (kwas mlekowy, ekstrakt z herbaty i dzikiej róży)  z dawką chemii. Nie jestem maniakiem eko i super natural ale jeśli liczycie na to, że ten produkt taki będzie niestety was rozczaruję. Niemniej jednak firma dba o bezpieczeństwo swoich klientów co bardzo się chwali i nie wlewa do środka nic co mogłoby w jakikolwiek sposób was uczulić czy też wam zaszkodzić. Wierzcie lub nie - wszystko sprawdziłam na własnej skórze i dodatkowo pokusiłam się o zadanie kilku pytań na temat składu. 
  


Aqua- woda 
Sodium Laureth Sulfate- synetetyczny detergent (łagodny)
 Lauryl Glucoside substancja spieniająca otrzymywana z kombinacji naturalnego kwasu glutaminowego i naturalnych kokosowych kwasów tłuszczowych
 Sodium Cocamphoacetate - substancja łagodząca będąca mieszaniną soli sodowych glicynianów kwasów tłuszczowych oleju kokosowego
 Cocamidopropylbetaine- substancja myjąca bardzo łagodna dla skóry i błon śluzowych, łagodzi ewentualne działania drażniące
 Camella Sinensis Extract- wyciąg z herbaty, bogaty we flawonoidy chroniące przed szkodliwym działaniem wolnych rodników
 Rosa Canina Fruit Extract - ekstrakt z dzikiej róży, właściwości lekko ściągające, zmiękczające skórę, tonizujące, rozświetlające i wyrównujące jej koloryt. Ze względu na wysoką zawartość witaminy C ekstrakt działa silnie antyoksydacyjnie
 Glycerin- Hydrofilowa substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni rolę promotor przenikania - ułatwia w ten sposób transport innych substancji w głąb skóry
 Phenoxyethanol- substancja konserwująca, chroni również kosmetyk przed zakażeniem bakteryjnym
 Ethylhexylglycerin- konserwant pochodzenia naturalnego który dodtkowo nawilża 
 Olive Oil PEG-7 Esters-
 Lactic Acid- Substancja nawilżająca, mająca zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka,zmiękcza warstwę rogową
 Zinc Acetate- produkt leczniczy
 Tetrasodium EDTA toksyczny składnik dopuszczalna ilość w kosmetyku nie powinna przekraczać 1% w piance znajdziemy go śladową ilość 0,04%. 
 Parfum- substancje zapachowe

Zapach bardzo delikatny, prawie niewyczuwalny dla naszego nosa. Trzeba się dobrze skupić, żeby udało się cokolwiek wyczuć. Dla mnie na plus.  


Konsystencja produktu to bardzo puszysta pianka która zdecydowanie przypadła mi do gustu. 


Świetnie się rozprowadza i trzeba przyznać, że jej olbrzymim plusem jest wydajność. Produkt stosuję od ponad miesiąca codziennie a w butelce nie ubyło nawet połowy. Zwykle wystarcza mi jedna pompka. 

Opakowanie; butla z dozownikiem. Jest higieniczna i łatwa w obsłudze. Świetnie sprawdza się pod prysznicem. 


Łagodzi podrażnienia po depilacji co przyznam zaskoczyło mnie najbardziej gdyż do tej pory nie spotkałam się z tego typu działaniem.   

Z czystym sumieniem mogę polecić ją wszystkim kobietą które pragną wypróbować czegoś nowego.

Jakie macie doświadczenia z tego typu produktami ?

Green Pharmacy - Masło do ciała drzewo herbaciane i zielona glinka.


Przyznam, że moje oczekiwania były olbrzymie ze względu na czytane wcześniej recenzje. Początki były nieco trudne ale z czasem było już  tylko lepiej. 

Cena : 14 zł 
Pojemność : 200 ml 
Dostępność : bardzo dobra, produkt znajdziemy w większości drogerii kosmetycznych, allegro i sklepach internetowych. 


"Aromatyczne, lekkie masło do ciała wspaniale pielęgnuje skórę, przywraca jej naturalną miękkość i elastyczność. Skóra staje się gładka, jędrna i przyjemna w dotyku. Ekstrakt z liści drzewa herbacianego działa antyseptycznie, przeciwzapalnie, ułatwia gojenie. Znakomita zielona glinka, bogata w minerały i fitoskładniki, ma własności przeciwbakteryjne, działa wygładzająco. Masło nadaje skórze przyjemny, delikatny zapach."

Warto zwrócić uwagę na skład produktu. Na samym początku znajdziemy wodę i masło Shea jednak im dalej czytam tym jesteśmy bardziej rozczarowani. Prócz znikomej ilości ekstraktu z drzewa herbacianego znajdziemy bowiem cały ogrom parabenów. Osobiście nie mam bzika na punkcie zawartości jednakże wiem, że dla wielu osób taka uwaga okaże się cenną wskazówką podczas podejmowania decyzji o zakupie tego produktu. Osobiście nie lubię głównie parafiny która nieco zapycha moją skórę...chociaż dobrze sprawdza się jako zabezpieczenie przed wysokim mrozem w zimie ale na szczęście tu jej nie znajdziemy. 


Masło ma całkiem przyjemną konsystencję masy budyniowej która z łatwości daje się rozsmarować na skórze. Szybko się wchłania i pozostawia lekki przyjemny zapach przypominający aromat świeżo zaparzonej, zielonej herbaty. 


Działanie produktu z początku nie powaliło mnie na kolana. Czułam pewien niedosyt który spowodowany był głównie moimi oczekiwaniami.Sama nie wiem czego się spodziewałam...  Po około tygodniu codziennego smarowania bardzo polubiłam się z tym kosmetykiem a codzienna pielęgnacja stała się olbrzymią przyjemnością. 
Wydajność całkiem na plus produkt wystarczył mi na miesiąc codziennego smarowania całego ciała. 

Opakowanie moim zdaniem zalicza się do najlepszych ze względu na jakość wykonania ale także lekko apteczny prosty wygląd który w stu procentach trafia w mój gust.  

Chętnie wypróbuję w przyszłości inne warianty zapachowe maseł tej firmy oraz inne ich produkty. Jeszcze nie wiem na co się zdecyduję... dlatego jeśli macie jakieś sugestie piszcie śmiało co i dlaczego polecacie.  


SZABLON BY: PANNA VEJJS.