Marzec - denko - cz. I



Pierwsza część projektu denko z produktami które w większości zalegały na mojej szafce od dłuższego czasu bo po prostu o nich zapomniałam, miałam masę innych itd. Wymówek było sporo. 

Od nowego roku zmieniam tok myślenia, staram się nie "używać" wszystkiego na raz. Składa się na to kilka rzeczy:
-po 1 jeśli używam wszystkiego w jednym czasie nie jestem w stanie określić co mi służy a co nie...
-po 2 większość kosmetyków się psuje, rozwarstwia, traci właściwości aż w końcu ląduje w koszu bo data ważności mija zanim zużyję...
-po 3 szczęście należy dozować sobie równomiernie... kiedy otwieram wszystkie kosmetyki jakie mam i staram się ich używać po trochę cieszą mnie chwilę potem czuję się przytłoczona bo ciągle  widzę i wącham to samo aż w końcu kupuję kolejny produkt i tak mam milion otwartych których nie jestem w stanie skończyć... 

dlatego...

Staram się zużywać produkty systematycznie i do końca, nie otwieram nowych produktów przed wykończeniem starych. 
Wymieniam jedno puste denko na jeden nowy kosmetyk z dane kategorii - daje mi to olbrzymią motywację do działania. 

1 część marcowego denka. 


Tak wiem, Hannah Montana ale pachnie cudownie ! Ciężko dostać mi akurat tą wersję, czasem pojawia się na allegro. Będę wdzięczna za każdą informację na temat tego zapachu.

Ilość komplementów mówi sama za siebie zarówno od koleżanek jak i kolegów, nie mówiąc już o ludziach którzy zaczepiali mnie na ulicy co było dość krępujące ale trzeba przyznać, że nawet przyjemne ! 


Synergen Deo Balsam - jeden z największych kitów w moim życiu. Miałam go ponad dwa lata i uwierzcie mi starałam się go zużyć. Zapach jest strasznie duszący i nieprzyjemny. Nigdy nie wąchałam nic równie odrażającego w tej kategorii. Oczywiście nie chroni, podrażnia itd. Masakra !


Marion - różany płyn dwufazowy . Kiedyś używałam go dość namiętnie, sprawdzał się idealnie. Miał całkiem ładny zapach choć był dość chemiczny. Nie podrażniał  mojej skóry także wokół oczu. Z makijażem radził sobie całkiem nieźle. Pewnie kiedyś do niego wrócę ale póki co mam inne produkty do zużycia.


Nivea invisible for black & white jest to jeden z moich ulubionych antyperspirantów w kulce. Często do niego wracam i póki co z niego nie zrezygnuję. Jest jednym z 3 moich ulubieńców. Doskonale chroni i nie zostawia plam, nie podrażnia i ma całkiem przyjemny zapach. 


Donegal żelowy zmywacz do paznokci Mango - jeden z najlepszych zmywaczy jaki miałam okazję używać. Całkiem nie rozumie, co się stało, że wylądował na dni szafki. Na szczęście sobie o nim przypomniałam i dziś zakupiłam nowe opakowanie. 


Celia - kolagen + oliwka - krem półtłusty przeciw zmarszczkom. Używałam go rzadko tylko w mroźne wieczory przed wyjściem na spacer gdyż dobrze zabezpieczał skórę przed mrozem. Na drugim miejscu w składzie jest parafina więc należy uważać bo produkt ma tendencję do zapychania. 


Ziaja rumiankowa - została mi jeszcze z wakacji. Szybko ją zużyłam bo została mi jej naprawdę resztka. Lubię ten krem i często do niego wracam właśnie latem kiedy potrzebuję kremu który nie obciąży mojej skóry, szybko się wchłonie i nie będzie powodował zbędnego świecenia się skóry. 

Zapraszam na część drugą która pojawi się już niebawem.

Używałyście tych produktów? 



3 komentarze:

  1. Nie miałam żadnej w opisanych przez Ciebie rzeczy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Żadnego produktu z wyżej wymienionych nie testowałam, aczkolwiek bardzo zainteresował mnie żelowy zmywacz do paznokci - trzeba będzie wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam nic z tych rzeczy :-)

    OdpowiedzUsuń



SZABLON BY: PANNA VEJJS.