Mój ideał - VICHY IDÉALIA

W marcu tego roku brałam udział w badaniu przeprowadzonym przez eksperta Vichy dzięki któremu dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy o mojej skórze. Najważniejszą z nich było dla mnie określenie typu skóry. Za odwagę każda z dziewczyn która poddała się badaniu otrzymała upominek w skład którego wchodził między innymi krem Vichy Idealia. Testuję go od początku czerwca i już teraz zdradzę wam, że jestem z niego bardzo zadowolona. Jeśli chcecie wiedzieć więcej - zapraszam do dalszej części wpisu !


Cena : 100 zł
Pojemność : 50 ml
Opakowanie : szklany słoiczek, plastikowa nakrętka
Dostępność : apteki, drogerie kosmetyczne, sklepy online


Konsystencja : kremowa, lekka, nie lepi się 
Zapach : bardzo delikatny charakterystyczny dla kremów tej firmy 

Dostępny w wersji dla skóry normalnej i mieszanej lub suchej. 
Testowany dermatologicznie. Nie zawiera parabenu. Hipoalergiczny. 


Krem zawiera aktywny ekstrakt z herbaty Kombucza- zdolny wygładzić i rozświetlić skórę, adenozyne, glicerynę - działanie nawilżające, ER195LHA o działaniu złuszczającym oraz wodę Termalną Vichy. 

Moja opinia na temat kremu. 

Przyznam, że od pierwszych dni jestem zachwycona działaniem kremu. Skóra jest odpowiednio nawilżona, nie zdarzają mi się przesuszenia które podczas stosowania innych kremów występowały od czasu do czasu. 
Używam go wieczorem przed pójściem spać i rano jako bazę pod makijaż gdyż szybko się wchłania i odpowiednio nawilża skórę. Nie zapycha i nie powoduje wysypu pryszczy. Nie odnotowałam także podrażnień i uczuleń w okolicy oczu.
Bardzo ładnie rozjaśnia cerę i nadaje jej świeżego zdrowego wyglądu. Jedynym jego minusem widocznym dla mojego oka jest cena gdyż przyznam, że wydawanie w moim wieku stu złotych na krem jest lekką przesadą. Niemniej jednak jeśli nadarzy się okazja kupna go taniej lub w jakimś zestawie na pewno się skuszę. Póki co nie znalazłam jeszcze tak dobrego kremu jak ten który spełniłby wszystkie moje oczekiwania. 


Produkt stosuję już 3 miesiące i z przykrością stwierdzam, że sięga dna i trzeba będzie rozejrzeć się za czymś innym lub znaleźć go w korzystnej dla portfela promocji. 


Bebeauty - płyn micelarny do demakijażu oczu i twarzy

Dziś mowa o produkcie który przewinął się przez każdy blog który obserwuję (chyba). Jako, że nie udało mi się zakupić emulsji do demakijażu Clarena która jest moim absolutnym ulubieńcem postanowiłam wypróbować biedronkowego hiciora nazywanego tańszym odpowiednikiem sławnej Biodermy.   


Testuję go od ponad miesiąca i dziś wybiła pora na zakup nowej buteleczki. Przyznam jednak, że nie jestem fanką  wszelakiej maści toników, płynów micelarnych do przemywania twarzy jak i wykonywania nimi demakijażu gdyż po użyciu produktu ( tego ale także wielu innych) mam wrażenie, że moja twarz jest lepka i taka nienaturalnie dziwna w dotyku. Płyn służy mi jedynie do demakijażu oczu, czasem ścieram nim także brwi. Jako, że nigdy nie żałuję sobie tego typu produktów wylewam dość sporą ilość na wacik i przykładam do oka. W zależności od intensywności makijażu wystarczy jeden bądź dwa ruchy wacika. Ogólnie przyznam, że jestem zadowolona. Produkt się sprawdza i nie podrażnia moich oczu tak jak dwufazówka z Nivea. Przemawia do mnie również jego cena i dość spora pojemność 200ml. W biedronce bywam raz na jakiś czas więc nie mam problemu z zakupem tego produktu ale jeśli nadarzy się sposobność a warunki finansowe pozwolą powrócę do mojej ulubionej emulsji. A może warto wypróbować coś jeszcze ? 

Astor BIG & Beautiful LOVELY DOLL

Zachwycona poprzednim tuszem od Astora Big & Beautiful False Lash Look o którym pisałam TUTAJ postanowiłam skusić się na kolejny tusz z serii. Padło na Big & Beautiful Lovely Doll.


Od producenta :

"Sekret zalotnych rzęs to zasługa niezwykłej „otwierającej oko“ szczoteczki w maskarze BIG & Beautiful LOVELYDOLL. Silikonowa szczoteczka pogrubia rzęsy, a końcówka z kulką unosi je, tworząc „szeroko otwarte“ spojrzenie uroczej baby doll i docierając do każdej części oka. Szczególnie krótkie rzęsy z kącika oraz z dolnej powieki, są perfekcyjnie wymodelowane i uwodzą swoją spektakularnością."


Dostępne kolory: Black 
Skład: KLIK
Cena i pojemność: 35 zł / 12 ml 
Dostępność: drogerie kosmetyczne, sklepy online
Konsystencja: Ani sucha ani mokra- po środku, nie odbija się na powiekach i nie kruszy. 
Opakowanie: plastikowe dobrej jakości 
Szczoteczka: Silikonowa, giętka o nietypowym kształcie.

Czas na test i podsumowanie !

Więcej informacji i zdjęcie rzęs przed pomalowaniem znajdziesz TUTAJ


Rzęsy po pierwszej warstwie.



Rzęsy po drugiej warstwie.


Podsumowanie:

Tusz daje ładny efekt rozdzielonych, wydłużonych i bardzo lekko pogrubionych rzęs.  Dla mnie ten efekt jest nieco za skromny. Zdecydowanie wolę mocniej podkreślone rzęsy dlatego pewnie powrócę do fioletowej wersji tego tuszu. Niemniej jednak uważam, że tusz jest całkiem fajny dla osób które lubią efekt wydłużenia i idealnego rozdzielenia. Kulkowa końcówka szczoteczki z łatwością wyłapuje małe rzęski dzięki czemu pozwala na ich dokładne pokrycie. Świetnie nadaje się do dolnych rzęs. Wygląda bardzo naturalnie ale najważniejsze, że efekt utrzymuje się cały dzień bez osypywania. 


Czy efekt przypomina tajemniczą lovely doll ?
 Być może... ale to nie moja bajka ! 

Back to school .


Ponieważ wiele z was wkrótce powraca do szkoły chciałam wam przedstawić moją propozycję szkolnego look'u która z powodzeniem sprawdzała się w moim przypadku. 


Wybrałam lekki makijaż podkreślający urodę, nie rzucający się w oczy który z pewnością będzie pasował do każdego typu urody. Jedynym jego mocnym akcentem jest kreska. Jeśli w waszej szkole nie pozwala się na tego typu wybryki możecie z niej zrezygnować i nadal wyglądać dobrze bez rzucania się w oczy.  

Pierwszy zakup.


W tym tygodniu udało się nam dokonać pierwszego zakupu dla naszego Okruszka. Zdecydowaliśmy się na wózek Jane Muum ponieważ udało nam się go dostać w fajnej promocji. Jego stara cena wahała się pomiędzy 2300 a 2800 czyli dużo, dużo więcej niż moglibyśmy na niego przeznaczyć, ale mamy go i jesteśmy zadowoleni, że zdecydowaliśmy się właśnie na ten model.






Dla zainteresowanych mam - wszystkie informacje na stronie sklepu Jane pod adresem : KLIK

Na moją opinię na temat wózka będzie trzeba jeszcze poczekać ale z pewnością dam znać co o nim myślę w przyszłości. 

Moje brwi.

 

Od jakiegoś czasu dostaję sporo pytań na temat moich brwi i próśb aby pojawił się post na temat tego, co i w jaki sposób używam aby doprowadzić je do względnego ładu i składu. Cały proces każdego dnia zajmuje mi około 2 min choć przyznam, że na początku gdy nie miałam jeszcze wprawy brwiom poświęcałam więcej czasu niż makijażowi pozostałej części oka i twarzy. 

Jak wyglądają moje naturalne brwi bez makijażu?? 


Jak widać nic specjalnego. Pewnie wiele z was zadaje sobie pytanie dlaczego moje brwi są takie jasne... otóż naturalnie jestem blondynką więc nie ma się co dziwić, że i włoski w tej części są jasne.  

Co potrzebuję aby stworzyć moje idealne brwi ? 


Pędzelek do wyczesywania brwi (allegro) oraz skośny pędzelek (essence) który opcjonalnie może służyć do wypełniania brwi oraz malowania kresek przy linii rzęs. 


Czarna trwała kredka (Avon) do narysowania odpowiedniego kształtu i uzupełnienia  większych ubytków przy dolnej linii brwi. Czekoladowy matowy cień (Mariza) do wypełnienia brwi i nadania odpowiedniego koloru.


Czasem gdy coś pójdzie nie tak warto mieć pod ręką kremowy korektor lub kamuflaż do ewentualnych poprawek. Jeśli nie posiada on pędzelka warto zaopatrzyć swoją kosmetyczkę w specjalny pędzel (Lancrone) przeznaczony do tego celu gdyż palcem nie da się uzyskać dobrego i dokładnego efektu. 

  Warto skorzystać z poradników które nagrały dla nas dziewczyny z yt. Przykładowe: 






Przyznam, że na podstawie tych wszystkich rad wypracowałam sobie swój sposób i zamysł jak one mają wyglądać i jak je będę malować. 


W pierwszej kolejności wyczesuję brwi i dbam o to by każdy włosek był ustawiony w odpowiednią stronę, następnie rysuję sobie ich kształt czarną kredką którą potem wyczesuję przy pomocy tego samego pędzelka. 


Na koniec wypełniam je przy pomocy skośnego pędzla czekoladowym matowym cieniem i  wyczesuję nadmiar cienia. Jeśli macie niesforne brwi polecam utrwalić je jakąś specjalną odżywką lub korektorem np. Delia. Ja tego nie potrzebuję gdyż moje brwi pozostają w takiej samej pozycji od rana do wieczora i raczej się nie rozmazują. Jeśli zachodzi taka potrzeba wykonują delikatne poprawki kamuflażem lub korektorem. 


Efekt końcowy - mocno podkreślone brwi idealne dla dziewczyn z ciemnymi najlepiej czarnymi lub czekoladowymi włosami. Jeśli jednak wasze włosy mają inny jasny odcień polecam wam dobranie odpowiedniego dla was koloru kredki i cienia i wykonanie takiej korekty tym samym sposobem. 

Jeśli macie jakieś pytania zadawajcie je śmiało w komentarzach- postaram się jak najszybciej odpowiedzieć ! 



Sierpniowe odkrycie - Masło do ciała od Floslek (mango i marakuja).


Ilość zużywanych prze zemnie nawilżaczy do ciała w tym roku wyjątkowo wzrosła ze względu na ciążę, dlatego z przyjemnością testuję nowe produkty. Tym razem moim nowym super odkryciem okazało się masło od firmy Floslek które czekało na swoją kolej już od marca bieżącego roku.


Z tego co zauważyłam produkt ten zbiera bardzo dobre noty na wizażu (KLIK) i nie tylko ja jestem nim oczarowana. 

Dane techniczne : 
Pojemność : 240ml 
Cena : 22,90 ( na stronie producenta )

Info od producenta : Zdecydowanie poprawia kondycję skóry, ukrwienie i wygląd. Ekstrakt z owoców mango regeneruje, pozwala utrzymać prawidłowe nawilżenie skóry, naturalne oleje słonecznikowy, babassu, masło Shea i oliwa z oliwek zmiękczają i wygładzają skórę. Latem doskonale regeneruje skórę przesuszoną i odwodnioną wskutek intensywnego opalania, zimą wygładza, uelastycznia i zapewnia prawidłowe nawilżenie i natłuszczenie skóry poddanej działaniu centralnego ogrzewania.


Skład: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Dimethicone, Cyclomethicone, Glycerin, Glyceryl Stearate , PEG-100 Stearate, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Octyldodecanol, Hydrogenated Polyisobutene, Lanolin Alcohol, Olea Europaea Fruit Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Orbignya Oleifera Seed Oil, Parfum, Cetyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Propylene Glycol, Mangifera Indica Fruit Extract, Methylparaben, Propylparaben, CI 14720.

Więcej informacji znajdziecie tutaj (KLIK).


Zapach produktu jest bardzo przyjemny, nie zmienia się na skórze i wraz z upływem czasu delikatnie się ulatnia. 
Konsystencja gęsta, sprawia wrażenie treściwej. Łatwo się rozprowadza i nie pozostawia tłustej, lepkiej powłoki. Skóra jest błyszcząca, nawilżona i miękka w dotyku. Nie brudzi ubrań i jest bardzo wydajny. 


Jestem bardzo zadowolona z tego produktu i z pewnością będę do niego wracać. Chętnie przetestuję także inne kosmetyki z tej serii więc jeśli miałyście jakieś godne polecenia chętnie się o nich dowiem. 

Wieczorowy klasyczny. [Sleek PPQ]


Tak jak obiecałam, wróciłam z serią makijaży z paletą PPQ firmy Sleek. Oczywiście ilość kombinacji makijaży jest ogromna i na pewno nie zdołam wyczerpać tematu jednakże mam nadzieje, że będę dla kogoś inspiracją. 


Do wykonania tego makijażu użyłam trzech cieni z palety. Czarnego przy linii rzęs - Black Box (bazą pod cień była roztarta czarna kredka z Avon), srebrnego perłowego dla rozświetlenia powieki - Fade to Grey a na koniec białego do kącika wewnętrznego i łuku brwiowego w celu dodania blasku i świeżości - Barry White.


Twarz pokryłam podkładem który niebawem pojawi się w recenzji  i teście "na żywo"( Astor- Skin Match ). 
Zaprzyjaźniłam się z firmą i zdradzę wam w sekrecie, że jestem nieziemsko zadowolona z ich produktów. 
Puder - nowość w mojej kosmetyczce od Ingrid. Bronzer jeden z moich letnich ulubieńców czyli Duo Elf  w kolorze St. Lucia. 


Na ustach mam mojego ulubionego błyszczącego ulubieńca z Kobo nr 202 Light Coral . 

Post o kosmetykach którymi maluję moje brwi pojawi się na początku tygodnia wraz z instrukcją krok po kroku. 
Pozdrawiam i dziękuję za komentarze.
Dla lubiących ciągły kontakt zapraszam na mojego instagrama, facebook'a itd. 





Zielenie błękity.


Za sprawą mojego lenistwa i wysokiej temperatury od dłuższego czasu na moim blogu nie pojawiały się makijaże - czas to zmienić ! 

Dziś pierwszy po dłuższej przerwie kolorowy makijaż. 



Bez wahania mogę przyznać, że mam romans z kolorem zielonym i niebieskim. Uwielbiam je łączyć, mieszać i zestawiać. Choć nie jest to idealny zestaw do barwy mojej tęczówki wcale się tym nie przejmuję !


W planach mam wykonać serię makijaży inspirowaną gwiazdami i zakończyć serię makijaży ze Sleekiem. 
Jeśli macie jakieś propozycje odnośnie inspiracji daną gwiazdą wpiszcie ją w komentarzu pod tym postem. 


Ja uciekam na imprezę urodzinową do przyjaciółki a wam życzę udanego dnia i końcówki wakacji .
xoxo



It's a BOY !

Dziś wielki dzień ! Dowiedziałam się, że przez ostatnie 21 tygodni przytyłam równy kilogram co daje całkiem niezły wynik jak na osobę która ma ogromniastą tendencję do tycia. Dowiedziałam się również, że wszystkie nasze wyniki są  wzorowe, wręcz książkowe. A co najlepsze wiem czyje serduszko noszę w sobie.



Z przyjemnością ogłaszam, obwieszczam i informuję ! 

IT'S A BOY !

W sumie nie potrafię stwierdzić czy wolałabym dziewczynkę czy chłopca. Zawsze marzyłam, żeby pierwszy był chłopak no i się spełniło ale czy dziewczynka nie byłaby cudowna? Sukieneczki, opaski, kolorowe buciki też są przecież fajne. 
Tak czy siak cieszę się, że maleństwo jest duże i zdrowe.
Następna wizyta dopiero we wrześniu. Do tego czasu mamy do wykonania kilka badań i cel. Nie przytyć więcej niż pół kilograma. Dobrze nam idzie więc po co się poddawać. 



Szczęśliwi rodzice Arona pozdrawiają czytelników bloga i dziękują za każdy pozostawiony komentarz ! 

Peace & Love ! 

Virtual - ulubione kosmetyki kolorowe na lato


Pierwsze kosmetyki firmy Virtual pojawiły się w mojej kosmetyczce kilka lat temu. Były to głównie pomadki i kolorowe kredki do powiek. 
Dziś z radością przedstawiam wam moich ulubieńców o przeróżnym zastosowaniu, konsystencji i kolorze...


Virtual Eye Shadows - Quattro 075 

Moja ulubiona dzienna mini paleta. Ratuje mnie każdego dnia kiedy tylko dopada mnie syndrom leniwca. Na całą powiekę nakładam wtedy beżowy cień a kącik rozjaśniam jedwabistą bielą i już wyglądam jak milion $$$. Zabieram ją ze sobą także na wyjazdy. Sprawdza się idealnie i mogę nią wykonać także makijaż wieczorowy jeśli zajdzie taka potrzeba. Jeśli znajdę ją w jakimś sklepie bez wahania kupię drugie opakowanie. Paleta zawiera 4 cienie : beż, biel, pudrowy jasny róż i ciemny śliwkowy fiolet. 


Virtual Eye Shadows - Duo 057

Paleta z tej samej serii co poprzednia. Przyznam, że używam jej rzadziej ze względu na jej mało letnią kolorystykę ale z pewnością zaliczam ją do moich ulubieńców. W palecie znajdziemy kość słoniową, srebrną biel, grafit i połyskującą czerń czyli idealne połączenie cieni do makijażu wieczorowego, mocnego i ciężkiego. 


Virtual - Rock me Baby - 199

Na koniec najbardziej wakacyjne połączenie fioletu i mięty czyli coś co bardzo często gości na moich powiekach tego lata zarówno w duecie jak i  w odosobnieniu. 


Virtual - Kredka do oczu - Biała 

Pozostając przy temacie chciałam wam pokazać już ostatni produkt do oczu. Tym razem biała kredka. Jest bardzo miękka idealnie nadaje się na linię wodną. Czasem rozcieram ją również jako bazę pod cień na górnej powiece. Ciągle kupuję nową jak tylko stara się kończy.


Virtual - Splash - Water Shine - 113 

Świetna pomadka w mocno oranżowym kolorze. Bardzo dobrze utrzymuje się na ustach i nie podkreśla suchych skórek. Zdecydowanie uwydatnia i podkreśla usta nawet w najdelikatniejszym makijażu. Moje drugie opakowanie. 


Virtual - Fashion Mania 150 Chamelon charm 

Zdecydowanie mój ulubiony różowy lakier. Cudownie prezentuje się na paznokciach i wygląda bardzo subtelnie. W słońcu dostrzec można przepiękne niebieskie drobinki. 


Virtual - Rock me Baby - 141 

Na koniec hit sezonu. Rozświetlająco- brązujący puder do twarzy i dekoltu świetnie podkreśla policzki i okolice obojczyków. Daje przepiękne satynowe wykończenie. Jestem nim oczarowana!  

Lubicie kosmetyki Virtual ?


SZABLON BY: PANNA VEJJS.