Kwiecień : denko cz.1


Dwa tygodnie kwietnia za nami więc czas na kolejną odsłonę projektu denko. 

Jakiś czas temu miałam skłonność do zaczynania wszystkich produktów które miałam pod ręką. Nadal lubię mieć wybór jednak pozbyłam się tego nawyku i od kilku miesięcy kończę zapasy tego co zdążyłam nagromadzić przez swoją głupotę.
Nawet nie wiecie ile miejsca zajmują pootwierane tubki, pojemniczki i inne takie w łazience. W pewnym momencie trudno się zorientować co tak naprawdę działa i co ma nadal aktualną ważność. Zaczynamy ! 

Na pierwszy ogień pójdą zmywacze które "chomikowane" były gdzieś pomiędzy balsamami, kremami i odżywkami w łazience. W sumie zapomniałam o ich istnieniu i podczas wiosennych porządków odkryłam niezły zapas. 

Od zeszłego miesiąca udało mi się skończyć :


*ados morski zmywacz do paznokci z witaminą E i B5 - jeden z lepszych zmywaczy które można dostać w drogeriach za niską cenę. Nie pachnie zbyt intensywnie i szybko się ulatnia dzięki czemu w pokoju nie odczuwamy duszącego zapachu. Zmywa bardzo dobrze. Nie wysusza skórek i płytki paznokcia. 

*Cien - zmywacz z Lidla z pompką za którym przyznam szczerze średnio przepadam. Opakowanie jest super lecz jak dla mnie na tym kończą się jego zalety.

*BeBeauty - zmywacz z Biedronki z olejem kokosowym i gliceryną. Dla mnie to jeden z faworytów który gości u mnie najczęściej. Zmywanie paznokci dzięki temu produktowi jest przyjemne i nie wywołuje u mnie zniechęcenia. Zapach jest delikatny a sam płyn dobrze radzi sobie z lakierami. Nie wysusza płytki i skórek wokół paznokcia. 

A skoro jesteśmy już przy dłoniach warto wspomnieć o lakierach z Manhattanu które należą do moich największych ulubieńców. Wykończyłam je do ostatniej możliwej kropli. Od miesiąca służyły mi głównie do zdobień gdyż resztka która została na dnie nieco zgęstniała i nie współpracowało się z nią najlepiej. 


Manhattan 60s nr 11
 Manhattan Lotus Effect nr 15 ( Lemonade) 
* Manhattan Lotus Effect nr 6 (Th!nk P!nk)

Dalej w kolejności znajdziemy coś co pojawia się w praktycznie każdym projekcie denko czyli antyperspiranty. Ich wybór też pewnie nikogo nie zdziwi bo jeśli chodzi o ochronę jestem monotematyczna i używam w kółko 3 różnych firmy. (Garnier, Nivea, Adidas) 


Dodatkowo udało mi się wykończyć 15ml FM który miał być odpowiednikiem Christiny Aguilery. Nosiłam go bardzo długo w torebce dla odświeżenia zapachu. 

Z pielęgnacji udało mi się skończyć :


* Perfecta Spa peeling cukrowy czekolada i olej kokosowy- jest to moje kolejne już opakowanie. Bardzo go lubię i jak skończę ten który obecnie wypróbowuję z pewnością do niego wrócę ! 

* Mexx Berlin Summer Edition - silnie perfumowany balsam. Fajnie używało się go latem ponieważ nie był duszący jak standardowe perfumy a jego zapach był wyczuwalny. 

Największe denko udało mi się osiągnąć w kategorii włosów. 

*Zużyłam odżywkę i szampon z linii Pantene którą miałam w swoim zbiorze już od jakiegoś czasu. Leżała sobie pomiędzy kosmetykami które poszły w odstawkę i całkowicie o niej zapomniałam. Często wracam do tej serii Pantene ponieważ daje ładne efekty i nie powoduje łupieżu na mojej głowie.


*Bambino - szampon którego używam do mycia pędzli.

*BioSilk - jedwab do włosów którego używam od wielkiego święta na końcówki w celu ich wygładzenia. 

* Kymona Macadamia Oil - olejki do włosów które nakładałam na połowę długości w celu odżywienia i nabłyszczenia. Zauważyłam znaczną poprawę w kondycji włosów po zastosowaniu olejków. 

Na koniec kolorówka :


* Pierre Rene - Phenomenal Matt Make up - fluid matujący o przyjemnej kremowo-piankowej konsystencji. Świetnie się sprawdzał. Bardzo go lubiłam. Nie wykluczam, że kiedyś do niego powrócę.

*Essence multi action - szczerze przyznam, że jest to najgorsza mascara jaką miałam w swoim życiu. Sucha, tępa konsystencja i do tego kiepska szczoteczka - dramat !

*Essence 2in1 - całkiem spoko tusz jak za taką cenę jednak spodziewałam się jakiś lepszych efektów. Szczoteczka jak dla mnie też taka sobie. Ogólnie mam mieszane uczucia. 

*Manhattan Long& Swing - maskara o świetnej wygiętej szczoteczce, dawała bardzo delikatny efekt który pasuje na dzień ale również osobom które nie lubią efektu mocno wy tuszowanych rzęs. Można by powiedzieć, że jej działanie ogranicza się do zabarwienia jasnych rzęs i delikatnego ich podkręcenia. 

*ColorTrend Avon Vibrant Violet - bardzo lubiłam używać tego tuszu na dolne rzęsy. Dawał świetny efekt. Pewnie kupię go sobie latem lub zainwestuję w jakiś podobny kolorowy tusz. 

Używacie tych produktów ? 
Na co warto je zamienić ?

16 komentarzy:

  1. Łooo poszalałaś z tym denkiem:) Toż to wielkie dno:D Polecam peeling czekoladowy z Ziaji skoro lubisz ten z Perfecty:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja używam Manhattana brązowego i jest dość dobry. Nawet cena przystępna chyba 1, 45 euro.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nooo wkońcu mogłam Cię dodać do obserwowanych :) Coś mi się dzieje z tym bloggerem, ani nie mogę dodawać do obserwowanych ani komentarzy :/
    Pokaźne to denko :) Bardzo mnie ciekawi ta Kymona :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciesze się, że ze mna jesteś .:) Mam nadzieje że wzięłaś udział w konkursie w którym do wygrania są te kosmetyki - zapraszam : http://dziewczynazjasla.blogspot.com/2013/03/konkurs.html

      Usuń
  4. Nie miałam jeszcze lakierów z Manhattanu i widzę,że czas to nadrobić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj leć do sklepu :) warto - uwielbiam je :)

      Usuń
  5. gratuluje takiego wykończenia:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie średnio pasował podkład Pierre Rene.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie powalił mnie tak aż, że biegnę boso po nowy do sklepu ale pewnie kiedyś do niego wrócę

      Usuń



SZABLON BY: PANNA VEJJS.