Denko sierpień.


Nadszedł czas na podsumowanie minionego miesiąca pod względem zużyć kosmetycznych. W tym miesiącu udało mi się wykończyć sporo produktów które nie gościły jeszcze w moim projekcie denko.


Pantene Pro-V do włosów normalnych.
Całkiem przyzwoity szampon naładowany różnymi dziwnymi substancjami. Całkiem dobrze mył a włosy były gładkie w dotyku i lśniące. Co jakiś czas do niego wracam ale nie myje nim włosów za każdym razem. Zwykle wybieram nieco delikatniejsze szampony. 

Garnier Color Naturals - Granatowa czerń.
Z farbą zaznajomiłam się już jakiś czas temu. Nie jest jakaś super-extra i nie kupuję jej za każdym razem. Zwykle wybieram farby w przedziale cenowym 10-15 zł czyli te które w danym czasie są na promocji i nie przesuszają zbytnio moich włosów. Minusem tego produktu jest niska trwałość koloru. Mnie osobiście to nie przeszkadza ponieważ włosy farbuję średnio co 3-4 tygodnie kiedy pojawia się pierwszy niewielki blond odrost na mojej głowie. 

Arboria - szampon i odżywka do włosów / GlossyBox 
Całkiem fajne produkty o nietypowym męskim zapachu i niedługim składzie. Świetnie myły i odżywiały włosy ale nie był to długotrwały efekt. Ciężko mi powiedzieć więcej gdyż produkty miały po 40ml.


Barwa- Miss- Bezacetonowy zmywacz do paznokci i tipsów z ekstraktem z nasion słonecznika. 
Jeden z najgorszych zmywaczy jakie miałam. Trudno było mi go skończyć i już pewnie do niego nie wrócę. 
BeBeauty- Płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu.
Produkt godny uwagi. Więcej pisałam o nim TUTAJ.


Calaya- Hydrolat Oczarowy.
O tym produkcie wspominałam już wcześniej TUTAJ.
Polecam go każdemu do codziennej pielęgnacji skóry rano i wieczorem. Odkąd go wypróbowałam jest stałym bywalcem w mojej łazience. 

Bielenda- kompres nawilżający i maseczka ochronna do skóry suchej i odwodnionej. 
Jedna z moich najulubieńszych maseczek do twarzy. Świetnie nawilża i wygładza skórę. Dodaje jej blasku i zdrowego wyglądu. Nie stosuję jej często ale zawsze do niej wracam. 


Sylveco- balsam brzozowy z betuliną. 
Całkiem niedawno pisałam jego recenzję TUTAJ . Jeden z lepszych balsamów jakie miałam i chętnie do niego wrócę jak wykończę wszystko co mam w zapasie.

Mariza SPA - poziomkowe masło do ciała. 
Całkiem fajna konsystencja. Bardzo zbita ale łatwo się rozprowadzała. Produkt dobrze nawilżał niestety jego zapach w okresie letnim bywał męczący. Polecałabym ten produkt chłodniejszą  porą taką jak jesień czy zima. Bardzo wydajny.


Po przejrzeniu mojej kosmetyczki nadszedł czas na pozbycie zaschniętych do granic możliwości tuszy do rzęs. 

Max Factor False Lash Effect stara jak świat recenzja TUTAJ

Bourjois Voulme Fast & Perfect Mascara - kolejna stara jak świat recenzja TUTAJ

Mariza - czarny tusz wydłużający.
Posiada jedną z lepszych plastikowych szczoteczek jakie miałam okazję używać. Szczoteczka jest bardzo ostra i świetnie rozdziela rzęsy. Nie wiem jak to się stało, że zapomniałam zrobić jej recenzje ;/. 

Puder ryżowy Mariza.
Najlepszy puder matujący jaki miałam okazję używać. Świetnie się sprawdzał i nie bielił skóry. Gdybym miała okazję go nabyć nie zawahałabym się ani chwili.

Rimmel Wake me up - Podkład rozświetlający. 
Obszerną recenzję tego produktu znajdziecie TUTAJ

Na koniec kolorowego denka największy bubel w mojej historii z eyelinerami. 


Vibo eyeliner gel.  

Koszmarny produkt. Ciężko było nim narysować jakąkolwiek kreskę a jeśli już się udało i tak odbijała się po powiece jak chciała w ciągu dnia. Dla mnie to koniec historii z tym produktem. Ląduje więc koszu.

A wam jak poszło w tym miesiącu ? Jeśli też robicie takie wpisy koniecznie zostawiajcie linki pod tym wpisem , chętnie zajrzę !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz



SZABLON BY: PANNA VEJJS.