Rajstopy Lida


Jak wiecie jakiś czas temu otrzymałam rajstopy Lida. 
Informowałam o tym w poście TUTAJ.
 Następnie pokazałam wam mój pierwszy raz z nimi TUTAJ
Od tego momentu stały się nieodłącznym elementem mojej garderoby i nosiłam je stosunkowo często jak na tę porę roku. W paczce znalazły się dwie pary rajstop z serii  "Puszyta Mama " i dwie pary z serii "Rajstopy ciążowe". Póki co zdecydowałam się na te z serii "Puszysta mama" ze względu na to, że potrzebowałam czegoś z wyższym stanem który nie będzie uciskał mi brzuszka i będę mogła czuć się komfortowo. Te drugie zostawiłam sobie na późniejszy okres ciąży więc o nich napiszę innym razem. 


Dane techniczne na temat rajstop z serii "Puszysta Mama".

den 20 / cena 16 zł 
den 17 / 28 zł 

"Rajstopy zostały specjalnie zaprojektowane dla kobiet w ciąży o większych, niestandardowych rozmiarach. Cześć majtkowa rozciąga się bardzo mocno, czemu służy także półokrągły klin z przodu oraz wysoko umieszczona bezuciskowa guma. Nogawki również posiadają dużą rozciągliwość. Rajstopy są cienkie i przejrzyste."

Skład:
98% Poliamid 2% Elastan
Dostępne kolory:
jasny beż, gazela, grafit, czarny
Tabela rozmiarów: 

rozmiar 2 - wzrost 155-167cm, obwód bioder max.170cm, udo max. 105cm

rozmiar 3 - wzrost 160-172, obwód bioder max 170cm, udo max 105cm

rozmiar 4 - wzrost 166-178, obwód bioder max 170cm, udo max. 105cm 

Różnica pomiędzy modelami które posiadam:


"Rajstopy ciążowe" / " Puszysta Mama" 

----------------------------------------------------------------

Moja opinia na temat produktu. 

Rajstopy są wygodne i nie zsuwają się podczas noszenia co zdecydowanie dało się zauważyć już po pierwszych razach kiedy miałam je na sobie. Naprawdę nie lubię kiedy rajstopy się zsuwają i trzeba je co chwilę poprawiać.

Rozciągliwa guma w części majtkowej nie gryzła i nie wżynała się w skórę a co za tym idzie nic nie uciskała brzuszka. Rajstopy są bardzo rozciągliwe ale po praniu wracały do pierwotnej formy.
(Prałam je normalnie w pralce wkładając je do materiałowego worka lub poszewki aby nie zahaczyły się o inne ubrania) 


Najlepszym dowodem na to, że jestem z nich bardzo zadowolona jest złożone przeze mnie zamówienie na kolejne dwie pary. Tym razem w odcieniu jasnego beżu.

Obecnie więc mam III kolory z serii "Puszysta Mama" 


Jeśli szukacie rajstop idealnych na okres ciąży mogę je serdecznie polecić. 

Sklep Lida znajdziecie pod adresem :


Lub na facebook'u : TUATJ  . 


Sklep w swoim asortymencie po za kolekcją dla kobiet w ciąży i dla puszystych mam posiada również kolekcję dla kobiet puszystych i mężczyzn. Myślę, że warto tam zajrzeć i jeśli znajdzie się taka potrzeba złożyć zamówienie. 


Info odnośnie zamówienia na stronie: 
Sklep działa bardzo sprawnie. Rajstopy zamówiłam w poniedziałek około 4 rano i wtedy też dokonałam przelewu. Tego samego dnia odebrałam e-mail z informacją, że zamówienie przyjęto i rajstopy zostały do mnie wysłane. 
Wybrałam przesyłkę poleconą priorytetową i rajstopy były u mnie już w środę rano. Wszystko działa więc bardzo sprawnie i bez zarzutów. Jestem zadowolona. 

Maybelline New Affinitone nr 09 Opal Rose

Każda z nas szuka idealnego podkładu ponieważ to on jest podstawą dobrego makijażu. Mamy inne wymagania, inną skórę, inne potrzeby i inne problemy z tym związane. Skóra mojej twarzy nie jest specjalnie wymagająca ale mimo to ideału jeszcze nie znalazłam. Kolejnym podkładem który znalazł się w mojej kosmetyczce będzie to podkład Maybelline Affinitone który udało mi się dorwać na promocji -40%. Przyznam, że wtedy najchętniej kupuję i testuję nowe produkty gdyż wiem, że w razie czego kupiłam go prawie półdarmo a moja kieszeń jakoś specjalnie na tym nie ucierpiała. 


Podkład mieści się w dość miękkiej tubce z plastikowego tworzywa. Zakupić możemy go w praktycznie każdej drogerii kosmetycznej jak i sklepie online. Za 30ml produktu płacimy około 25 zł. Ważność od otwarcia wynosi 12 miesięcy. 
Odcień który wybrałam dla siebie - 09 Opal Rose - jest bardzo jasny w porównaniu do innych które posiadam w swojej kolekcji. 


Produkt dostępny jest w sześciu odcieniach 


ustawionych od najjaśniejszego do najciemniejszego. Dlatego myślę, że akurat w przypadku tego podkładu nie będzie problemu z doborem koloru zarówno dla porcelanowych karnacji jak i tych o ciemniejszym opalonym zabarwieniu. 



Konsystencja podkładu jest bardzo wodnista. Przyznam, że nie spotkałam się do tej pory z rzadszym podkładem. Wiele razy zapominając o jego płynnej konsystencji otwierałam go "dziurka w dół" przez co zniszczyłam sobie kilka par spodni. 
(Jeśli ktoś wie jak domyć podkład z ubrań chętnie poczytam w komentarzach.) Pomijając ten fakt nie mam zarzutów do jego rozprowadzania. Podkład nie ciemnieje na twarzy w ciągu dnia, nie pozostawia plam i smug. Jego utrzymywanie zaliczyłabym do dobrych. Spokojnie dawał radę od momentu nałożenia do wieczornego demakijażu. 

Jak już wcześniej wspominałam moja skóra twarzy nie jest zbyt wymagająca (normalna w kierunku suchej, latem lekkie przetłuszczanie w strefie T ). Posiadam niewielkie niedoskonałości, lekkie zasinienia i zaczerwienienia. W zależności od dnia, humoru i okazji  poszukuję matowego lub rozświetlonego wykończenia. Latem lubię podkładu lekkie w swojej konsystencji matowe dlatego ten przypadł mi do gustu. Zimą jednak wolałabym nieco gęstszy podkład i nieco bardziej kryjący.


Efekt który uzyskuję po nałożeniu produktu całkowicie mnie zadowala ale nie jest on moim ideałem. Pomimo iż spełnia swoje zadanie, utrzymuje się znakomicie, kryje drobne niedoskonałości i daje ładny matowy efekt brakuje mi w nim tego czegoś.  


Podsumowując : dobry podkład w stosunkowo niskiej cenie. Spełnia swoje zadanie i nie daje efektu maski. Jest lekki idealny na lato, kryje drobne niedoskonałości. Utrzymuje się na buzi cały bity dzień i pewnie kiedyś do niego wrócę. W skali od jeden do sześciu daje mu dużą piątkę z plusem bo ogólnie jestem z niego bardzo zadowolona. Nigdy mnie nie zawiódł i nie mam mu nic do zarzucenia a wam bardzo serdecznie go polecam zwłaszcza jeśli wasza skóra jest podobna do mojej. 

Znacie inne, płynne tak rzadkie podkłady ?? 
Testowałyście New Affinitone od Maybelline ??

Sylveco-balsam brzozowy z betuliną



Po fantastycznym balsamie do ust (KLIK) przyszedł czas na kolejny produkt Sylveco. Dziś z przyjemnością przedstawiam wam hipoalergiczny balsam brzozowy z betuliną.

Produkt dostępny jest TUTAJ w pojemności 150ml za cenę niecałych 35zł. Okres jego przydatności od otwarcia wynosi 3 miesiące. 


Plastikowa buteleczka w której mieści się balsam jest wykonana z białego tworzywa i posiada bardzo wygodną pompkę która pozwala nam na całkowite zużycie produktu. Całość opakowana jest w tekturowy kartonik na którym znajdziemy informacje o aktywnych składnikach, stosowaniu, działaniu itd.


Konsystencja przypomina biały krem, jest bardzo lekka, łatwo się rozsmarowuje, szybko wnika w skórę pozostawiając ją gładką i nawilżoną. Nie posiada zapachu dzięki czemu nadaje się nawet na upalne dni. 


Balsam stosuję po każdej kąpieli od około miesiąca na brzuch, piersi, dekolt, ramiona (czasem również nogi i ręce). Zauważyłam, że nadał mojej skórze niesamowitej sprężystości. Póki co nie nabawiałam się rozstępów i nie odnotował swędzenia skóry pomimo iż przybyło mi nieco w obwodzie jak przystało na 19 tydzień ciąży. Dużym plusem dla mnie jest brak zapachu który tego upalnego lata podejrzewam,byłby nie do wytrzymania. W każdym razie moja skóra "normalna"zaprzyjaźniła się z nim i chętnie będzie do niego wracać w przyszłości jak tylko wykończy kolejne produkty które zalegają w łazience. 

(zdjęcie pochodzi z prelekcji zorganizowanej przez firmę podczas blogerskiego spotkania w marcu )

Więcej informacji na temat produktu znajdziecie TUTAJ . Całkowicie się  z nimi zgadzam. Cieszę się, że miałam możliwość poznania tak wspaniałej polskiej marki która tworzy z pasją produkty z dobrodziejstw natury występujących tak licznie w naszym regionie. 

Weekendowe zakupy .

Mam nadzieje, że to już ostatnie tak męczące zakupy w tym roku których cel jest z góry ustalony.  


Lista- to nie dla mnie ! Cenię sobie spontaniczność i wolność w dokonywaniu wyborów. Wtedy to właśnie zakupy są największą przyjemnością. 
Jeśli jesteście ciekawi co znajduje się w siatkach zapraszam dalej !


Naszyjnik House 


Szpileczki z Kari - absolutny hit ! Kosztowały całe 9 zł !
Żal było nie kupić ! 


Baleriny H&M


Farba głęboka czerń Garnier Oila 
Perfecta Koktajlowa maseczka S.O.S i peeling drobnoziarnisty


Essence- sztuczne rzęsy. Ulubione !

Na koniec uzupełnienie kosmetyczki: 


Puder prasowany Ingrid nr 1
Podkład Astor Skin Match nr 100 Ivory 
Eyeliner Vibo black 
Golden Rose Rich Color nr 35

Lubicie zaplanowane zakupy czy wolicie szaleć na spontanie ??

OOTD Biała koszula.


Wychodząc z domu staram się wyglądać przyzwoicie. Pomimo tego, że jestem obrzydliwym leniuchem wykonuję względne minimum odnośnie makijażu. 


Głównie tuszuję rzęsy, wypełniam brwi nakładam lekki podkład i bronzer by moja twarz nie przypominała księżyca w pełni i gotowe. Włosy wiążę w kucyk, czasem pokuszę się o kolczyki lub naszyjnik.



Najczęściej noszonym ubraniem tego roku są zdecydowanie leginsy. Od niedawna moimi ulubieńcami stały się czarne zwykłe leginsy ciążowe zakupione w mamuśkowym dziale H&M. 


Koszula którą mam na sobie pochodzi ze sklepu House. Została zakupiona trzy lata temu i nie należała nigdy do moich ulubieńców. Strasznie się gniecie ale trzeba przyznać, że jest bardzo wygodna i przewiewna. 


Sandałki z chińskiego marketu wydaje mi się, że gościły już kiedyś u mnie na blogu. Często je zakładam ponieważ dodają nutki elegancji całemu strojowi.

Lubicie białe koszule ?

Palcem rozcierane.


Ostatnio zrobiłam się bardzo leniwa jeśli chodzi o makijaże. Zwykle maluję tylko czarną lub kolorową kreskę i na tym kończy się mój popis artystyczny.


Dziś jednak nie miała ochoty bawić się w malowanie precyzyjnej kreski i posunęłam się w kierunku jeszcze bardziej leniwym. Użyłam żółtego cienie na powiece ruchomej i energicznie wszystko roztarłam. Podobnie postąpiłam z zewnętrznym kącikiem w którym tą samą techniką naniosłam trochę brązu.


Nawet do tuszowania rzęs się nie przyłożyłam. -Przepraszam!
Obecnie przeżywam makijażowy kryzys... najchętniej bym się nie malowała jednakże obiecałam sobie, że zawsze względne minimum na twarzy pojawić się musi. Trzeba o siebie dbać ! 

Moje włosy UPDATE ( lipiec 2013 )


Od 26 maja nie pojawił się żaden post w temacie pielęgnacji moich włosów a to dlatego, że niewiele się w tek kwestii zmieniło. Nadal jestem włosową minimalistką. 
Przesuszenie którego dostałam po stosowaniu kosmetyków i suplementu L'biotica nie udało się powstrzymać. Myślę, że te produkty nasiliły u mnie także wypadnie które dodatkowo później zaczęła wspomagać moja ciąża. Nie mam do nikogo pretensji bo nikt nie zmuszał mnie do testowania czegokolwiek- to była moja świadoma decyzja i wiem, że te produkty wielu osobom pomogły niejednokrotnie. 

Obecnie nie prostuję, nie kręcę i nie suszę włosów na co dzień. Używam zaledwie kilku podstawowych produktów. 

- Szampony delikatne lub nieco bardziej naturalne 


- Odżywka i olej raz na tydzień 


- Ocet malinowy po umyciu i olej makadamia Kymona na zniszczone końcówki i do dodania blasku. 



Jakie szampony, odżywki i inne wspomagacze polecacie aby włosy stały się zdrowe i lśniące  ?

Denko Lipiec


Dziś pierwsze niewielkie denko w tym miesiącu. 
Jak widać systematycznie zużywam produkty które mam w swoich zbiorach a po zakupach które zamieszczam stosunkowo rzadko wnioskować można, że kupuję tylko to co się kończy i jest mi niezbędne.


Od jakiegoś czasu w każdym projekcie Denko pojawia się u mnie antyperspirant w kulce adidas co świadczy o tym, że jest dobry i bardzo go lubię. Ostatnio jednak troszkę mi się znudził i wymieniłam go na Nivea ale z pewnością jeszcze do niego wrócę. 


Bandi Gold Philosophy - eliksir młodości *próbka .
Produkt całkiem fajny choć przyznam, że trudno stwierdzić coś na podstawie jednorazowego użytku. Nałożyłam go rano pod makijaż  i było okej ale nie wiem czy zakupię pełnowymiarowy produkt.

Verona- oliwkowy peeling drobnoziarnisty. 
Wracam do niego co jakiś czas. Jest dość tłusty dzięki czemu fajnie rozprowadza się go po twarzy i dość przyjemnie pachnie. Wygładza buzię i daje uczucie komfortu i oczyszczenia. Świetnie spełnia swoje zadanie. 

Cleanic intimate - chusteczki do higieny intymnej z pantenolem i kwasem mlekowym.
Produkt warty uwagi, bardzo tani i niezwykle przydatny. Warto go mieć przy sobie dla odświeżenia. Sprawdza się zwłaszcza podczas długich podróży ale także na co dzień.
Przy najbliższych zakupach zainwestuję w kolejne opakowanie.


Bielenda - Granat - Cukrowy peeling do ciała.
Dla wielbicieli delikatnych peelingów sprawdzi się idealnie. Zapach ma obłędny. Gdyby nie to, że obecnie podczas ciąży moja skóra jest bardzo delikatna pewnie nie miałabym o nim dobrego zdania. Uwielbiam mocno ścierające peelingi. Więc trudno stwierdzić czy jest dobry czy nie - mam mieszane uczucia. Zależy co kto lubi.  Pewnie jeszcze go kupię chociaż jego wydajność mnie nie powaliła. Wystarczył zaledwie na 4 razy. Zakup do przemyślenia. 


Farmona- Herbal Care- olivkowy 
Najlepszy krem do stóp jaki miałam.  Nie pachnie tradycyjnie. Jest zdecydowanie bardzo przyjemny w użyciu. Świetnie nawilża wysuszone stopy. Jak wykończę wszystko co mam będę go szukać i nigdy go nie opuszczę. 


Nivea - Płyn dwufazowy do demakijażu oczu
Kiedyś był to jeden z moich ulubionych płynów tego typu. Od czasu kiedy miałam go ostatni raz w moim życiu pojawiło się kilka innych "usuwaczy" makijażu i powrót do niego był dla mnie koszmarem. Zmywa dobrze ale komfort i przyjemność z jego stosowania jest bardzo, bardzo niska. Może kupię w akcie desperacji ponownie ale póki co się nie zanosi. 


Silor+B regenerujący żel do ciała 
Zużyłam dwa testery i nie zauważyłam nic szczególnego w trakcie jak i po stosowaniu. Nie mam zdania na temat tego produktu i nie zakupię go w pełnym wymiarze. 


A wam co udało się wykończyć w lipcu ??

H&M MAMA i Deichmann

 Jednym z moich ulubionych sklepów  jest H&M.
Lubię tam wracać bo wiem, że zawsze znajdzie się coś ciekawego.


Również tym razem udało mi się upolować III świetne rzeczy. Sukienka w klasycznym stylu z działu Mama którą z pewnością będę mogła wykorzystać również po ciąży dorwałam na promocji dzięki mężczyźnie z sokolim wzrokiem. 

Bluzka tunika również z tego działu z bardzo cienkiego i przewiewnego materiału, elegancka pasować będzie na wiele okazji. 

Na koniec zakup konieczny czyli kolejne leginsy. Chyba nie ma bardziej wygodnego ciucha który w zestawieniu z różnymi rzeczami można dopasować do każdej okazji.  


Czółenka z Deichmann'a to kolejny zakup konieczny. Niestety na chwilę obecną wszystkie moje piękne szpileczki muszą pójść w odstawkę. Wymieniłam więc je na nieco niższy model w którym przyznam, że chodzi się bardzo dobrze ale niestety nieco mniej dobrze się wygląda. 

Zakupy, urodziny, prezent i nowości w kosmetyczce.


Z racji tego, że na moim blogu pojawia się stosunkowo mało wpisów na temat zakupów i nowości postanowiłam skorzystać i zrobić wpis zbiorczy i pokazać wam co w trawie piszczy.

Na początek upragniony i długo wyczekiwany Tablet Samsung Galaxy Tab 2. 10.1


za którego bardzo, bardzo DZIĘKUJĘ najwspanialszemu mężczyźnie pod słońcem =*

Jeśli chodzi o zakupy z h&m i deichmanna zobaczyć je będziecie mogli tutaj na blogu : KLIK . 
Impreza urodzinowa .


 Rozpoczęła się późnym wieczorem na koncercie Donia gdzie miło powspominałam czasy szkoły podstawowej słysząc jego największe hity z tamtych lat. 

Później był koncert Mateusza Mijala o którym już niejednokrotnie wspominałam na blogu. 


Całkiem fajnie jest posłuchać muzyki na żywo którą na co dzień słyszy się tylko w odtwarzaczach. 
Atmosfera super! Przyznam, że świetnie się bawiłam.


21 urodziny są dla mnie wyjątkowe. Po raz pierwszy świętowałam je bowiem jako mama. 


Jak widać brak alkoholu i innych przyjemnostek nie popsuł mi zabawy. 

Na koniec III nowości kosmetyczne w moim zbiorze. 


Chusteczki babydream zamieniłam na Dada z rumiankiem i chyba przy nich własnie zostanę. Są o wiele bardziej mokre i ładniej pachną. 

Płyn dwufazowy do demakijażu Nivea zamieniłam na wychwalany płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu BeBeauty. Jeszcze nie mam konkretnej opinii w tym temacie.

Antyperspirant Adidas chwilowo zamieniłam na Nivea Stress Protect ale z pewnością będę jeszcze używać i jednego i drugiego bo bardzo je lubię . 



16 i 17 tydzień .

Ostatnie dwa tygodnie przebiegły bardzo intensywnie. 
Próbowałam robić wiele rzeczy z lepszym i gorszym skutkiem. Poszukiwania sukienki na wesele śnią mi się po nocach. Na zmianę albo coś nie wygląda dobrze albo biust mi się w to nie mieści. Buty które udało mi się kupić w niedzielę nie pasują do sukienki z H&M Mama która już od wyprzedaży wisi w mojej szafie a z której do końca nie jestem zadowolona. Postanowiłam zwrócić jak tylko znajdę coś lepszego. Nadal więc jestem bez sukienki na wesele i ubrania na poprawiny. Mam jedynie buty a zakupy tak bardzo mnie teraz męczą. Świadomość tego, że nie mam nic dla mojego maluszka a muszę zajmować się jakimiś sukienkami weselnymi po prostu mnie dobija i totalnie zniechęca. 



Próbowałam też leżing&smażing ale po 15 minutach dałam sobie spokój. Nigdy nie lubiłam wylegiwać się na słonku a teraz to już stwierdzam, że to zupełnie nie dla mnie. Wolę opalać się nieco aktywniej spacerując brzegiem morza lub korzystając z rowerków wodnych a najlepiej to podsmażyłabym się w solarium i gotowe. 

Od początku tygodnia z powodu braku prawdziwych mężczyzn próbowałam z przyjaciółką wyremontować pokój po kolorowej fantazji jej córci. Kredki woskowe, marker, długopis to istny koszmar. Nie obyło się  bez szpachlowania, tarcia, drapania itd. 



W przerwie leciało Ranczo a zastrzyk energii dostarczały nam soki Tymbark. Głównie ananas i pomarańcza. 



Bardzo w tym ostatnim tygodniu smakowały mi wszelkie cytrusy a jak zawsze najbardziej pomarańcze. Do tego brzoskwinie, nektarynki i takie tam... Było pysznie ale i grzesznie bo dwa razy duża pizza na nas dwie to chyba za dużo ! 



Moje a właściwie nasze Bejbi rośnie bo już dokładnie wyczuwam ruchy. Lubię poleżeć w ciszy wieczorem, totalnie bez ruchu wtedy budzi się Mały Szaleniec i daje mi popalić. 
Raz czuję z prawej raz z lewej a potem znowu z prawej. Sama nie wiem jak to opisać bo nie są to jeszcze mocne kopniaki ani też efekt motylków. 

Zastanawiam się po co lekarz zalecił mi przeciwciała anty HCV (wirusowe zapalenie wątroby typu C o ile się nie mylę) ?? Czy to konieczne w ciąży ??


SZABLON BY: PANNA VEJJS.