Makijaż inspirowany książką " UPADŁE DAMY II RZECZPOSPOLITEJ "

Jakiś czas temu trafiła do mnie książka pt. "Upadłe damy II Rzeczpospolitej Prawdziwe Historie" do której zobowiązałam się wykonać makijaż inspirowany okresem historycznym i postaciami z losowo wybranego fragmentu. Uwielbiam takie wyzwania, dlatego już pierwszego dnia zabrałam się za czytanie. Lubię lata dwudzieste XX wieku, w których rozgrywa się akcja książki dlatego jej przeczytanie nie zajęło mi zbyt wiele czasu i bardzo miło wspominam chwile spędzone nad tą lekturą. 


Fragment który wylosowała dla mnie Ewa z bloga "Malinowy Świat" nie przedstawia stricte zbrodniarki ani jej losów. Wprowadza nas jednak w tajemniczą historię pewnego morderstwa... 


Fragment: "Charlotta Gierszewska umówiła się z mężem przez telefon na obiad. Wprawdzie nie mieszkali już razem, ale często spotykali się na neutralnym gruncie, w restauracjach lub kawiarniach. Godzina tej rozmowy nie jest jasna. Charlotta stwierdzi, że prawdopodobnie toczyła się około południa, ale głowy za to nie da.
Z różnorodnego szmeru telefonicznych dyskusji Marynie zapadło w pamięć jedno, urwane zdanie, które Gierszewski rzucił około godziny dziesiątej. Nie wiedziała, z kim toczyła się rozmowa. Być może z Charlottą, choć służąca typowała raczej Kucharską, z którą pan inżynier był umówiony. W tym momencie zresztą nie przywiązywała do tego większej wagi. Do jej uszu dotarło: 
– To już idziesz, więc tak za kwadrans będziesz…
Pewnie od razu zapomniałaby te słowa, gdyby nie dziwne zachowanie pracodawcy. Gierszewski bezpośrednio po telefonie wyszedł z gabinetu i poprosił ją, by zamiast sprzątać pokoje, poszła do kuchni. Zarazem jednak podkreślił, że życzy sobie, aby zostawiła wszystkie drzwi otwarte.
Przez kolejną godzinę – wbrew telefonicznej zapowiedzi – na pewno nikt do domu nie przyszedł. Jeśli inżynier spodziewał się, że nastąpi coś, co Maryna ewentualnie powinna usłyszeć, to musiał być w błędzie. Dopiero przed jedenastą nieco zirytowany – a na pewno zniecierpliwiony – Gierszewski wparował do kuchni, narzekając na ostry zapach smażonej cebuli. Smród tak bardzo wiercił go w nosie, że sam pozamykał wszystkie drzwi, które wcześniej kazał zostawić otwarte. Dopiero za kilka dni Maryna uświadomi sobie, że w ten oto sposób smażona cebula zaważyła na jego życiu.
Teraz przez ciężkie kuchenne wrota służąca już nic nie słyszała. Od blatu, na którym przygotowywała obiad, oderwał ją dopiero dzwonek do głównych drzwi. Odruchowo spojrzała na zegar – była dwunasta w południe.
Przed wejściem stał Spaczyński, młody chłopak pracujący w banku jako posłaniec. Przyniósł ze sobą zawiadomienie o płatności weksla, wymagające pisemnego poświadczenia przez adresata. Młodzieniec już nieraz przychodził do nich z przesyłkami, więc służąca bez wahania wpuściła go do środka. Sama podeszła do drzwi gabinetu i delikatnie zapukała. Nie usłyszała żadnej odpowiedzi. Spróbowała zapukać raz jeszcze, tym razem głośniej. Z wnętrza wciąż dochodziła tylko cisza. Wyjaśniła na głos, o co chodzi, ale nawet na to Gierszewski nic jej nie odpowiedział. Wreszcie poddała się, przekonana, że pan inżynier musi być czymś bardzo zajęty albo zasnął nad papierami. Przeszło jej także przez myśl, że po prostu gdzieś wyszedł, kiedy ona była w kuchni, ale gdy pociągnęła za klamkę, drzwi stawiły opór. Były zamknięte na klucz, a Gierszewski nigdy ich przecież nie zamykał, wychodząc z domu. Musiał więc być w środku.
Maryna przeprosiła gońca za problem i zaproponowała, że sama pokwituje odbiór listu. Następnie, niewiele myśląc o całej sprawie, poszła z powrotem do kuchni. Niedługo ze spaceru wróciła matka Gierszewskiego, Stanisława. Ona także próbowała dostać się do gabinetu, by zapytać, czy spotkanie z wyrodną córką w ogóle doszło do skutku, a jeśli tak, to jak bardzo opłakane były jego rezultaty. Niczego się jednak nie dowiedziała, bo drzwi nadal były zamknięte. Zdziwiło ją to, ale wzruszyła ramionami i poszła się odświeżyć.
O czternastej Maryna podała obiad. Pan inżynier nie przyszedł do jadalni, więc raz jeszcze postanowiła zapukać do drzwi gabinetu. Tym razem głośno i energicznie, jakby się w domu paliło. Znów bez skutku. Tak długi brak odpowiedzi zaczął ją wreszcie niepokoić. O czym jak o czym, ale o obiedzie pan inżynier nigdy nie zapominał! Stanęła na palcach i z trudem zajrzała przez szybkę umieszczoną u góry drzwi. Po drugiej stronie zobaczyła Gierszewskiego – siedział nieruchomo za biurkiem, nieco pochylony. Trzymał w ręku pióro, ale nie pisał. Oczy miał lekko przymknięte, ale nie spał. Nagle Marynę przeszył zimny dreszcz.
Czy on… nie żyje? "


Co kryje się za sprawą tajemniczej śmierci pana Gierszewskiego? O tym dowiecie się czytając rozdział "Pogoda dla bogaczek". Zdradzę wam jednak, że książka zawiera jeszcze ciekawsze historie od tej przedstawionej we fragmencie i naprawdę warto poświęcić jej czas.

Bestsellerowa seria książek "PRAWDZIWE HISTORIE" przedstawia :
Bezwzględne, zdecydowane i zabójczo niebezpieczne
Największe zbrodniarki II Rzeczpospolitej!

Pierwsze Damy II RP, Kobiety dyktatorów, Kobiety dyktatorów 2, Dziewczyny wojenne.


KILKASET TYSIĘCY SPRZEDANYCH EGZEMPLARZY
mówi samo za siebie. 

Kim jest upadła dama? Jak potoczyły się jej losy?


Czy można coś wywnioskować patrząc na załączone fotografie inspirowane postacią?? 


Na koniec dodam, że kamienica w której rozgrywa się akcja przetrwała jako jedna z niewielu nienaruszonych zabytków przedwojennej Warszawy i wygląda dokładnie tak jak opisuje ją autor: 


"(...) robi wrażenie swoją chłodną bryłą i do dziś nosi swoje dawne imię: kamienica Gierszewskich."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz



SZABLON BY: PANNA VEJJS.